99. Co robiłam w ferie, i dlaczego oglądałam filmy?

W Małopolsce właśnie dzisiaj kończą się ferie.

W Małopolsce właśnie dzisiaj kończą się ferie.

W Małopolsce właśnie dzisiaj kończą się ferie.

Musiałam to powtórzyć 3 razy, żeby się oswoić z tą myślą.
I tak jestem super zadowolona, bo byłam w kilku fajnych miejscach i spotkałam się z super osobami. Cały czas przewijała się standardowa dwójka K. i N. Przynajmniej jedno z nich odwiedzało mnie codziennie, albo gdzieś widzieliśmy się przez przypadek. Tak mnie rozpuścili, że tęsknie za nimi już po jednym dniu.

Ale do rzeczy. Blogowi ludzie, poza jedną osobą, nie bardzo kojarzą ani tego, z kim się spotykałam, ani ich to za bardzo nie interesuje. A co wszystkich interesuje? FILMY! Tak, to jest lekarstwo na wszystko.

Lackofideas (Serialomaniaczka, dla niewtajemniczonych, której blog macie na pasku po prawej stronie) ogląda seriale, a ja za nią nadrabiam filmy. Dzisiaj więc specjalnie dla Was i dla Niej 10 filmów które widziałam we ferie. To niesamowite, że było ich akurat tyle. Ale nie martwcie się, bo nie będę się o nich rozpisywać.

Loft już od dawna był na mojej liście i obejrzałam go jako pierwszego sama. I bardzo dobrze, bo wciągnął mnie na maksa, a żeby zrozumieć musiałam się skupić. Krótko o fabule: Pięciu mężczyzn wynajmuje apartament do pieprzenie się na boku. Pewnego dnia znajdują tam martwą kobietę i muszą wykminić, który z nich to zrobił. Akcja toczy się w ciągu jednego dnia, a rozwiązanie jest najdalsze od waszych początkowych myśli. Zdecydowane POLECAM dla tego filmu.

Drogówka, czyli polski film z polskimi przekleństwami. Tylko tyle zapamiętałam. Uwierzcie mi na słowo, że nie połapałam się ani trochę o co tam chodziło. Myślę, że musiałabym to obejrzeć przynajmniej 4 razy. Bardzo trudny w odbiorze. Sceny czasami są obrzydliwe. Mam nadzieję, że są to przerysowane ujęcia polskiej policji, bo jeśli nie, to jest naprawdę źle. Tego filmu akurat NIE POLECAM, no chyba, że ktoś z czytających widział i zrozumiał…

Klub dla wybrańców obejrzałam tylko ze względu na Sama Claflina, więc jeśli Wy nie kochacie nikogo z obsady – nie oglądajcie. Fabułę musiałam K. tłumaczyć dwa razy. (Zapamiętać: nigdy nie oglądaj filmów z napisami z K.) Wyobraźcie sobie uniwersytet w Wielkiej Brytanii, w którym działa właśnie taki Riot Club i przyjmuje tam tylko arystokratyczną młodzież. To co robią jego członkowie może przyprawić niektórych o zawał serca. Zakończenie też niczego sobie. Gdyby nie było tam Claflina stwierdziłabym, że film jest słaby, a przynajmniej ma dziwną tematykę. WARTO więc oswoić się z nią, bo przeniknięcie do mentalności arystokratycznych dupków nie było łatwe.

Droga Krzyżowa to film z 2014 r. Kto z Was widział? Zgaduję, że mało. Większość z Was ma zapewne skojarzenia z Jezusem i chrześcijaństwem. No cóż, blisko, ale jednak daleko. Jest to historia młodej dziewczyny, która wraz z całą rodziną należy do formacji Św. Pawła (nie uznają oni reform „posoborowych”).Film odpowiada na pytania jak daleko wiara może ingerować w życie człowieka? Czy rodzice, a w tym konkretnym przypadku matka, ma prawo poświęcać życie własnego dziecka? Ogólnie bardzo mocny film. Dodatkowe plusy za dokładnie 14 fragmentów akcji, odpowiadających Drodze Krzyżowej Jezusa i za brak muzyki. POLECAM  zarówno wierzącym (mi okropnie przypadł do gustu, pomimo tego, że pokazuje szokującą stronę wiary) jak i ateistom, bo opowiada o głębokim problemie nastolatki.

