43. O wszystkim, nie o niczym…

Ostatnio u mnie nic ciekawego. Właściwie co można napisać o nockach z przyjaciółkami i przesiadywaniem w domu kiedy na zewnątrz leje deszcz? -,-

Naszło mnie więc na napisanie czegoś, co będzie połączeniem recenzji książki, filmu, o fajnych kosmetykach i ubraniach oraz kilku innych rzeczach.

Zacznijmy więc od książki, którą wszystkim polecam:
„Mroczne umysły” – brzmi intrygująco, tajemniczo i lekko wieje grozą. Taka też jest prawda.  Po krótce: Amerykańskie dzieci zaczynają chorować i umierać. Niedługo później rząd zaczyna „usuwać” dzieci, które mają dziwne zdolności, w celu „zaleczenia ich”.  Ruby trafia do takiego właśnie obozu. Nie traktuje się tam ich jak ludzi i stara się zniszczyć ich radość i chęć życia. Główna bohaterka przy segregacji została wzięta za zieloną  (jedną z pięciu grup). W rzeczywistości jest jednak pomarańczowa. Żeby wyjaśnić, co oznaczają poszczególne kolory:
- Pomarańczowy – Dzieciaki zakwalifikowane do tego koloru potrafią czytać w myślach, a nawet przy pomocy wymazywania i zmieniania wspomnień zmieniać zachowania ludzi. Niestety zastały uznane za niebezpieczne i prawdopodobnie wymordowane. Ruby jest jedną z ostatnich, jednak ukrywa to żeby przeżyć.
Zielony – Fotograficzna pamięć, coś jak bardzo dobry matematyk.
-Niebieski – Możliwość przesuwania przedmiotów przy pomocy siły woli.
Żółty – Czyli kontrolowanie elektryczności.
Czerwony – Niestety najmniej opisywany w tej książce. Ten kolor oznacza umiejętność „wybuchania czegoś”, czyli wywalania w powietrze. :D
Mniejsza z tym. Ruby ucieka, poznaje nowych kompanów i stara się dotrzeć do kogoś, kto pomógłby jej zapanować nad umiejętnościami.
Więcej nie będę się rozpisywać, bo to dość zawiłe… Może po prostu przeczytajcie! Jest już druga część (pewnie niedługo u mnie w domu ^^) „Nigdy nie gasną”. Polecam!

43-1

Ostatnio obejrzałam też świetny film pt. „Millerowie”.  Tutaj (
http://serialomaniaczka.crazylife.pl/2014/06/13/millerowie/
) macie opis mojej koleżanki dotyczący tego filmu. Ale powiem Wam, że połączenie dilera, striptizerki, prawiczka, uciekinierki, udawanej rodziny, podróży camperem i historii wielkiego przemytu daje genialną komedię! Warte zobaczenia, bo można się pośmiać (jak nigdy) :)

43-2

 Co do kosmetyków: Kupiłam sobie w Rossmanie dwa lakiery „Celebrity Nails Wibo”. Dwa fajne kolory – jasny zieleń i pomarańcz. Bardzo żywe idealne na lato, ale nie wiem czemu lepszy jest pomarańczowy. Wystarczyła jedna warstwa i już wyglądały pięknie. Poprawiły mi humor.
Wprawdzie nie moje zdjęcia, ale wyglądały podobnie. Chcę jeszcze tylko powiedzieć, że kolory w opakowaniu nie do końca przekładają się na rzeczywistość, ale to nie oznacza, że mi się nie podobają :D

43-3 43-4

A z działu modowego, co mi się ostatnio spodobało to:

 43-5

Ktoś powie, że są brzydkie, ale ja jestem „za”. Wygodne, solidnie wykonane, pomimo wyglądu lekko ortopedycznego są piękne. Potrzebne mi są takie na wyjazd i zwiedzanie. A wy jak uważacie? :D

 Co ostatnio zaczęło mnie denerwować?

