81. Klasyka kina, arcydzieło Blocha – groza i napięcie w pełnej okazałości.

Dzisiaj, pierwszy raz od dłuższego czasu (od 3 notek, dokładnie rzecz biorąc) zajmę się filmem i pokrótce książką. Postaram się to zrobić jak najlepiej, ale i najkrócej. Mowa o największej klasyce kina, czyli „Psychozie”.

Prawdopodobnie jest to dość znany tytuł, lecz mało ludzi miało styczność z książką lub filmem. Ja zajęłam się obiema dziełami i nie potrafię wybrać, który jest lepszy. Ostatecznie chyba jednak stawiałabym na książkę.

Teraz może mały wstęp do fabuły: Młoda dziewczyna, Marion Crane, kradnie pieniądze z pracy, które miała dostarczyć do banku i ucieka z nimi do swojego partnera Sama. Zatrzymuje się na noc w opuszczonym (ze względów czysto ekonomicznych) motelu. Tam poznaje Normana Batesa, który prowadzi ten motel razem z despotyczną i lekko upośledzoną matką. Marion ginie jednak zadźgana nożem pod prysznicem (jedna z najsłynniejszych scen kina światowego). Na poszukiwanie wyrusza Sam, siostra Crane, Lila oraz wynajęty detektyw.

Cóż, ostatkami sił powstrzymuję się, aby nie dodać tu kilku pytań retorycznych, kilku dodatkowych zdań, które naprowadziły by Was bardziej na trop morderstwa Marion. Ale nie mogę Wam tego zrobić, ponieważ ja także czytałam tą książkę w pełnej nieświadomości i wywarła ona na mnie tak ogromne wrażenie, że zapragnęłam obejrzeć film.

Dlatego Wy też zapamiętajcie – najpierw książka, później film. Czemu? Ponieważ zakończenia książki w życiu nie będziecie się spodziewać, a film będziecie oglądać już ze spokojem. Będziecie mogli też częściowo wyłapywać ważniejsze fragmenty, tropy, oraz docenicie samą produkcję filmu. Na dodatek poznanie rozwiązania pozwoli Wam osiągnąć jasność sytuacji. Wiadomo, że podczas oglądanie łatwiej jest coś pominąć.

Z tego miejsca pragnę poprosić wszystkich Kinomaniaków i tych, którzy oglądali ten film (tudzież czytali książkę), aby nie zdradzali żadnych dalszych fragmentów fabuły. Nie mam tego w zwyczaju, ale będę blokować spojlery :D Pozwólcie, że niektórzy czytelnicy sami odkryją magię książki Roberta Blocha i filmu Alfreda Hitchcocka.

Co jeszcze mogę dodać? Mam nadzieję, że narobiłam Wam przysłowiowego „smaka” na tą historię i przed rozpoczęciem wakacji poznacie „Psychozę” w całej okazałości.

 81-1

 

P.S. Starałam się dodać nową stronę pt. „Docenione’. Ona istnieje, ale tylko kiedy ja na nią patrzę, bo jakoś na blogu mi się nie pojawiła. Mam nadzieję, że w niedługim czasie to ogarnę.

P.S.S. Notka pt. „Nigdy więcej nie będę jeździć na rowerze w czasie burzy” ukazała się na Onecie. To już czwarta wyróżniona notka mojego autorstwa. :D Stokroć dzięki, czytelnicy!

P.S.S.S. Ostatnia informacja… Żartowałam :P Już kończę.

/Siwa

Źródła zdjęcia i gifa – http://marcelinaczyta.blogspot.com/2014/06/majstersztyk-grozy-czyli-psychoza_6.html (ona też pisała notkę o tym filmie ^^)

77. Misz masz, robisz to masz.

Stwierdziłam, że daruję sobie tłumaczenia i przeprosiny za nieobecność oraz za to, że notka miała być wcześniej i miała być „marcowa”, a nie „kwietniowa”, za to, że jest pewnie dość słaba, bo mam mało weny, a jutro szkoła…

