55. Hera, koka, hasz, lsd – moje przemyślenia…

Dzisiaj notka, która nie powstałaby bez współpracy z Beatrycze, której serdecznie dziękuję :D Temat ma to do siebie, że większość już o nim pisała, a przynajmniej 50% społeczeństwa wie, o czym mowa. (Tylko 50%, bo dużo osób nie ma dostępu do internetu, albo ich to nie obchodzi.)

Ktoś pewnie już na wstępie się poddał, bo przecież to nudny temat. Na początku były tylko i wyłącznie notki, które mówiły o tym „szokującym” filmiku. A teraz czas na tzw. Analizę i interpretację :D (Sorry, jestem na humanie i lekko mi odbija.)

Wszyscy już wiemy, że ta piosenka zdecydowanie nie promuje narkotyków ani innych środków odurzających. Ale mniej osób spodziewałoby się, że piosenka owa ma już swoje lata, a Karolina wykonuje tylko jej cover. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z piosenką The Tiger Lillies, ponieważ to właśnie jest oryginał.

Sama historia występu Karoliny Czarneckiej nie jest już dla nikogo zagadką. Wykonała ją na Festiwalu Piosenki Aktorskiej. Nie wygrała nic, ale jak określił to Onet; „wygrała internety – jak to ma w zwyczaju mawiać młodzież” . Filmik krążył po YouTubie bardzo długo, a jak mówi sama autorka, dostawała odezwy od młodych ludzi, że narkotyki są super. Lekko powiewa głupotą.

Karolina po tak dużym zainteresowaniu nagrała teledysk do tej piosenki. Potrzebowała 8 tysięcy, a otrzymała … 36. Ludzie jak chcę to pomagają. Teledysk także możecie zobaczyć na YouTubie.



Czarnecka ubrała tam swój boski sweterek i znowu wykonuje te same ruchy (inaczej mówiąc – układ taneczny). Tym razem jednak występuje przed mniejszą publicznością. Ktoś mógłby powiedzieć, że dziwną publicznością.

Tutaj pokuszę się o własną interpretację teledysku. :D
Karolina jako świetna aktorka dalej odgrywa rolę naćpanej dziewczynki.
Możliwe, że publiczność to osoby uzależnione, świadczyć może o tym ich wygląd, a także zachowanie.
Tutaj nie wyglądają na tak „szczęśliwych” jak  śpiewająca.
W krytycznym momencie piosenki ( o dotarciu Jimmy’iego do nieba ) jedna ze słuchaczek nie wytrzymuje i zaczyna krzyczeć.
Właściwie to obrazuje takie „przed” i „po” zażywania narkotyków. Na początku wydaje się tak fajnie, ale i tak kończy się na zrujnowaniu życia i zdrowia. Oczywiście w najlepszych przypadkach. Ale przecież i tak dzisiejsza młodzież woli zinterpretować to jako zachęcanie do brania narkotyków.

Teledysk sam w sobie jest niepokojący i jak dla mnie mówi bardzo dużo. Tak samo skomentowała go Karolina Czarnecka.
To przerażające jak ludzie potrafią wyrzec się mózgu. Mowa tutaj oczywiście o tych, którzy zinterpretowali jej występ jako pochwałę zabawy z narkotykami…

Post ten miał na celu zwrócenie uwagi na problem narkotyków poprzez interpretację teledysku Karoliny Czarneckiej do piosenki „Hera, koka, hasz, lsd”. Jeszcze raz dziękuję Beatrycze za współpracę, pomoc przy tej notce i nie tylko :D

P.S. Licznik odwiedzin znowu skoczył (do 22 tysięcy). Sądzę jednak, że niewiele w tym mojej zasługi. Dziękuję za to moim stałym czytelnikom za to, że są <3

/Siwa

48. Jeśli nie chcesz zginąć, nie zapomnij zapukać. – o filmie „Młodzi gniewni”.

„Młodzi gniewni” to taki fajny, stary film.