Może taki mały przykład z telewizji. Oglądamy z mamą wieczorem jakiś kanał, a była to bodajże jedynka lub dwójka, a tu nagle gość wyjeżdża z reklamą „Permen Kinga”, albo innego leku. Oczywiście wszyscy wiedzą do czego to służy, bo nie żyjemy w średniowieczu, ale nie podobają mi się te reklamy. Jak ma usiąść małe dziecko przed telewizorem. Nawet nie mówię, że same, ale np. z rodzicami, którzy chcą odpocząć. Aż tu nagle ktoś im truje o impotencji itp. -,- Żenua…

A co ostatnio jest, jak dla mnie, ok?

Blogerzy. I nie chodzi tu o wszystkich. Mianowicie o chłopaków. Kiedyś nie było ich prawie wcale, a niedawno zauważyłam, że powstaje coraz więcej blogów, których autorami są mężczyźni lub chłopaki. Fajnie tak czasem poczytać jak wygląda świat ich oczami. :D

Na koniec jeszcze świetna piosenka, którą też  się ostatnio zachwyciłam:  Artur Rojek „Syreny”



To na razie tyle. A jak układała by się wasza lista na wakacje?

Z tego miejsca pragnę także gorąco pozdrowić Kingę, a właściwie Kiki, której zawdzięczam wiele, a zwłaszcza dobre słowa (np, po znalezieniu się mojej notki na Onecie, kiedy skakała razem ze mną, chociaż tak na prawdę nie ze mną) :)

/Siwa


  1. http://www.empik.com/mroczne-umysly-bracken-alexandra,p1091124422,ksiazka-p

  2. http://www.filmweb.pl/film/Millerowie-2013-152844

  3. http://czella84.blogspot.com/2014/04/wibo-celebrity-nails-nr-6-fresh-grass.html

  4. http://czarodziejka87.blogspot.com/2014/03/lakiery-wibo-celebrity-nails-wszystkie.html

  5. http://www.zalando.pl/vagabond-flora-sandaly-bialy-va111i000-a11.html

 

38. Dolny Śląsk, Karpacz, Słoneczniki, rowerki i inne szczyty, które zdobywałam :)

„Kronikę wakacyjną” czas zacząć. :)

Moje wakacje ( nie wiem jak wasze) zaczęły się już w piątek 27.06 o godzinie 13. Nie zgadniecie co w tedy robiłam. Siedziałam sobie w autobusie, jadąc z powrotem do szkoły, z której wyszłam szczęśliwa kilka godzin wcześniej. Zmęczona, spocona i przede wszystkim zdenerwowana. Moja czarna sukienka doprowadzała mnie do szału. Było mi niewygodnie i chciałam już tylko do domu. Nie było mi to niestety dane jeszcze przez półtorej godziny. Zajebiste uczucie siedzieć sama w szkole (byłej) z dwoma nauczycielkami i dyrektorką, bo coś jeszcze ode mnie chciały…
Mniejsza z tym. Piosenką moich wakacji będzie „Dni, których nie znamy” Grechuty, ponieważ ją pierwszą usłyszałam zaraz po wiadomościach. Ciepłe wakacje rozpoczęłam zjedzeniem „Solo” na przystanku. Chociaż tyle na osłodę życia. Do tej pory jak to piszę budzą się we mnie stare pokłady frustracji z tego dnia.

Kolejny dzień (sobota) spędziłam prawie calusieńki z Małą. Czego to my nie robiłyśmy! Było bardzo fajnie. Raz do roku należy jej się dzień ze mną. :) Mam nadzieję, że kochana Dani mnie pochwali za piękną opieką nad dzieckiem, chociaż już starszym :D haha.

I niedziela… Tutaj się działo. W sumie raczej zleciało…  Po południu wybrałam się z przyjaciółką T. na rowery. Najpierw pod dużą górę, a później zjazd z wielką prędkością. Ja się wybawiłam :) Jeszcze później w pobliskiej miejscowości był festyn. Dużo osób, można było pogadać… Ogółem zarąbiście gdyby nie to, że jak wracałam to zlało mnie do reszty. Wyobraźcie sobie, na rowerze w strugach deszczu -,- Niezapomniane uczucie.