Z poleceniem Wam dobrego filmu miałam ogromny problem. Obejrzałam w tym czasie dwa, dość nowe filmy ( co do mnie nie podobne!). Jeden z nich to „Bóg nie umarł”, a drugi „Snajper”. Tematyką trochę odbiegają od siebie, ale oba są fantastyczne. Zdecydowałam, że w tej notce pokrótce opowiem Wam o „Bóg nie umarł”, a „Snajpera” zostawię sobie na inną, dłuższą notkę.
„Bóg nie umarł” to film o młodym człowieku, który musi obronić swojej wiary. Na studiach napotyka wykładowcę, który każe im napisać słynną myśl pewnego filozofa, czyli „Bóg umarł.”. Chłopak nie godzi się na to i próbuje udowodnić, że to nie jest prawdą. W tzw. międzyczasie poznajemy też innych ludzi, którzy mają zachwiania, kłopoty ze swoją wiarą i muszą dokonać wyboru, czy obronić swoich przekonań czy nie sprowadzać na siebie problemów. Na koniec filmu pojawia się intrygujący tekst z informacją, żeby wysłać do swoich znajomych wiadomość „Bóg nie umarł.”. Reakcje moich przyjaciół, którzy otrzymali tę wiadomość były dość .. ciekawe ;) Moim zdaniem film był wzruszający, zwłaszcza jeśli chodzi o osoby wierzące. Ale powinny go też obejrzeć osoby innego wyznania lub niewierzące czy wątpiące, żeby mogli zobaczyć życie z perspektywy wierzących. Zdecydowanie polecam :D

 77-1

Książka nie będzie żadną nowością, bo jakoś nie mogłam znaleźć w „Empiku” takiej, która bardzo by mnie zaintrygowała. Zdecydowałam się więc na „Skórę” Adrienne Marii Vrettos z 2006 roku. To z kolei dość banalna książka o anoreksji. Banalna, bo opisana bardzo prosto, prawie nie było w niej mowy o tej chorobie. Takie efekt powstał poprzez uczynienie brata chorej narratorem. Wydarzenia z perspektywy młodego chłopaka, prawie dziecka, pokazują nam skomplikowany świat ludzkich relacji i uczuć. Wszystko to łączy się w fantastyczną całość! Bardzo spodobała mi się ta książka. Można powiedzieć, że czytanie jej jest jak płynięcie łódką. Najpierw jest spokojnie i nie zauważa się nawet, jak mijają kolejne kilometry (strony). Nagle, na samym końcu pojawia się wodospad i nie ma czasu na wycofanie się. Na końcu łódka roztrzaskuje się na samym dnie, co skutkuje pojawieniem się pojedynczej łzy. (Czy to ja na początku napisałam, że nie mam weny?!) W każdym bądź razie – bardzo polecam!

77-2

Z wybraniem świetnej piosenki także miałam problem. Wahałam się pomiędzy:

  •  Indilla „Tourner dans le vide”
  • Calvin Harris ft. Haim “Pray to God” (Jak bardzo tematycznie.)

A w końcu wybrałam Kodaline (zespół, który nie każdy zna) i „Honest” <3



 

No i koniec.

Koniec notki.

Koniec świąt.

Koniec odpoczywania.

Koniec lenistwa.

Koniec grania w „Państwa – miasta” z rodziną <3

Koniec jedzenia ile wlezie. (Taaaa, wiem, teraz czas „schuść”, jak to mówi moja Arleta, a tak serio, to wypadałoby ze sobą coś zrobić.)

A kiedy już myślę, że mam wolne, nagle w tygodniu okazuje się, że w weekend nie będę miała czasu nawet poczytać książkę. W tygodniu jestem tak zapracowana nad tym jak mieć dobre oceny, byle by się nie uczyć, że nie robię nic dla siebie. Jest mi też przykro, bo umawiam się już z ludźmi na terminy „za miesiąc”.

Ale może kiedyś :|

77-3

Pozdrawiam.

/Siwa


  1. http://www.filmweb.pl/film/B%C3%B3g+nie+umar%C5%82-2014-684049

  2. http://miastodzieci.pl/dla_rodzicow/92:/1273:8222skora8221-adrienne-maria-vrettos

  3. http://www.pinger.pl/szukaj/po_tagu/?t=Motywuj%C4%85ce%20cytaty

 

63. Wyznania zakupoholiczki, czyli bardzo poważne rozważania.

Jest takie miejsce, które dla niektórych bywa sanktuarium odpoczynku. Co z tego, że przychodzisz zmęczona kilkugodzinnym chodzeniem.
Są tacy ludzie, którzy odpoczynku szukają tam. Co z tego, że bez zakupów nie potrafią żyć.

Są kobiety, które potrzebują tego. Po prostu ten sklep, zapach produktów czy dotyk ubrań je tak kusi. To nie muszą być ubrania. Dosłownie wszystko może stanąć na ich drodze. Patrzy na nową bluzkę, pomadkę, kanapę i czuje…  że jej potrzebuje!