Wiem. Lepiej zacząć nie mogłam. :D

Reżyserem jest John N. Smith, a ogólnie film wyszedł w 1995 roku (Uwaga! Nie mylić z „Młodzi gniewni – historia Rona Clarka”). I takie tam ble, ble, ble…

Szukając po kanałach jakiegoś fajnego filmu po 22 znalazłyśmy go opisanego jako „dramat”. Z racji, że T., moja przyjaciółka, nie lubi dramatów nie miałyśmy zamiaru go oglądać. Ale cóż, z braku laku dobry kit. Oglądałyśmy od (prawie) początku do końca. I nie żałujemy. To właściwie jeden z niewielu filmów (który znowu aż tak fantastyczny nie jest) z którego wyciągnęłam wnioski.

Jest to historia nauczycielki, pani Louanne Johnson, która w jakiś tam sposób znajduje się w szkole w Los Angeles. Oczywiście dostaje bardzo trudną klasę. Jej uczniowie, w większości czarna młodzież, mieszkają w bardzo biednych, a nawet niebezpiecznych dzielnicach. Przez to muszą sobie radzić w życiu i nie wiele myślą o nauce, a co dopiero o literaturze. Na szczęście (dla nich) Louanne naucza w nietypowy sposób. Zabiera ich do parku rozrywki, organizuje konkursy, w których nagrodą jest kolacja w bardzo drogiej restauracji, czy uczy sztuk walki na zajęciach. Ogólnie bardzo ciekawa sprawa, na którą aż przyjemnie się patrzy.

Nauczycielka w niedługim czasie zmienia nastawienie nastolatków. Uczy ich jak być wrażliwym na piękno, jakimi zasadami się kierować itd. Sposoby jej nauczania nie podobają się dyrektorowi, który z całą swoją „świtą” nie jest przyzwyczajony do takich metod, nie ma dobrego kontaktu z młodzieżą, a nawet ustala swoje własne zasady.

Ten film nie byłby dramatem gdyby nie końcówka. Niestety niebezpieczne dzielnice dają o sobie znać i ginie jeden z bohaterów (nie zdradzę Wam kto ^^). Bardzo dobry film, spełnia swoją rolę. Godny obejrzenia, uczy wielu rzeczy. Na dodatek można popatrzeć na inne reali, jego zaletą są też ciekawi bohaterowie. Trzeba także wspomnieć o bardzo ładnej (jak na tamte czasy) Michelle Pfeiffer.

A czego właściwie nauczył mnie ten film: (między innymi)

- Nie liczy się status społeczny. W każdej sytuacji ma się prawo do kształcenia i uczenia się nowych rzeczy.

- Nie ważne jest czy jesteś biedny, bogaty, ładny, brzydki, mądry, mało inteligentny, czarny, biały, ani skąd pochodzisz. Ważne, że jesteś wartościowym człowiekiem. Możesz być z tego dumny.

- Nauka to nie tylko sztywne siedzenie w ławkach. To odkrywanie świata i własnej wrażliwości na piękno.

- Jeśli nie chcesz zginąć nie zapomnij pukać. (To wydaje się dziwne, ale po obejrzeniu nabiera sensu).

Chcecie poznać o co chodzi z tym ostatnim? Obejrzyjcie film! :D
Tutaj link do „Młodzi gniewni” na cda.
KLIKAJ

A na koniec link do notki mojej czytelniczki :D (mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko) o Ice Bucket Challenge. Ja już nie będę się o tym rozpisywać, ale chcę żebyście to przeczytali i się wypowiedzieli, co na ten temat myślicie :)
KLIKAJ
P.S. Takie małe zadanie domowe, bo już jutro szkoła :(

48


  1. http://chomikuj.pl/marcin22980/*e2*96*88+FILMY+TRYLOGIE+*2cWSZYSTKIE+CZ*c4*98*c5*9aCI…+LEKTOR+PL/M*c5*81ODZI+GNIEWNI+1*2c2

 

/Siwa

 

33. O filmie „Spring Breakers”

Dawno/niedawno oglądałam z kuzynką film o tym właśnie tytule- „Spring Breakers”. Właściwie byłyśmy same w domu i nie wiedziałyśmy co robić. Postanowiłyśmy obejrzeć jakiś film. Ja bałam się oglądać horroru, który przyniosła, więc zaproponowałam film z Seleną Gomez.

