94. Lubimy zabijać, czyli krótki i długi film o zabijaniu.

Dzisiaj chciałabym poruszyć temat zabijania, a właściwie problemu jakim jest odbiór morderstwa przez współczesne społeczeństwo w oparciu o film Krzysztofa Kieślowskiego oraz serię „Igrzyska Śmierci”, który jest ostatnio fenomenem wśród młodzieży.

Tak wyglądałby wstęp do mojego przemówienia.

Gdyby to było przemówienie.

Gdyby to był język polski.

Gdyby to była poważna osoba.

Ale, to tylko mój blog. Więc, jak w temacie, wiecie o czym chcę napisać. Temat wielce nie „jajcarski” ani nawet zabawny, ale ciężko mi będzie pisać dla Was jak dla mojego wychowawco-polonisty. (Przed chwilą napisałam interpretację jakiegoś wiersza, więc limit pisania tekstów poważnych już wyczerpany.)

Wróćmy do tematu, bo skończy się na tym, że opowiem Wam co ostatnio robiła Siapa i czemu lata po ogrodzie jak potłuczona i szczeka na powietrze…

„Krótki film o zabijaniu”, który obejrzałam ostatnio, co prawda z przymusu, był jednym z najdziwniejszych, najstraszniejszych, najlepszych i najmocniejszych filmów ostatnich czasów. Moich czasów, bo film jest już całkiem stary. Wydarzenia rozgrywają się w Warszawie. Do stolicy przyjeżdża młody, zagubiony i małomówny chłopak, który próbuje uciec od traumy, jaka go spotkała w rodzinnej miejscowości. Morduje sobie taksówkarza. Właśnie tak – „morduje sobie”, ponieważ nie ma żadnego motywu i nie wiadomo do końca czy robi to z nudy, czy próbuje odreagować stres. Mało istotny jest w tym momencie wątek młodego adwokata, kara zabójcy i egzekucja. Większość osób (pokuszę się nawet o stwierdzenie, że wszyscy), którzy oglądali ten film twierdzą, że to sama scena morderstwa taksówkarza była dla nich najmocniejszym przeżyciem. Dlaczego jęki i charczenie duszonego mężczyzny, zakrwawiony wzrok ofiary, dobicie mężczyzny kamieniem wywiera na widzach takie wrażenie?

Moim zdaniem jesteśmy przyzwyczajeni do zabijania i mordowania ludzi, więc nie dziwi nas taki motyw w filmach. Jednak zawsze jest to ukazane w bardzo ogólny sposób. Strzał, uderzenie, upadek, krew, krew na podłodze, krew na rękach, zimne oczy trupa, koniec. Nie spotykamy się z katowaniem ofiary przez ponad 5 minut na oczach widzach. Reżyserzy zazwyczaj odpuszczają nam dźwięki wydawane przez zabijanych ludzi. Ja również nie mogłam tego słuchać i w najgorszych momentach odwracałam wzrok i zamykałam uszy.

Czym dla nas teraz jest zabijanie?

Wiele osób oglądało całą serię „Igrzyska Śmierci„, bądź czytało całą sagę. Można zaliczyć mnie w poczet dobrych fanów tej serii. Za sobą mam już nawet wizytę do kina na premierę ostatniej części. Prawie cała sala była pełna. Ale o czym myślimy po obejrzeniu takiego filmu?

Większość pewnie o tym, dlaczego Katniss wybrała Peet’ę a nie Gale’a.

Albo tak, jak ja – dlaczego musiał zginąć akurat Finnick?

Jak odbieramy zabijanie w tym filmie? Sam temat mordowania wyszukanymi sposobami jest jednym z głównych problemów. Prezydent Snow uwielbia bawić się ludzkim życiem i oglądać wyszukane egzekucje swoich wrogów. Czy jest to tylko fikcja literacka wymyślona przez Suzanne Collins, aby zabawić nastolatków współczesnego świata?

Sama autorka powieści powiedziała: „To nie jest książka dla dzieci. To jest powieść dla dojrzałych młodych ludzi, którzy rozumieją, że okrucieństwo jest częścią historii ludzkości, którzy potrafią dostrzec jego znamiona w najbardziej wyrafinowanych formach i którzy jak Katniss mają w sobie odwagę i determinację, by mu się przeciwstawić.” Może ktoś z Was pomyśli nie tylko o wątku miłosnym, ciekawych postaciach i dobrej akcji, ale skupi się też na tym, że morderstwa, które miały miejsce na arenie wcale nie były „tylko” morderstwami. Gdyby nasze społeczeństwo nie było tak znieczulone przez media, prawdopodobnie odwracalibyśmy wzrok od każdej sceny egzekucji, która pojawiła się w całym tym filmie.

Jeśli nie porusza nas mordowanie na ekranach to jak zareagujemy na okrucieństwo śmierci w prawdziwym życiu? Może jesteśmy już tak znieczuleni, że nawet nie odwrócimy wzroku? Może cierpienie drugiego człowieka stało się dla nas „chlebem powszednim”?

I tak oto przeszliśmy do poważnej refleksji.

Zostawiłabym to tak, żebyście mogli sobie w ciszy to przemyśleć, ale chciałam Was jeszcze przeprosić za brak notki w poprzednim tygodniu. Miałam o czym pisać, ale jedyne czym Bóg mnie ostatnio nie obdarzył hojnie jest CZAS.

Więc pozdrawiam serdecznie i zostawiam Wam trzy kropki na przemyślenia.

/Siwa

2 Komentarze

  1. Jedyne, co oglądam wręcz maniakalnie, i ma to związek z jakimikolwiek morderstwami, to jak pewnie wiesz seriale kryminalne ;) Ale tak jak wspomniałaś, tam pokazane jest to szybko, nawet czasami wcale. Myślę, że nie potrafiłabym patrzyć na morderstwo…nigdy. Zawsze, gdy oglądam coś takiego z przymusu, zamykam oczy. ZAWSZE. Może jeszcze nie jest ze mną źle…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.