Poniedziałek. Hmmm.. Właściwe co napisać. Z rana dopełniłam formalności w liceum, a później z Nowego Sącza do Krakowa i z Krakowa do … Jeleniej Góry. 12 godzin w podróży. 11 w autobusie.  W międzyczasie gość, który darł się do telefonu zamiast mówić. Mega wrażenia, zwłaszcza, że to już mój trzeci raz. Przyjechałyśmy (z siostrą) po 22. Nareszcie w domu.. albo prawie domu…

Wtorek – Kurde wreszcie wakacje! Można spać do południa, zamulać nad kompem, telewizorem i książką. Ale nie na długo. Tutaj jest tylu ludzi, że się nie da. Dlatego uwielbiam to miejsce. Wieczorem pomimo brzydkiej pogody przejażdżka na rowerze. Nareszcie trochę aktywności. Szkoda, że wszystko mija tak szybko.

Środek tygodnia, może czas ruszyć dupsko. Tak więc po długim spaniu (wieczorem do późna graliśmy w super grę i oglądaliśmy mecz)i ogarnięciu się pojechałam się przejechać. Oczywiście było już po południu ^^ Ze Ścięgien pojechałam do Kowar i do Karpacza. Było fajnie chociaż byłam sama. Zjadłam najlepsze lody jakie mogą być tam podawane. Potem wróciłam do domu. Zmęczona ale zadowolona. To nie był koniec moich wypadów, bo później kuzynka wzięła mnie z ośmioletnim K. nad zaporę w Karpaczu. Po drodze spotkaliśmy dziwnie grubego psa. Nie wiem czy ktoś go spasł specjalnie i czy nie wywalił go na wakacje. (Przestroga! Nie róbcie tego…)

38-1 38-2

Właściwie nie wiem, co robiłam w czwartek. Tutaj (na Śląsku) wszystko mi się pomieszało. Nie wiem, który dzień tygodnia. Wydaje mi się, że jestem tu cały miesiąc, albo jeden długi dzień…
Wieczorem kolejna przejażdżka. Właściwie spodobało mi się to, szkoda, że nie uprawiam żadnych sportów regularnie… No ale cóż! Nie wszyscy są do tego stworzeni. Ale dwa plusy z mojego rowerownia:
+ Powtórka z poruszania się po drodze i zwłaszcza czytania znaków
+ Poprawa kondycji, nawet jeśli dystanse nie są znowu jakieś wielkie.

W piątek spotkałam się z moją koleżanką. Pojechałyśmy do Jeleniej Góry. Czy to nie dziwne (ale i fajne zarazem), że pomimo tego, iż widujemy się tylko dwa razy w roku (na wakacje i ferie) to i tak mamy o czym gadać? Niby super, ale tak się tylko da na chwilę, bo z osobami, które są mi bliskie widując się 7 razy w tygodniu i tak nie mogę się z nimi „nagadać”.
Wiadomość dnia! Dostałam się do wymarzonego liceum :) Za pierwszym razem i to od razu do mojej klasy, czyż nie cudownie? ^^

Sobota wcale nie była dniem wypoczynku… Po przyjeździe rodziców poszliśmy w gór. Karkonosze są naprawdę piękne. Zamiast na nudną i naszym zdaniem banalną Śnieżkę wybrałyśmy się (same kobiety ^^) na Pielgrzymy i Słoneczniki. Nie wiem co jeszcze opisać, bo nie da się. Tak bardzo bolą nogi, takie piękne widoki, taka euforia – cały ten pakiet zdobędą tylko ci, którzy tego spróbowali.

38-4

38-3

38-6

Niedziela wcale nie zapowiadała się źle, bo nie bolały mnie nogi tak jak np. moją siostrę (pozdro) :D Czyli nie jest najgorzej z moją kondycją. Jedyne co później się działo to pożegnania i wyjazd do domu. Tak mi się powiedziało do siostrzyczki: „Muszą być pożegnania, czasem ze łzami, żeby później móc się stęsknić i ucieszyć się na powitanie”.
Dwa kolory lata:
- niebieski, a właściwie błękit – jak niebo w pogodne poranki, tylko z kilkoma pierzastymi chmurkami.
- złoty – kolor zboża, które tak przyjemnie szumi i porusza się falami na wietrze.