Tak w skrócie opisałabym zakupoholizm. Pierwotnie miało to być porównanie filmu z książką „Wyznania zakupoholiczki”, ale ostatecznie nie obejrzałam filmu.
(A już przeczytać książkę to mi się chciało…)

Autorką jest Sophie Kinsella. Ja na szczęście jestem szczęśliwą posiadaczką własnego egzemplarza (co z tego, że muszę zbierać po częściach).
Liczę, że większość z Was już na pewno przeczytała, lub obejrzała „Wyznania…”. Jeśli nie, to nie czekaj dłużej ;)

Oczywiste, że jest to historia pewnej dziennikarki ekonomicznej uzależnionej od kupowania.

I to tyle jeśli chodzi o fabułę. Wspomnę, że to co ona robi i w jakie kłopoty przez to wpada, to coś fantastycznego. (Zależy, z której strony patrzeć, bo bohaterka za ciekawie nie miała.)
Genialna komedia. Jedna z niewielu książek, które powodują, że uśmiechasz się cały czas. Plusem powieści jest brak opisów, lub mówiąc dokładniej – brak obszernych opisów. Tam cały czas coś się dzieje, jest dużo dialogów, a same przemyślenia bohaterki rozbawią nas do łez.  Radzę uważać wszystkim uczniom, aby kontrolowali gwałtowne wybuchy śmiechu i stałe „cieszenie japy”. Możecie narazić się na dociekliwe pytania nauczyciela o ich powód.

Książka kończy się typowym happy endem, ale w tym wypadku nikomu to nie przeszkadza.
Uważam, że to po prostu świetna lektura na bardziej szare dni. Na dodatek w przerwie pomiędzy studiowaniem podręcznika, a kolejną porcją herbaty warto przeczytać ;)

63

Przy tej okazji chcę Was ostrzec. (Jak to patetycznie brzmi)
Już niedługo ŚWIETA :D Niektóre firmy już zaczynają kampanie reklamowe mówiące o kupowaniu prezentów itd. Nie dajcie się zwieść. Kupujcie rozważnie i szukajcie wszelkich możliwych rozwiązań, bo nie zawsze to co najdroższe jest najlepsze ;)

(Nie żebym kupowanie prezentów planowała już od września…)
Dobra, koniec tego, bo zbyt świątecznie się nam zrobi.

Co myślicie o zjawisku uzależnienia od zakupów w dzisiejszych czasach?
Co uważacie o książce? A jeśli ktoś oglądał film, to czy jest lepszy niż powieść? (Sama kiedyś go obejrzę, ale to jeszcze nie ta pora.)

Pozdrawiam wszystkich czytelników :)

/Siwa

1.                   
http://www.empik.com/wyznania-zakupoholiczki-kinsella-sophie,prod6510007,ksiazka-p

 

14. O książce „Kiedyś”

Niedawno przeczytałam świetną książkę. Napisała ją Paulina Edyta Łapińska. Najlepsze jest to, że napisała ją jako nastolatka o nastolatkach dla nastolatków.
Książka jest fantastyczna! Słyszałam o niej już dawno, ale stwierdziłam kilka lat temu, że jestem jeszcze za młoda. Nie wiem czemu jej w tedy nie pożyczyłam, ale kiedy przeczytałam ją teraz, wiem, że to dokonały wybór.
Książka nosi tytuł „Kiedyś” i z zewnątrz nie wygląda wielce zachęcająco. Okładka jest utrzymana w kolorach raczej ciemnych, ponurych. Sama ilustracja za wiele nie mówi o treści.
Jest to powieść o szesnastoletniej Toli, której życie wcale nie jest kolorowe. Jej mama jest ciężko chora, wychowuje się bez ojca i poza przyjaciółmi nie ma nikogo. Tola nie szuka miłości, za to naprawdę może liczyć na wsparcie przyjaciół. Pomagają sobie nawzajem we wszelkich trudnościach. Właściwie przyjaźń ukazana w tej książce jest wspaniała i jak dla mnie prawie idealna. Dzięki niej Tola nie potrzebuje nic innego i radzi sobie z problemami. Każdy chciałby mieć takie wsparcie jakie miała ta dziewczyna. Warto przeczytać tą książkę, żeby ją poznać, porównać ze swoimi kontaktami z bliskimi.
Powieść tą czyta się bardzo szybko. Ułatwia to też dobrze dobrana czcionka. Narracja jest znakomita i ciekawią też szczegółowe opisy niektórych czynności, czy rzeczy. Najbardziej zaskakuje to, kiedy uświadomimy sobie, że pisała ją piętnastolatka.
Książka jest fantastyczna, także dlatego, że nie kończy się tak jak wszystkie. Nie ma tam happy endu, ponieważ w prawdziwym życiu też tak nie jest! Przez co książka jest bardzo życiowa. Serdecznie zachęcam do przeczytania :)

/Siwa