Zacznijmy od początku, czyli ogółem o filmie. Nakręcono go w 2012 roku, a swoją premier w Polsce miał we wrześniu w 2013. Całkiem niedawno był w kinach. Reżyserem, a zarazem scenarzystą jest Harmony Korine. Film określany jako dramat. Ja sama nie wiem, czy przypięłabym mu taką plakietkę… Swoimi słowami o fabule: Cztery dziewczyny, każda gorsza od poprzedniej, studiujące postanawiają jechać na ferie. (W USA są to chyba ferie świąteczne, więc to NIE SĄ WAKACJE.) Niestety brakuje im pieniędzy. Żeby zdobyć potrzebną gotówkę uciekają się do przestępstwa – kradną pieniądze w restauracji. Ta scena jest akurat bardzo ważna w całym filmie, bo to później pokazuje jak dziewczynom spodobał się napad.
Jak dla mnie to było trochę wyrazem kompletnej desperacji i braku alternatyw. Całkiem nie rozumiem ich zachowania i nie potrafię ich usprawiedliwiać. Wracając do akcji: Dziewczyny wybierają się na szalone ferie. Chodzą tam w samych strojach bikini, piją, palą, ćpają i imprezują z rzeszą młodych ludzi. Sceny to pokazujące są bardzo zbereźne i bezwstydne, właściwie rozpierdol na całego.
W pewnym momencie trafiają do aresztu, kompletnie spłukane. Czeka ich kilkudniowa odsiadka lub zapłacenie kary. Jakiś zbawiciel wypłaca za nich kaucję. (Co do tej sceny – całkiem nielogiczne; w samym bikini przed sądem)
Zbawicielem okazuje się bezwzględny mafiozo, alfons, czy jak go tam zwał. Ogólnie kupa chama, bardzo zboczonego, świńskiego, lubującego się w napadach, pieniądzach, drogich gadżetach i broni. Brzydal to potęgi entej, odstraszający swoim wyglądem zaczyna się interesować tą najmniej „szaloną” z całej czwórki. W końcu ta „najsłabsza” wraca do domu.
Mafiozo zajmuje się pozostałą trójką i razem z nimi wiedzie ciekawe życie pełne rabunków i rozrób. Do czasu, aż jedna z nich zostaje ranna i tez wraca do domu. Zostają dwie, które wiodą z tym całym alfonsem całkiem ciekawe życie (pod względem erotycznym również). Koniec filmu jest bardzo głupi. Trzeba wspomnieć, że ich opiekun miał wroga (byłego przyjaciela) i na koniec w trójkę (on i dwie dziewczyny) planowali zemstę.
Ostatnie sceny są jak rodem z „Terminatora”. Dziewczyny idą i rozwalają bronią wszystko po drodze. Zabijają ludzi pracujących dla tłustego czarnucha (sory za wyrażenie, nie jestem rasistką, ale tak pasuje tutaj to określenie na tego jego „wroga”). Ich mafiozo ginie od kuli, one się tym jednak zbytnio nie przejmują i KONIEC.

