90. Pozdrowienia z Krakowa.

Nie wiem jaki dokładnie koncept miałam na napisanie tej notki, ale coś tam było. Myślę, że to miała być notka z przesłaniem, albo taka, w której znowu udowadniam, że może być lepiej. A może połączymy dydaktyzm z marzycielstwem i zrobię mix?

W ubiegłą sobotę byłam u mojej siostry w Krakowie. Tego jak było, nie będę komentować. Ale w pewnym momencie mieliśmy dylemat (aaa, zapomniałam wspomnieć, że był z nami P., kolega siostry z liceum), bo zabrakło nam oleju koniecznego do zrobienia babeczek. Kto normalny nie ma w domu oleju? Otóż, zaskoczę was, 3 na 4 badanych nie odczuwa wewnętrznej potrzeby posiadania w domu zapasu oleju. Wpadłam więc na pomysł, żeby przejść się po innych mieszkaniach i popytać sąsiadów, czyli sposób pt. „pożyczy pani cukru?”. Oczywiście, padło na mnie, jako, że byłam tam tylko na niecałe 24 godziny.

W pierwszym mieszkaniu kobieta, na oko, 30-letnia, z małym dzieckiem. Oleju oczywiście miała co kot napłakał. W drugim mieszkaniu – i tu właśnie sedno całej sprawy – młody chłopak. Stawiam, że student, lat maksymalnie 20. Blondyn, uśmiechnięty już od progu, całkiem nie brzydki, nie źle ubrany. Zaprosił mnie do środka i pieczołowicie przeszukiwał kuchni w poszukiwaniu oleju. Takowego nie znalazł, ale dowiedziałam się za to, że jego brat ma na imię Andrzej. Nie widzicie tu związku…? Chłopak zadzwonił do swojego brata pytając, czy posiada w mieszkaniu olej. Odtąd zaczęłam go nazywać „brat Andrzeja”, szkoda tylko, że samego Andrzeja na oczy nie widziałam… Ja zrezygnowana, że muszę szukać dalej i zostawić go samego, on – jeszcze bardziej. No ale, cóż, cieszę się, że nie  zabrakło mi języka w gębie. Dzięki Bogu, student (już nie tak interesujący) w trzecim mieszkaniu miał olej. Chwała mu za to, bo babeczki były pyszne (Dzięki, P.!).

Wniosek z całej historii: Nie bójcie się zrobić z siebie idiotów, zwłaszcza w obcym miejscu. Może głupie chodzenie po mieszkaniach i pytanie o olej/cukier/sól sprawi, że poznacie nowych ludzi, albo chociaż na nich popatrzycie. Czasem warto nie myśleć i nawiązać chociażby chwilowy kontakt z innymi osobami. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że Was nie zapamiętają. (No chyba, że będą tacy podekscytowani każdą osobą jak ja i napiszą o tym na blogu).

Chyba zapomniałam zakończyć moją pyszną historię… Otóż, później chcieliśmy podziękować dawcy oleju i bratu Andrzeja babeczkami, ale dwukrotnie nie zastałam żadnego w mieszkaniu. (Możliwe, że bali się, że znowu chcę coś pożyczyć). Więc, wyjeżdżając z Krakowa zostawiłam im urocze karteczki na drzwiach. Teraz wydaje mi się to lekkomyślne, ale ja sama cieszyłabym się jak debil, jeśli mnie przydarzyłaby się taka sytuacja. :D

Kurde, chyba nie skończę dzisiaj… Mam ochotę opisać Wam WSZYSTKO. Obawiam się tylko, że osoby z poza Internetu wszystko słyszały już co najmniej dwa razy.

Nie chcąc więc przynudzać przejdę do chwalenia się. Otóż, od następnego numeru (listopad-grudzień) gazetka licealna „Paranoja” ma nową redaktor naczelna. I będzie nią nie kto inny jak ja. Musicie sobie wyobrazić, jak bardzo się cieszę, skoro piszę o tym tutaj. (Szczegół, że dowiedziałam się tego już w czerwcu…) Mam nadzieję, że uda mi się wywiązać ze swoich obowiązków i nie zawieść samej siebie.

Może tutaj skończę swoje wywody, bo obiecałam Arl., że wyślę jej notatki, a krucho u mnie z pamięcią jeśli chodzi o wysyłanie czegokolwiek… (Najserdeczniej pozdrawiam Turka i Ewę, pokrzywdzoną wczoraj przez mój brak mózgu!)

(Zdjęcie z wycieczki z Klaudią wariatką :* ) klausia

Pozdrawiam, ale teraz wszystkich czytających.

/Siwa

8 Komentarze

  1. Gratki za naczelną! Czy nie o tym wspominałaś w Krakowie? :D
    haha w sumie fajnie poznawać ludzi ;D Kiedyś zastosuję metodę „na olej”, zobaczysz ;)

  2. Haha historia z olejem mega. Serio się wczytałam :D W sumie sąsiedzi nie gryzą, a czasami warto ich chociaż troszkę poznać, bo mogą być fajni. Ja osobiście mam dziwnych sąsiadów, więc wolę sobie darować :D. A oddałaś chociaż ten olej? :) Bądź dobrą koleżanką :D
    Pozdrawiam :*
    PS: Jak drugim razem będziesz w Krakowie, wpadnij do Gdańska i kup pierniki Toruńskie :*

  3. Dziena za notatki, grubasku.

    I ta historia z olejem jest serio przeurocza ;-;

    Przypomina mi Annuszkę i jej olej słonecznikowy rozlany po schodach.

    I toczącą się z powodu oleju głowę Berlioza.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.