Tak widzę lato…

A jako, że zdobyłam szczyt ^^ to może taka piosneczka:



 

37. Tak bardzo lato…

Na razie może się to nie przydać na nic, ale kiedy wyjdzie słońce…Ciepło, ciepło… Kilka moich sposobów na to co zrobić, żeby było nam nie tylko chłodniej, ale milej i weselej.

  1. Trochę życia. Czyli kwiaty :P Od kiedy na zewnątrz zaczęły się pojawiać ładne roślinki, wazon z kwiatami stoi na stoliczku w moim pokoju. Po pierwsze daje to zajęcie, bo trzeba kilka razy w tygodniu  wymienić „wiechcie”. Po drugie to dodaje koloru i życia pomieszczeniu. Ja akurat lubię jak mam jakieś kwiaty w pokoju, dlatego ciężko jest z zimie, a skoro już lat, to czemu mamy nie korzystać? Oczywiście nie polecam alergikom…
  2. Wysil zmysły. Jeśli nie masz kwiatów w pokoju a nie jesteś astmatykiem i lubisz różnego rodzaju zapachy, zainwestuj w kadzidełka. Oczywiście nie pal ich w środku dnia, kiedy w pomieszczeniu można się ugotować, tylko w mniej nasłonecznione dni, lub kiedy pada deszcz. Ja mam bardzo miły, aczkolwiek trochę ostry zapach wanilii.
  3. Chłodniej! Czas wyciągnąć wiatrak.  Postaw go w takim miejscu, żeby nie wiało cały czas na ciebie. Wystarczy ruch powietrza w końcu pokoju. Nie włączaj go na cały dzień, tylko na czas kiedy jesteś w pomieszczeniu, lub kiedy duchota cię do tego zmusza. To działa tak samo jak klimatyzacja. W nadmiarze jest niezdrowe!
  4. Ratunkiem okno. Zostaw otwarte okno na noc. Wzbraniaj się przed tym w czasie dnia, może jeszcze bardziej zaszkodzić… Jeśli nie boisz się komarów możesz spokojnie zgasić światło i położyć się w przyjemnym chłodzie. Nad ranem pamiętaj, żeby zamknąć okno i ochraniaj pomieszczenie przed zbytnim nasłonecznieniem, kiedy słońce jest z „twojej strony” i zasłaniaj żaluzje.
  5. Przegląd szafy. Ja niedawno robiłam sobie generalny remont, dowiedziałam się, że wielu rzeczy mi brakuje. Ciepłe swetry niech wylądują w pudłach na strychu, a na wierzch wyciągnij krótkie spodenki i bluzeczki! W końcu mamy lato, sprzyda się odświeżenie.
    A oto ja przy pracy :) Nie śmiejcie się, podziękowania dla kochanego kuzyna K.
    37-1
  6. Poprawa humory dla kobiet, czyli shopping! Skoro już mamy przegląd szafy to dobrym sposobem będzie uzupełnienie jej o kilka nowych ubrań. Dlatego idziemy na zakupy! Doskonała okazja na kupienie krótkiej bluzki, czy spodenek.
  7. Zrób coś szalonego. Pokonaj strach! Boisz się czegoś? Postaraj się to przemóc. Ja na przykład razem z przyjściem lata przełamałam swój strach do…skuterów. Miałam kartę motorowerową, ale zawsze bałam się gdzieś ruszyć na skuterze. Kuzyn K. (znowu) mnie do tego namówił i … spodobało mi się. Jakie wy macie strachy i co chcielibyście spróbować?
  8. Poznaj kogoś. Nie wiem czemu, ale ja tak mam, że lato to czas poznawania nowych ludzi i zawierania znajomości. Nie mówię tu już o wakacyjnej „miłości”, bo ja w coś takiego nie wierzę. Postaraj się w innych zauważać dobre rzeczy, jeśli dalej ci się to nie udaje po prostu nie mów nic :) Ja ostatnio zaczęłam tak robić. Poznałam wielu fajnych ludzi. Ale poznanie to nie tylko dodanie „znajomości” na fb i powiedzenie komuś „cześć”.  Spotkaj się z tą osobą „na żywo”! Wow. Jakie straszne… Nie bój się innych.
  9.  Własna ochłoda. Pod tą nazwą kryje się lemoniada. Najlepiej taka z kostkami lodu, mniejszą ilością cukru (ale nie przesadzajmy :P) i miętą na wierzch. Oczywiście własnoręcznie robiona. Mniam! Eksperymentuj…

A wy co dodalibyście jeszcze do tej listy? :)
Na koniec
* jedna z moich fot  trochę szalona bardziej… To było zdj pt. „LOL” robione przez moją siostrę :)
* zdjęcie twórcze robione przez przyjaciółkę M. :)
* Zdjęcie kochanej kuzynki – przyjaciółki robione przez Mua :* Tak bardzo lato!!!

37-2

37-3 37-4

/Siwa

33. O filmie „Spring Breakers”

Dawno/niedawno oglądałam z kuzynką film o tym właśnie tytule- „Spring Breakers”. Właściwie byłyśmy same w domu i nie wiedziałyśmy co robić. Postanowiłyśmy obejrzeć jakiś film. Ja bałam się oglądać horroru, który przyniosła, więc zaproponowałam film z Seleną Gomez.

Zacznijmy od początku, czyli ogółem o filmie. Nakręcono go w 2012 roku, a swoją premier w Polsce miał we wrześniu w 2013. Całkiem niedawno był w kinach. Reżyserem, a zarazem scenarzystą jest Harmony Korine. Film określany jako dramat. Ja sama nie wiem, czy przypięłabym mu taką plakietkę… Swoimi słowami o fabule: Cztery dziewczyny, każda gorsza od poprzedniej, studiujące postanawiają jechać na ferie. (W USA są to chyba ferie świąteczne, więc to NIE SĄ WAKACJE.) Niestety brakuje im pieniędzy. Żeby zdobyć potrzebną gotówkę uciekają się do przestępstwa – kradną pieniądze w restauracji. Ta scena jest akurat bardzo ważna w całym filmie, bo to później pokazuje jak dziewczynom spodobał się napad.
Jak dla mnie to było trochę wyrazem kompletnej desperacji i braku alternatyw. Całkiem nie rozumiem ich zachowania i nie potrafię ich usprawiedliwiać. Wracając do akcji: Dziewczyny wybierają się na szalone ferie. Chodzą tam w samych strojach bikini, piją, palą, ćpają i imprezują z rzeszą młodych ludzi. Sceny to pokazujące są bardzo zbereźne i bezwstydne, właściwie rozpierdol na całego.
W pewnym momencie trafiają do aresztu, kompletnie spłukane. Czeka ich kilkudniowa odsiadka lub zapłacenie kary. Jakiś zbawiciel wypłaca za nich kaucję. (Co do tej sceny – całkiem nielogiczne; w samym bikini przed sądem)
Zbawicielem okazuje się bezwzględny mafiozo, alfons, czy jak go tam zwał. Ogólnie kupa chama, bardzo zboczonego, świńskiego, lubującego się w napadach, pieniądzach, drogich gadżetach i broni. Brzydal to potęgi entej, odstraszający swoim wyglądem zaczyna się interesować tą najmniej „szaloną” z całej czwórki. W końcu ta „najsłabsza” wraca do domu.
Mafiozo zajmuje się pozostałą trójką i razem z nimi wiedzie ciekawe życie pełne rabunków i rozrób. Do czasu, aż jedna z nich zostaje ranna i tez wraca do domu. Zostają dwie, które wiodą z tym całym alfonsem całkiem ciekawe życie (pod względem erotycznym również). Koniec filmu jest bardzo głupi. Trzeba wspomnieć, że ich opiekun miał wroga (byłego przyjaciela) i na koniec w trójkę (on i dwie dziewczyny) planowali zemstę.
Ostatnie sceny są jak rodem z „Terminatora”. Dziewczyny idą i rozwalają bronią wszystko po drodze. Zabijają ludzi pracujących dla tłustego czarnucha (sory za wyrażenie, nie jestem rasistką, ale tak pasuje tutaj to określenie na tego jego „wroga”). Ich mafiozo ginie od kuli, one się tym jednak zbytnio nie przejmują i KONIEC.