Wyznania zakupoholiczki preferuję w wydaniu książkowym. Fabuła jest zdecydowanie okrojona, ale wciąż bardzo kolorowa. Jest to lekka komedia o kobiecie, która nie mogła przestać kupować. Film do rozładowania napięcia, pośmiania się i obejrzenia tylko raz. Nie najgorszy, aczkolwiek doceniam go tylko dlatego, że oglądałam go z nowo poznaną J.

Więzień labiryntu, czyli prawdziwa petarda wśród filmów ostatnich czasów. Zaskoczył mnie tym, jak dobry jest. Patrząc na to, że „Igrzyska śmierci”, „Dawca pamięci” i „Więzień labiryntu: wydają się być okrutnie podobne, jestem w ciężkim szoku. Okazało się, że zamknięcie kilkunastu nastolatków w ogromnym labiryncie nie do przejścia ma jednak jakiś sens. Końcówka sprawia, że ma się ochotę obejrzeć drugą część już i zaraz! Jestem już umówiona z M. na „Więzień labiryntu: Próby ognia”. Taki mały spojlerek dla zachęconych owym filmem – Spokojnie, uda im się wyjść z labiryntu.

Ugotowany z kolei zaskoczył mnie barkiem zaskoczenia. No bo co my tu mamy: Bradley Cooper, jakaś „blądi”, czyli wątek miłosny jest. Kuchnia, jedzonko, mistrzowie, krzyki, czyli prawie jak u Amaro. Problemy z narkotykami są, picie jest, wrogowie są, zemsta w amerykańskim stylu jest. Czyli opowieść o życiu kucharza od kuchni. Typowy amerykański film, z typowym happyendem. Cieszę się, że nie straciłam kasy na bilety i obejrzałam go na internecie. Zabawił mnie przez ponad półtorej godziny i wywołał u mnie i u N. ogromny głód. NIE POLECAM więc oglądać go bez przygotowanego zapasu jedzenia.

Pokój czeka jeszcze w Polsce na premierę, ale powiem Wam, że musicie na to iść. Jest to doskonały dramat, którego głównym problemem są porwania. Jednak początek filmu wcale na to nie wskazuje. Wydaje mi się, że tutaj muszę przedstawić Wam fabułę. Poznajecie 5-letniego Jacka i jego mamę, którzy żyją w małym pokoju w jednym oknem dachowym. Ma (mama) wmawia chłopakowi, że pokój jest całym światem. Rządzą w nim określone prawa i zasady. Pewnego dnia Ma mówi jednak Jackowi prawdę i tylko on jest w stanie wyrwać ich z tego małego świata. Jesteśmy świadkami tego, jak Jack klimatyzuje się w prawdziwym świecie pełnym ludzi i już nie takim przytulnym. Ze spokojem sumienia mogę go nazwać dramatem doskonałym. Zdecydowanie POLECAM obejrzeć go jeszcze zanim będzie w kinach, chociażby ze względu na genialną grę aktorską Tremblay’a

American Beauty, czy jak określiła to A. „American Ugliness”. Film ten opowiada o skomplikowanej patologii normalnych ludzi, żyjących blisko siebie. Główny wątek krąży wokół Lestera, przechodzącego kryzys wieku średniego, który zaczyna interesować się koleżanką jego córki. Stary film z 1999r, który można zaliczyć do klasyki kina. I powiem Wam, że zasługuje na taki tytuł. Chociaż do końca filmu czekałam, aż Lester przeleci tą blondynę i tak było fajnie. W czasie filmu poznajemy trudne relacje międzyludzkie i nie do końca zdrową psychikę zwykłych ludzi. Zarówno ja, jak i Filmweb POLECA.

Niania to komedia fantasy dla dzieci, którą miałam okazję obejrzeć Młodą. Ona patrzyła na ten film przez pryzmat magicznych zdolności niani McPhee, a ja szukałam w rozumach małych dzieci uszkodzeń spowodowanych śmiercią matki i teraźniejszym stanem rzeczy. W połowie filmu zaczęłam się jednak nudzić, bo happyend nie ominął również tej produkcji, ale czego się dziwić. Przecież to bajka dla dzieci. POLECAM dla samej kreacji Emmy Thompson i dla roli Thomasa Brodie-Sangstera, który był tam jeszcze ładny i uroczy.