Postaci były dziwne, ale ciekawe. Zacznijmy po kolei:
Selena Gomez wcieliła się w Faith (co oznacza wiara). Taka też była jej bohaterka. Katoliczka, spotykająca się z dobrymi ludźmi, mająca niedobre koleżanki. To ona pierwsza nie wytrzymuje na „wspaniałych” feriach i chce wracać do domu. Trochę nieśmiała, skromna, cnotliwa (?!), miła, wrażliwa. Nie chciała się bawić „aż tak” i nie za wszelką cenę. Jedyny minus tej roli był taki, że za szybko zniknęła i więcej się nie pojawiła. Z racji, że bardzo lubię tą aktorkę (troszkę mniej jako piosenkarkę, ale również) chciałam ja widzieć, a tu kicha…
Vanessa Hudgens  grała Candy. Dziewczyna najgorsza z całej czwórki. Bez skrupuł potrafiła robić innym krzywdę i łamać prawo. Serce okazywała tylko swoim przyjaciółkom, sama jednak została w miejscu akcji. Był moment w filmie gdzie „niby się opamiętała”, ale chyba nic z tego nie wyszło. Zboczona, jeśli tak można nazwać brak jakichkolwiek zasad we współżyciu z innymi…  Bohaterka jest uosobieniem imprezowiczki, szalonej i gotowej na wszystko, niebojącej się konsekwencji.  Gra aktorki bardzo mi się spodobała. Przełamała stereotyp swojej „słodkości i niewinności”.
Ashley Benson była w tym filmie Brit. Razem z Candy została ona do końca. Była tak somo bezwzględna jak jej przyjaciółka, tylko jakby mniej gadała, więcej myślała, była sama ze sobą. Miała pociągi do „grubego ćpania” i lubiła pić alkohol przy pomocy pistoletu na wodę (wyglądem przypominał prawdziwy). Jak dla mnie ta bohaterka powinna popełnić samobójstwo w sposób, jaki często poiła się trunkami ^^ W tedy byłoby ciekawie i nie skończyłby się tak beznadziejnie.
Rachel Korine , czyli Cotty. Ta dziewczyna została postrzelona i dopiero w tedy wróciła do domu. Jak dla mnie najmniej urodziwa z wszystkich czterech. Opisując ją musiałabym powtórzyć wszystkie poprzednie cechy, więc nie będę się powtarzać.
James Franco jako dziwny, bogaty, złotozębny Alien. To on był opiekunem dziewczyn i wprowadził ich do świata kryminału. Typ spod ciemnej gwiazdy. O nim świadczą jego czyny. Zły człowiek – nic więcej do dodania.

Kuzynce film się nie spodobał. Znudził ją trochę. Mnie za to trzymał w napięciu i oczekiwaniu na śmierć jednej z bohaterek. (wiem, to dziwne, ale co poradzę…) Zakończenie rzeczywiście mnie zszokowało  ale w sposób negatywny. Film trochę nierealny, bo dawno zajęłaby się nimi policja. Trzeba jednak pochwalić za ciekawy pomysł.
Film nie jest dla wszystkich, dlatego nie wszystkim go polecam. Mocno poryty i ukazujący jak młodzież potrafi się bawić. Bez skrupuł obnaża wszystkie zachowania dzisiejszych bezmyślnych, młodych ludzi, którzy dążą tylko do zapewnienia sobie rozrywki. Dlatego też film ten jest tak wymowny. Ale to tylko i wyłącznie moje zdanie.

/Siwa

33-1 33-2 33-3

33-4 33-5 33-6 33-7

Korzystałam z:
http://www.filmweb.pl/film/Spring+Breakers-2012-639024#


  1. http://blogs.kqed.org/pop/2013/03/28/dress-like-a-girl-criminal-in-spring-breakers/

  2. http://hilariousbookbinder.blogspot.com/2013/04/alien-love-or-let-me-count-ways-spring.html

  3. http://thefilmstage.com/reviews/tiff-review-spring-breakers/

  4. http://www.aceshowbiz.com/still/00007631/spring-breakers-ap05.html

  5. http://cathode13.blogspot.com/2013/09/femme-fatale-friday-spring-breakers.html

