71. Sezon na leszcza i tak oto zostałam gniewem.

Trochę mnie tutaj nie było. Nie myślcie, że nie miałam z tego powodu wyrzutów sumienia. Moja rozmowa z N. przyniosła wczoraj następujące wnioski:

  • Jak opiszę film to czytelnicy pomyślą, że chcę ich zbyć.
  • Z drugiej strony mogłabym opisać co takiego robiłam przez ten czas, ale moje życie nie jest aż takie interesujące, a gra w „Eurobusiness” jest interesująca tylko dla graczy (Ja, N, Szister i Przyszły Szwagier, czyli Chamskie Warszawskie Słoneczko).

Wnioski końcowe: opiszę trochę tego i tego. Kurde to mój blog! Nikt się nie będzie czepiał (chyba za dużo czytam „Foszka”) :P

Poza pisaniem artykułów (aż dwóch) do gazety i strony internetowej tworzyłam też całkiem ciekawy wywiad z dziennikarką. Ciężko było, bo – jak sama przyznaje – nie lubi udzielać wywiadów, zwłaszcza o sobie.

Nie wspomnę o wszystkich sprawdzianach, kolejnych obietnicach, że będę się uczyć. Na szczęście zakończenie semestru nie poszło tak źle i dostałam 4 ze wszystkich rozszerzonych przedmiotów (pol-hist-ang), co jest dla mnie nie lada osiągnięciem. Normalnie jestem z siebie dumna, zwłaszcza, że nie byłam pewna czy przejdę z edb…

A co do moich ukochanych filmów <3. (A wydaje mi się, że wcale ich tak dużo nie oglądam.) „Kraina lodu” z N. Tak z niczego zaczęłyśmy oglądać tą bajkę i doszłyśmy do wniosku, że ona uczy dzieci czegoś więcej niż jakiś dziwny serial „Violetta” (polecam recenzję Beatrycze :P).

Z K. obejrzeliśmy także stary polski film – „Sezon na leszcza”. Jemu chyba się zbytnio nie spodobał, ale mi przypadło do gustu nietuzinkowe zakończenie. Jest to historia niepokornego gliniarza, nadużywającego alkoholu, który próbuje się dowiedzieć z kim zdradziła go żona. Pojawia się także całkiem osobny wątek dwójki rodzeństwa, którzy napadają na bank. Ginie ich wspólnik, a oni muszą uciekać. Przy okazji zabierają 3-letniego dzieciaka z ukradzionego auta. Całkiem ciekawy film, nieoczywisty, pokazujący polskie realia. Dwa wątki łączą się dopiero 5 minut przed zakończeniem filmu (co osobiście doprowadziło mnie do szału). Warto wspomnieć o roli Bogusława Lindy (którego zna każdy, zwłaszcza z takich filmów) i Ani Przybylskiej. Jest to produkcja z 2000r. więc myślę, że większość z Was go widziała.

Z kolei wczoraj oglądaliśmy komedię na miarę „American Pie”, czyli „Eurotrip”. Nie polecam, chyba, że ktoś lubi lekkie, dziwne, a zarazem mało wymagające i oklepane komedie. ;)

Szczerze powiedziawszy to czekam już tylko na ferie. To będzie ten czas, kiedy spotkam znajomych, z którymi nie widuję się na co dzień. Co dziwniejsze, ja już od dawna planuję co będę robić w te dwa tygodnie wolnego, a u nas ferie dopiero od 16.02.  :/

A na koniec zostawię Wam taką wisienkę na torcie (który dzisiaj wykonany jest raczej z samej margaryny). W ciągu mojej nieobecności na blogu zorganizowałyśmy (ja, Szister, N. i Kiki.) sesję zdjęciową. Miał to być projekt zaliczeniowy dla Kiki, więc trochę się poprzebierałyśmy i wyszły świetne efekty.

N. była miłością.

71-1

Szister pożądaniem (dlatego też nie udostępnię tego zdjęcia).
Kiki była szczęściem.

A ja zostałam… GNIEWEM. Nie wiem czy to jakaś aluzja, czy o co chodzi. Mi się to zdjęcie nawet podoba. Jest takie prawdziwe. Przynajmniej już wiem jak wyglądam, kiedy się drę.

71-2

Pozdrawiam i czekajcie na następną notkę. :D

/Siwa

67. Ta przyjemna, cieplutka część garderoby zwana SWETERKIEM.

Jesteśmy już bardzo blisko świąt. Z racji tego, zaprezentuję Wam specjalną notkę grudniową. Stali czytelnicy wiedzą, że kiedyś pojawiło się kilka wpisów „modowych”. A ostatnio nic, tylko filmy. Cieszmy się więc, bo udało mi się organizować „sesję zdjęciową”. Jak na mnie to bardzo dużo, więc Wy także doceńcie nasze starania. :D

Motywem przewodnim są sweterki. (Moja siostra nijak nie mogła zrozumieć, że to nie ONA jest ważna na zdjęciu, tylko jej SWETEREK.) Może i nie mamy śniegu, ale ta część garderoby powinna się pojawić każdej zimy.

Dzisiaj obraz będzie przeważał nad treścią. Wiem, że nie chce Wam się czytać :P

Złożę Wam od razu życzenia, bo po oglądnięciu zdjęć możecie być mocno zszokowani.
Dlatego; zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń, dużo uśmiechu, zadowolenia z pracy/wyników w nauce, weny (dla piszących blogi), czasu, ale także żebyście każdy dzień spędzili tak jak chcecie, i aby każdy kolejny przynosił coś dobrego. Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku!

No to zaczynamy:

  • Sweterek (House)
  • Spodnie (Cropp * – stara kolekcja)
  • Kubek (wł. Koleżanki)

 67-1 67-2 67-3

  • Czapka (wł. Modelki z „takiego sklepu”)
  • Szalik (House*)

 67-4

  • Czapka (Siwula)
  • Sweterek (House)
  • Naszyjnik (wł. Siwej)

 67-5 67-6 67-7

 

  • Płaszczyk (wł. modelki „Mama mi kupiła”)
  • Sweterek (New Yorker *)
  • Spodnie („jakiś sklep z dżinsami” – brak danych)
  • Buty (Czerwona Stopa*)
  • Naszyjnik (House*)

 67-8 67-9 67-10 67-11

  • Sweterek (House*)
  • Koszulka (House*)
  • Pierścionek (babci szwagra psa sąsiada)

67-12 67-13

  • Nauszniki (biało-szare – Empik)
  • Nauszniki (czarne – pobliski sklep)
  • Kurtka (House*)
  • Sweterek (Reserved*)
  • Spodnie („ten sam sklep z dżinsami” + szelki)
  • Buty (Deichmann*)

67-14 67-15 67-16 67-17 67-18 67-19

 

 

 

Podziękowania:

- Paulinie – za bycie modelką i fotografem, za użyczenia swojej garderoby, i za wszelaką pomoc.
- Natalii – za bycie modelką i fotografem, za czapkę.
- Kornelii – za kubek i moje wydziwianie.
- Julce – za bycie bohaterką dwóch zdjęć.

Napiszę już pewnie po świętach (28.12 – 30.12) ;) Za ten czas, wszystkich czytających zachęcam do wpisywania się do księgi gości lub podawania swoich linków (przez święta postaram się poczytać – w końcu to magiczny czas).
Na koniec jeszcze nutka bardzo świąteczna :D



/Siwa

59. Inspiracje na październik :D

Niektórzy z Was już pewnie zauważyli, że to po prostu zwyczaj. Co miesiąc odwalam coś takiego. Tym razem nic się nie zmieniło. Może tylko to, że piszę ten post nie na początku a na końcu października.

Zaczniemy tym razem od filmu.
Jestem w pełni przekonana, że fani sience- fiction są już z nim zaznajomieni. Może nie tylko oni. Mowa o filmie „Wyspa” (ang. „The Island” – no wow, odkryłam Amerykę!) z 2005 roku. Opowiada o mężczyźnie i kobiecie (tak, na koniec będą razem…nie łudźcie się!), którzy żyją w bardzo dziwnym świecie. Wmawia się im, że są wybrańcami, że przeżyli skażenie na Ziemi, a w loterii mogą wygrać wyjazd na wyspę (ich jedyną nadzieję). Oczywiście okazuje się, że to wszystko to jedna wielka ściema i…
Resztę pozostawiam już Wam. Wiele osób na pewno to oglądało, jeśli tak to napiszcie co o tym myślicie. Dla osób, które jeszcze nie wiedzą o jakim filmie mówię to podpowiem, że wszyscy pomykają tam w białych strojach, a główni bohaterowie są bardzo … ładni ^^
Obejrzałam część tego filmu jakieś dwa lata temu, kiedy byłam sama w domu. Z racji, że nie widziałam go do końca i przerwałam w najgorszym momencie to miałam dziwne myśli przez jakiś dobry miesiąc… Teraz dziękuję mojej kuzynce za to, że zdecydowała się go ze mną obejrzeć :D

Jeśli chodzi o modę to ostatnio zwariowałam na punkcie owych butów.

59-1

Nie potrafię ich nazwać, a jedyne co mi przychodzi na myśl to trepy. Kupiłam je sobie niedawno w CCC, są jeszcze z tego modelu w kolorze bordowym i brązowym, ale i tak szare są najlepsze. Powiem Wam, że to świetna rzecz na jesień. Nie ma co ubierać trampek, czy adidasów kiedy za oknem plucha, albo zimno. A one na razie sprawdzają się idealnie.

Nie jestem pewna co mi ostatnio odwala, ale zaczęłam słuchać takich sieczek. Ktoś nazwałby to danym gatunkiem muzycznym, ale jak dla mnie to co robią niektórzy „wykonawcy” wcale nie jest do muzyki podobne. Są oczywiście słynni DJ’e i może od nich zaczniemy. Tutaj polecam piosenkę „Blame” Calvina Harrisa, „Five hours” Deorro i „Faded” ZHU. Ostatnią z nich możecie odsłuchać.



Wiem, sama się obrażam… :P

Co do kosmetyków, to ostatnio z koleżanką spróbowałyśmy takiego „innego” balsamu z firmy AVON. O „smaku” owoce leśne i wanilia. Zalety:
- ma dwa kolorki, czyli wychodzą takie ładne paseczki,
- genialny zapach,
- ładnie lśni,
- nawilża i pozostawia taką miękką skórę.
Coś co potrzebuję na tą jesień :P

59-2

Jak wiemy październik to miesiąc walki z rakiem piersi. Było organizowanych dużo akcji związanych z tym. Wiele firm postanowiło przeznaczyć dochód, lub jego część właśnie na pomoc walki z rakiem. Znakiem rozpoznawczym jest wstążka i kolor różowy. Na facebooku jak co roku ruszyła akcja z dodawaniem postów, wiele kobiet się do tego włączyło. W tym roku trzeba było napisać gdzie najbardziej lubisz zostawiać torebkę. Czasem wychodziły z tego zabawne zdania. „Lubię w pokoju na biurku” brzmi podejrzanie ^^ My dajemy niewiele, ale pomagamy i to jest świetne!

Ostatnio idąc z siostrą z przystanku zobaczyłyśmy małego kotka, który siedział i miauczał w niebogłosy. Szło z nami jeszcze kilka osób, ale wzięłyśmy go do domu i zajęłyśmy się nim. Nie będę teraz przedstawiać tego jak on się miewa, ale tutaj zdecydowanie trzeba coś powiedzieć. Mianowicie: jakim prawem ktoś wyrzuca bezbronne kocięta tak na środku drugi, bo nie chce się nimi zajmować. Ja wiem, że kot to jest problem, bo nikt go nie chce wziąć później, ale na pewno są też inne opcje, a nie topienie ich, czy wyrzucanie. To samo tyczy się małych szczeniaków…
* Nie wspominam już o tym, co niektóre matki robią ze swoimi dziećmi, ale skupmy się na razie na zwierzakach. Bo temat zła w świecie jest nieograniczony.

Inaczej niż zazwyczaj, dzisiaj na koniec książka. Nie miałam ostatnio czasu, bo byłam zbyt zajęta „Dżumą”, z którą chyba w sumie też kiedyś zrobię notkę ^^ No bo czemu nie? Dlatego w październiku to WY podajcie propozycję jaką książkę przeczytać. Ja przyjmę każdą myśl i postaram się wypożyczyć np. daną powieść i przeczytać ją ;) Może niektóre natchną mnie do napisania kolejnych notek :D

Czekam na Wasze propozycje:
- Jaką książkę przeczytać?
i Co zrobić, żeby nie pozbywać się małych kotków w sposób niegodny myślącego człowieka? Podawajcie swoje propozycje, może ktoś kiedyś pomyśli o tym właśnie w taki sposób…

/Siwa

2.
http://www.avon.sklep.pl/dwufazowy-balsam-do-ciala-owoce-lesne-i-maslo-shea.html