Zostawiam Was z tymi filmami, a w zamian możecie mi podrzucić kilka ciekawych tytułów, które poznaliście przez ferie. Sorry, zapomniałam, że nie wszyscy mieli ferie. Spróbuję dzisiaj zasnąć wcześniej, żeby w tym tygodniu być w miarę wyspana w szkole.

Pozdrawiam ostatniego dnia ferii.

/Siwa

84. Odliczamy do 10 komedii!

Zaczęły się wakacje. A jak wiemy, wakacje to czas radości, śmiechu, zabawy. Dzisiaj więc tematycznie zaproponuję Wam kilka komedii, które są na tyle ciekawe, że można je wyróżnić. Wiem, że nie wszystkie przypadną Wam do gustu. Zachęcam więc do poszerzania naszej listy. 8-)

  1. Millerowie
    Ta komedia została już opisana na moim blogu, jednak zdecydowanie uważam ją za najlepszą. Ciekawe teksty, ciągła akcja – to nigdy się nie znudzi. No chyba, że komuś nie przypada do gustu połączenie dilera, bezdomnej, striptizerki i dziwaka-prawiczka, którzy, udając rodzinę, próbują przemycić ogromne ilości narkotyków w camperze. Zdecydowanie polecam! (I dziękuję Lackofideas za polecenie.)
    43-2
  2. Zaplątani
    Bajka produkcji Disney’a. Historia Roszpunki, zamkniętej w wieży, którą odnajduje „książę”. Okazuje się, że nie do końca wszystko układa się tak jak w bajce, bo mężczyzna wcale nie miał ochoty jej uwolnić. Film wygrywa przez swoje teksty, które wciąż mnie śmieszą. Im starsza jestem tym lepiej je rozumiem, także polecam nawet dorosłym ;-) 84-2
  3. Duże dzieci
    Udana komedia z udziałem Adama Sandlera. Oglądałam ją kiedyś fragmentami, stąd też jej niepewne miejsce 3. Paczka przyjaciół razem z rodzinami spotyka się po latach na wakacjach. Film zaskoczył mnie… w sumie nie wiem czym. Może bezpośredniością. Oczywiście na końcu pojawia się wspaniały happyend, akcja całkiem przewidywalna, ale można się pośmiać. Muszę ją obejrzeć jeszcze raz dokładnie.
    84-3
  4. Za jakie grzechy, dobry Boże?
    Dobra komedia francuska. Akcja toczy się wokół rodziny, której 3 córki wydały się za imigrantów – Chińczyka, Żyda i Araba. Rodzice są już prawie na wyczerpaniu nerwowym, ponieważ nie pałają do mężów córek zbytnią sympatię. Pokładają więc 84-4nadzieje w ostatniej córce, która niestety zakochała się w czarnoskórym Afrykańczyku… Z tego musiała wyjść dobra komedia. Oglądałam ją już dwa razy i wciąż wywoływała uśmiech na mojej twarzy.
  5. Madagaskar
    Kolejna bajka znalazła się tutaj nie bez powodu. Kiedy byłam dzieckiem wcale mnie nie zszokowała, ani nie śmieszyła. Niedawno Młoda oglądała ją na jakimś kanale, a je pisałam wtedy notkę (widzicie jak ciężko pracuję). Przysłuchiwałam się, ale nie wdrażałam jakoś bardzo w tą bajkę. Muszę przyznać, że teksty, wypowiadane przez te zwierzaki wraz z wiekiem robią na mnie coraz większe wrażenie. Jedno, aż tak mnie zachwyciło, że oplułam monitor sokiem… Myślę, że taki komentarz i rekomendacje wystarczą abyście chcieli odświeżyć sobie ten film. :mrgreen:
    84-5
  6. Bruce Wszechmogący
    Ta komedia dostaje aż trzy plusy za świetnych aktorów: Jima Carrey’a, Morgana Freemana i Jennifer Aniston. Kolejny to dość ciekawy pomysł na film. Jest to historia reportera, który przez to, iż zbyt często narzekał na Boga, otrzymuje jego moce. Na końcu oczywiście happyend i fantastyczna przemiana bohatera. Zdecydowanie polecam, chociaż liczę, że większość z Was już oglądała.
    84-6
  7. Mów mi Vincent
    Ogólnie rzecz biorąc to ten film jest genialny, ale … nie jako komedia. Nie tylko ja zauważyłam, że jest to bardziej dramat. Myślę, że warto się z nim jednak zapoznać. Film opowiada o zrzędliwym staruszku alkoholiku i hazardziście, w którego rolę wcielił się Bill Murray. Nie lubi on ludzi, właściwie nie ma serca. Pewnego dnia do domu obok wprowadza się zapracowana kobieta i jej chudy syn. Główny bohater, Vincent decyduje się pomóc sąsiadce w opiece nad synem w zamian za uczciwy zarobek. Tak rozwija się więź między młodym chłopem, a staruszkiem.
    84-7
  8. Super zioło
    Losy dwóch kolegów, których głównym zainteresowaniem jest jaranie. Dostają się oni do college’u i dzięki specjalnej substancji osiągają niebywałe wyniki w nauce. Osobiście twierdzę, że ta komedia nie śmieszy tylko nałogowych palaczy i pijanych ludzi, co wynika z komentarzy na filmwebie. Komedia nie jest na bardzo wysokim poziomie, ale jest całkiem zabawna i najważniejsze – można ją oglądać po kilka razy.
  9. Kac Vegas w Bangkoku
    A tą komedię znają chyba wszyscy. Role obsadzone przez Bradley’a Coopera, Eda 84-8Helmsa, Zacha Galifianakisa (którego rola jest bezbłędna) oraz Justina Bartha. Jest to druga część z trzech. Standardowo, przyjaciele, na wieczorze kawalerskim jednego z nich, upijają się do nieprzytomności. Następnego dnia budzą się w Bangkoku i nie pamiętają jak się tam znaleźli. Na dodatek gubią młodszego brata panny młodej. Dobry film, ale nie wybitny. Nie przypominam sobie też, żebym oglądała kiedyś wcześniejszą część. Pomijam fakt, że drugą za to oglądałam już 3 razy…
  10. O dwóch takich co poszło w miasto…
    czyli historia Harolda i Kumara. To kolejna komedia, która ma swoje kontynuacje. Nie wydaje mi się jednak, żeby kolejne były w stanie pobić pierwszą część. Tutaj pojawia się podobny motyw jak w „Super zioło” – środki odurzające. Dwójka przyjaciół ma tzw. gastro i potrzebują zjeść coś dobrego. Decydują się jechać do „White Castle” na specjalnego hamburgera. Zastanawiam się jak dobry musiał on być, bo wszystkie trudności, które spotykają po drodze nie są w stanie ich powstrzymać. No cóż, ten film polecany jest tylko fanom gatunku.