  6. http://www.johnlikesmovies.com/spring-breakers-review/

  7. http://comingsoontrailers.org/spring-breakers-2012.htm

29. Nie taki zwyczajny film „Romeo i Julia”…

Romeo i Julia.
Brzmi ciekawie. Nie jest to jednak to, o czym myślicie. Film „Romeo i Julia”, którego reżyserem jest Baz Luhrmann został przeniesiony do czasów współczesnych.
Co to się będę dużo rozpisywać. Ta wersja filmu jest bardziej dla młodzieży, ale i tak zostały tam zachowane pewne teksty z oryginału powieści Williama Szekspira. Na dodatek są tacy sami bohaterowie, choć ciekawiej ukazani, i ten sam wątek, te same motywy, niektóre tylko rzeczy zostały pozmieniane.
Czy ja naprawdę muszę przybliżać Wam o czym jest romantyczna historia Romea i Julii?
Dwa wrogie rody, walczący ze sobą Capuletowie (ci od Julii) i Monteki (ziomkowie Romea). Dwojga zakochanych , którzy poznają się na imprezie w domu Julii. Później kochankowie potajemnie biorą ślub i cały czas ukrywają swoją miłość przed światem.  Niestety, Tybalt zabija Merkucja, przyjaciela Romea, który w odwecie zabija kuzyna Julii. Zostaje przez to wygnany z Verony. Razem z zaufanymi ludźmi zakochani planują wspólną ucieczkę. Jednak do Romea nie dociera pewna istotna informacja, przez co na koniec obaj kochankowie giną. Całkiem nie happy end.

Z tego co czytałam, to młodym ludziom bardzo się podobał. Ciekawie przedstawili historię szkolnej , lektury. Tym, którym ciężko jest czytać takie dramaty, obejrzenie takiego filmu jest na rękę. Oglądałam ten film dwa razy. Raz na konkurs humanistyczny w tym roku, a drugi raz niedawno na lekcji polskiego. Nasza polonistka przedstawiła nam ten film jako formę kiczu. Stwierdziła, że jest to „marna przeróbka tak świetnej sztuki”. Inni jednak tak nie sądzą. Ja też uważam, że jest to całkiem ciekawy pomysł na film.

Najbardziej podobało mi się to, że raz przedstawiali wydarzenia jak w najprawdziwszej komedii, za to koniec wzruszał do łez. Ciekawa postać Merkucja, który został…murzynkiem i to z wielkim poczuciem humoru. Na dodatek aktorka grająca Julię, Clarie Danes, była doskonale dobrana, dobrze zagrała i świetnie wyglądała. Nie wspomnę o Leonardo DiCaprio, którego nigdy nie uważałam za jakiegoś mego przystojniaka. W tym filmie odkryłam, że jest on bardzo urodziwy ^^ Hahah
Spodobał mi się on zwłaszcza w scenach, gdzie był przebrany za rycerza na balu u Capuletów. Niestety, biedny Leonardo także w tym filmie wylądował w wodzie :P

Gorąco polecam, nie tylko tym, którzy mają przeczytać tą lekturę :) Tutaj możecie obejrzeć film w całości. FILM  Kto już oglądał? Na ile oceniacie? :)

29-1 29-2 29-3 29-4

/Siwa

Informacje o filmie brałam z TEJ STRONY


  1. http://film.interia.pl/wiadomosci/film/news/najbardziej-romantyczne,1060110,38

  2. http://www.filmoteka.dworzynski.pl/?p=5

  3. http://josezyje.blogspot.com/2010_08_01_archive.html
  4. Inne… wyszukiwanie w Google.

19. O książce „Troje to już tłum”

„Kiedy dwoje jest dla siebie stworzonych…troje to już tłum”
Książkę przeczytałam dość szybko, była ciekawa, ale nie powiem, że bardzo ambitna. Właściwie jest to kontynuacja „Jak zdobyć dziewczynę” tej samej autorki. Pierwszej części nie przeczytałam, co wcale nie przeszkadzało w czytaniu tej powieści.
Jest to opowieść, a raczej dalsze losy, Luka i Ewy. Poznajemy ojca dziewczyny, który zaprasza szczęśliwą parę razem z przyjaciółmi do Hiszpanii, do swojego pensjonatu na wakacje. Chłopak cieszy się, że będzie mógł spędzić dużo czasu ze swoją dziewczyną. Poza pomocą w hotelu, będą mieli dużo czasu wolnego. Jednak nie wszystko okazuje się takie, jak sobie zaplanowaliśmy.
Ojciec okazuje się tyranem i despotą, który za wszelką cenę chce chronić swoją „malutką córeczkę” przed namolnymi chłopcami, którzy wedle wyobrażenia taty, chcą tylko jednego. Luke nie należy do tej części mężczyzn, ale ojciec Ewy dalej go nie akceptuje, a wręcz utrudnia mu kontakt z nią podczas pobytu. