36. Przywileje i obowiązki trzecioklasisty, czyli podsumowanie roku szkonego :)

Już koniec klasy trzeciej. To był bardzo męczący rok. Dużo obowiązków, dużo stresu, kilka fajnych imprez. Cieszę się, że to już koniec. Nie będę tęsknić za swoją klasą, oczywiście za przyjaciółmi tak, ale za resztą wcale, a wcale. :P Nie mogę się doczekać liceum (ciekawe czy się dostanę). Na dodatek obiecuję Wam, że wszystko co będę robić w wakacje znajdzie się na tym blogu. W końcu jest o mnie to co, zabronicie mi? ^^

Może zacznijmy od minusów bycia trzecioklasistą:

  • Jest bardzo duża presja, a nauczyciele są bardzo denerwujący. Cały czas pieprzą o  egzaminach. Bla, bla, bla…
  • Zajęcia dodatkowe. Na początku roku taacy szczęśliwi, że tylko raz w tygodniu 7 lekcji, a resztę po 6. I BUM! Twardy upadek na ziemię. Wszyscy nauczyciele chcą nas przygotowywać do egzaminów. Teraz dopiero po egzaminach mamy dużo, dużo wolnego :)
  • Brak fajnych osób w gimnazjum. Nasz rocznik też nie jest genialny, ale teraz przychodzą coraz gorsze dzieci, albo takie co rozumy pozjadały -,- Nieciekawa atmosfera.
  • Ostatni rok z klasą, ale ja to bym chyba zaliczyła do plusów :P
  • Testy, testy, testy! Jeden wielki minus… Niepotrzebny stres. Liczenie punktów, gonitwa za ocenami – wszystko to po to, żeby dostać się do wymarzonego liceum. I problemy z papierami -,-

To teraz plusy.

  • Na więcej nam pozwalają. Można się już pokłócić z nauczycielami.
  • Dużo osób, których nie znasz dodaje Cię do znajomych na Fb. I zastanawianie się „Skąd ja cię kurde znam?” -_^
  • Wycieczki np. nasza ostatnia do Warszawy :D Było genialnie. Nie będę opowiadać tylko dodam fotkę z pokoju moją i przyjaciółki M. No i samej jej w koszulce z W-wy :) Poza świetnymi atrakcjami i zwiedzaniem, to tam na koniec roku niektórzy się zintegrowali .

36-1 36-2

  • Rekolekcje po bierzmowaniu. Też była fajnie. Wszystkie wyjazdy na przynajmniej dwie nocki są świetne. No i to tam tak jakby „znowu zaczęłam wierzyć” i uczyniłam bardzo duży krok do zmian w swoim życiu.

36-3

  • Bierzmowanie. Przywilej nie tylko klas trzecich, ale jak dla mnie to plus. Spotkania nie były męczące. Sama przyznam, że nie poczułam na policzku, czy w sercu „uderzenia” Ducha Świętego, ale zawsze to jakieś umocnienie w wierze.
  • Ostatni raz w tej szkole i wyczekiwanie na ostatnie dni :)
  • Komers! Tylko w ostatniej klasie. Było świetnie, bardzo dobrze się bawiliśmy. Wytańczyłam się jak nigdy – macie moje zdjęcie ( były też inne, robione przez przyjaciół, ale słaba jakość, więc ostatecznie to )
    36-4
  • Koniec roku!!! Już ostatni w tej szkole. Nie płakałam :) Byłam wręcz szczęśliwa.

Więcej plusów niż minusów, więc reasumując – opłacało się być w trzeciej klasie. Teraz wakacje. Już wiem, że będą krótkie, ale mam zamiar aktywnie spędzić ten czas.  Jak wspomniałam wcześniej nie ominie Was to, co będę robiła, więc poza „normalnymi” notkami czekajcie też na foty i opowieści z tygodnia.

31. Kopiuj – wklej stylu.

Z nowej kategorii – Nie każdemu musi się spodobać ta notka! Czyli moje zdanie i mój światopogląd.