 

Kolejne miejsca zostawiam dla Was. :lol:

Pozdrawiam i życzę wesołych wakacji.

/Siwa

P.S. Już w poniedziałek wybieram się na Dębowiec, więc mnie trochę nie będzie, ale później wszystko Wam opowiem! ;)

Zdjęcia z
http://www.filmweb.pl/
oraz
http://joemonster.org/art/28755

65. Wielka czwórka.

Do kin właśnie wszedł film animowany dla dzieci „Wielka szóstka”, a My porozmawiamy o wielkiej czwórce. Oczywiście jeśli coś takiego istnieje poza moją głową. No i nie do końca będzie to „wielka” czwórka.

Może koniec tych durnowatych wstępów, których i tak nikt nie zrozumie poza mną. Ostatnio jak w tytule pojawiło się imię „Kevin”, wszyscy myśleli, że będzie o chłopaczku, którego rodzice i Bóg opuścili. A tym razem będzie o .. filmach! (Co za niespodzianka, zdumienie i miła odskocznia od.. yy filmów?)

Wszystkie są filmami polskiej produkcji, a że większość z Was je zna (a tytułów nie da się pomylić i na 100% znajdziecie je w wyszukiwarce) to nie będę bawić się w reżyserów i inne dokładne dane.

Zacznę od najniżej, według mnie ocenianego filmu. Tutaj może się okazać, że niektórzy nie mają pojęcia o czym mówię, bo film ten jest właśnie najnowszym. Mowa o „Obietnicy”.