Postaci były dziwne, ale ciekawe. Zacznijmy po kolei:
Selena Gomez wcieliła się w Faith (co oznacza wiara). Taka też była jej bohaterka. Katoliczka, spotykająca się z dobrymi ludźmi, mająca niedobre koleżanki. To ona pierwsza nie wytrzymuje na „wspaniałych” feriach i chce wracać do domu. Trochę nieśmiała, skromna, cnotliwa (?!), miła, wrażliwa. Nie chciała się bawić „aż tak” i nie za wszelką cenę. Jedyny minus tej roli był taki, że za szybko zniknęła i więcej się nie pojawiła. Z racji, że bardzo lubię tą aktorkę (troszkę mniej jako piosenkarkę, ale również) chciałam ja widzieć, a tu kicha…
Vanessa Hudgens  grała Candy. Dziewczyna najgorsza z całej czwórki. Bez skrupuł potrafiła robić innym krzywdę i łamać prawo. Serce okazywała tylko swoim przyjaciółkom, sama jednak została w miejscu akcji. Był moment w filmie gdzie „niby się opamiętała”, ale chyba nic z tego nie wyszło. Zboczona, jeśli tak można nazwać brak jakichkolwiek zasad we współżyciu z innymi…  Bohaterka jest uosobieniem imprezowiczki, szalonej i gotowej na wszystko, niebojącej się konsekwencji.  Gra aktorki bardzo mi się spodobała. Przełamała stereotyp swojej „słodkości i niewinności”.
Ashley Benson była w tym filmie Brit. Razem z Candy została ona do końca. Była tak somo bezwzględna jak jej przyjaciółka, tylko jakby mniej gadała, więcej myślała, była sama ze sobą. Miała pociągi do „grubego ćpania” i lubiła pić alkohol przy pomocy pistoletu na wodę (wyglądem przypominał prawdziwy). Jak dla mnie ta bohaterka powinna popełnić samobójstwo w sposób, jaki często poiła się trunkami ^^ W tedy byłoby ciekawie i nie skończyłby się tak beznadziejnie.
Rachel Korine , czyli Cotty. Ta dziewczyna została postrzelona i dopiero w tedy wróciła do domu. Jak dla mnie najmniej urodziwa z wszystkich czterech. Opisując ją musiałabym powtórzyć wszystkie poprzednie cechy, więc nie będę się powtarzać.
James Franco jako dziwny, bogaty, złotozębny Alien. To on był opiekunem dziewczyn i wprowadził ich do świata kryminału. Typ spod ciemnej gwiazdy. O nim świadczą jego czyny. Zły człowiek – nic więcej do dodania.

Kuzynce film się nie spodobał. Znudził ją trochę. Mnie za to trzymał w napięciu i oczekiwaniu na śmierć jednej z bohaterek. (wiem, to dziwne, ale co poradzę…) Zakończenie rzeczywiście mnie zszokowało  ale w sposób negatywny. Film trochę nierealny, bo dawno zajęłaby się nimi policja. Trzeba jednak pochwalić za ciekawy pomysł.
Film nie jest dla wszystkich, dlatego nie wszystkim go polecam. Mocno poryty i ukazujący jak młodzież potrafi się bawić. Bez skrupuł obnaża wszystkie zachowania dzisiejszych bezmyślnych, młodych ludzi, którzy dążą tylko do zapewnienia sobie rozrywki. Dlatego też film ten jest tak wymowny. Ale to tylko i wyłącznie moje zdanie.

/Siwa

33-1 33-2 33-3

33-4 33-5 33-6 33-7

Korzystałam z:
http://www.filmweb.pl/film/Spring+Breakers-2012-639024#


  1. http://blogs.kqed.org/pop/2013/03/28/dress-like-a-girl-criminal-in-spring-breakers/

  2. http://hilariousbookbinder.blogspot.com/2013/04/alien-love-or-let-me-count-ways-spring.html

  3. http://thefilmstage.com/reviews/tiff-review-spring-breakers/

  4. http://www.aceshowbiz.com/still/00007631/spring-breakers-ap05.html

  5. http://cathode13.blogspot.com/2013/09/femme-fatale-friday-spring-breakers.html

  6. http://www.johnlikesmovies.com/spring-breakers-review/

  7. http://comingsoontrailers.org/spring-breakers-2012.htm