Mowa tutaj oczywiście o perfidnym odpatrywaniu stylu. Właściwie to wcale nie jest taki prosty temat, bo jest bardzo dużo różnych sytuacji, które można przy tym poście napisać i określić całkiem inaczej.
Występują różne rodzaje kopiowania stylu (mowa tutaj oczywiście o wyglądzie, głównie o ciuchach ubraniach):
1. Inspirowanie się. Czyli widzę kogoś, podoba mi się jego styl i staram się swoje ubrania dobrać w taki zestaw jaki miała ta osoba. Często podobają nam się celebryci, osoby na zdjęciach, modelki, osoby mijane na ulicy, rzadko osoby, z którymi spotykamy się na co dzień.
2. Grupa osób o tym samym stylu. Mowa tutaj nie tylko o subkulturach, ale w każdym środowisku np. w szkole jest grupa osób, które mają swój świat i ubierają się podobnie, jednak każdy po swojemu. Wyróżniamy tutaj punków, metalowców, hipisów, a nawet (UWAGA!) typowe modnisie. Trzymają się w grupkach i pomimo tego, że wszystkie skupiają się na modzie i może trochę przeszkadza im nieoryginalność, to i tak ubierają się podobnie. Zazwyczaj są to wysokie buty, bluzki z najnowszych kolekcji markowych sklepów, a nawet podobne uczesanie…
3. Bycie nieoryginalnym markowym. Grupa osób, które chcąc nie chcą irytują mnie. Przykład? Niedawno popularnością cieszy się nowa kolekcja Nike’ów – Air Max’y. Cała szkoła zalana „airkami” -,- Wszyscy je mają. Przepraszam, wszyscy którzy mają kasę i się z nią obchodzą. Przyznam, mi też się podobają, ale po pierwsze mnie na nie nie stać, a po drugie mi nie są potrzebne dla szpanu.  Wychodzi na to, że mają wszystko  markowe. W takiej sytuacji konieczne jest noszenie metki na wierzchu, bo może ktoś nie zauważy, że to z tej mega słynnej, drogiej firmy… Nie zapomnij zrobić sobie zdjęcia z nowymi Conversami.
4. Kopiowanie ogólnie przyjętych norm. Wszyscy czeszą wysokie kucyki? Ja też! Wszyscy noszą trampki? Ja też! Wszyscy noszą kolorowe rurki? Ja też! Wszyscy ubierają leginsy? Ja też! Co z tego, że nie wyglądam w nich dobrze… Prosty przykład. Inspirowanie się ogółem i przyjętymi na dany okres zasadami. Nie pozwala wyrażać własnego ja. Bardzo często można zwariować od zmieniającej się mody.
5. Kupowanie w sieciowych, albo znanych sklepach. Tutaj czasami jest zasada kto pierwszy ten lepszy. Skoro ja pierwsza kupiłam te buty to ta szmata z 2d nie ma prawa ich nosić! No bez przesady. Ja wiem, że to może irytować, ale czasami pocieszam się myślą, że wyglądam w danej rzeczy lepiej (całkiem nieskromni, prawda? ^^). W takiej dużej szkole nie trudno jest spotkać kogoś, kto będzie miał to samo co  my. Ja mam tak bardzo często. Bywa! :D
6. Kupuję, bo ktoś kupił, czyli upatrzyłam sobie kogoś i robię to co on. To raczej powinno się nazywać: Jestem czyjąś kopią i staram się kogoś na siłę na naśladować i robić to co on. Nie wiem kim jestem, nie wiem co moje, kupuję, bo ktoś to ma, a nie dlatego, że dobrze wyglądam… Proste i całkiem nielogiczne. Nie śmiejcie się, ale zdarzają się takie przypadki. Tylko, że dziewczyna nie kopiowała całej mnie, ale kilka z moich ubrań. Mocno irytujące, ale cóż poradzisz…
7. Moja koleżanka takie ma. To podejście do sprawy dzieli się na dwa rodzaje: tych, którzy pytają o zdanie i tych, którzy po prostu kopiują. Przykład: Spodobały mi się leginsy mojej bardzo dobrej koleżanki, zamiast kupić i pokazać jej, że mam takie same najpierw spytałam jej czy mogę i gdzie kupiła. Brzmi absurdalnie, ale wolę to niż niedomówienia i późniejsze gadanie, że specjalnie kupiłam, a jej się to nie będzie podobało… Dlatego rzadko kupuję coś, co wiem, że ma moja przyjaciółka, czy bliska koleżanka, Z doświadczenia wiem, że później niektórzy komentują niby przypadkiem „o popatrz! Masz taką bluzkę jak ja!” itp… Wolę spytać (jeśli jest to ktoś bliższy niż znajomy a zakup to nie spontan).

No i tak to właśnie jest. Wszystko wydaje się takie dziwne i dziecinne. Wiem, że w dorosłym życiu nikt nie będzie na tom patrzył, ale teraz w szkole gdzie prawie każdy się zna, nie da się uniknąć niedomówień. Ja też jakoś wcześniej nie zauważałam, że ktoś ma coś takiego jak ja, albo, że kopiuje mój styl, ale od kiedy jestem w trzeciej klasie gimnazjum zauważam coraz więcej takich przypadków…

A Wy czym/kim się inspirujecie w ubiorze? Pomijając moje dwie czytelniczki Beatrycze i Dani, które z tego co wiem, kochają ciemności i glany.

/Siwa

4. Co nieco o rekolekcjach w gimnazjum…

To będzie krótkie stwierdzenie, bardziej o ludziach niż o samym wydarzeniu. Mamy teraz w szkole rekolekcje i przyszło mi tak na myśl, kiedy analizowałam zachowania swoich koleżanek i kolegów. Tak na wstęp: mamy trzy lekcje i idziemy ze szkołą na dwugodzinną naukę do kościoła.
So (ang. więc, ale nie zaczyna się tak podobno zdania) :
Uczniowie w czasie rekolekcji dzielą się na 4 typy:
1. Ci, którzy idą na lekcje, a od kościoła uciekają,
2. Ci, którzy nie idę na lekcje i przychodzą tylko do kościoła,
3. Ci, którzy idą i do szkoły  i do kościoła, czyli prawidłowo, przykładni uczniowie,
4. A także Ci, którzy pier*olą ( za przeproszeniem ) cały system i nie idą ani do szkoły, ani na rekolekcje.  =)
A Ty? Do jakiego typu należysz?

/Siwa