Jak dla mnie beznadziejny film. Kończący się nijak. Nie wiadomo co się stało, nie wiadomo o czym mówi, nie wiadomo jaki to ma sens. Tutaj powiedziałaby, że poruszono problem bezmyślności nastolatków i obronie życiu innych (albo raczej jej braku). Historia zakochanych w sobie nastolatków. Chłopak zdradza dziewczynę (CAŁUJE INNĄ), co ma później związek z jakąś obietnicą i przykre konsekwencje.
Dziewczyna – przerażająco dziwna. Chłopak – nie lepszy. Patrzą na siebie jakby chcieli się pomordować, wyklinają się i ogólnie robią dziwne rzeczy (nie szalone, tylko dziwne, zryte – tak bym to nazwała). Różni się od „Musimy porozmawiać o Kevinie” tym, że „Obietnica” pozostawia niesmak i nie rozmyśla się o problemie w filmie przedstawionym, jakąkolwiek anomalią nie byłby on w świecie rzeczywistym.

Na trzecim miejscu, czyli już w czołówce, plasują się „Galerianki”. Mistrzowskie dialogi, świetnie przedstawiony problem, dobra gra aktorska… Więc czemu na trzecim? Odpowiedź jest prosta: za zakończenie. Akcja jest bardzo prosta do ogarnięcia i świetnie ogląda się ten film, ale ostatnie sceny nie do końca zdradzają co może stać się dalej z główną bohaterką filmu. Chłopak, którego kochała popełnia samobójstwo, przyjaciółka staje się wrogiem, a ona zmywa makijaż i… napisy końcowe.
Czyżbym zapomniała wspomnieć, że film mówi o nastoletnich prostytutkach?

Kolejny film to „Bejbi blues”. Tutaj nad końcem można już trochę pomyśleć i na dłużej zapada w pamięci. Oglądałam go już kilka razy i jeszcze mi się nie znudził. Można patrzeć raz po raz na zachowania bohaterów i analizować co mieli na myśli lub co nimi kierowało.
Jest to historia dwóch nastolatków, którzy zrobili sobie dziecko. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, to tak jest. Natalia nie czuje się kochana przez matkę, która sama urodziła ją w bardzo młodym wieku. Zamiast kupić sobie pieska, decyduje się razem ze swoim chłopakiem, Kubą, wychowywać dziecko. Nie idzie jej to dobrze, a matka jej nie wspiera. Koniec może się dla niektórych wydać dziwny, ale jest na pewno przerażający.
Tutaj trzeba pochwalić młodych aktorów. Zapamiętałam nawet nazwisko Nikodema Rozbickiego, który wcielił się w postać Kuby. Ujęcia są nietypowe, intrygujące, ciekawe. Nie wiem jak to jeszcze opisać, ale wielki „szacun” dla twórców!

I na sam koniec, jak już pewnie większość z Was się spodziewała, zostaje nam „Sala samobójców”.
Mowa o nastoletnim Dominiku nieakceptowanym  przez swoich rówieśników, który swoją rzeczywistość odnajduje w grze komputerowej. O wspaniałej grze aktorskiej chyba nie muszę wspominać?
I tak należy pogratulować pójścia w tak odważnym kierunku, ponieważ zachwycił on nie jednego widza. Jak na Polskę, to po prostu fantastycznie. Oglądając ten film, także można analizować zachowania bohaterów pod różnym kątem. I tutaj nie da się zaprzeczyć, że film zostaje w pamięci na długo!

Teraz wybór tych filmów wydaje Wam się chyba łatwiejszy do odgadnięcia. Wszystkie są historiami nastolatków, ich problemów, uzależnień, a także dramatów ich rodzin.  Każdy z nas powinien obejrzeć w życiu przynajmniej pierwszą trójkę (czyli podawane u mnie od końca). Dają do myślenia. Na dodatek dwa z nich reżyserowała ta sama osoba i ogólnie od strony planu mają ze sobą wiele wspólnego.

Liczę, że w następnej notce uwolnię się od tematu filmów i może zdradzę Wam troszkę co się dzieje u mnie :D

Pozdrawiam.

/Siwa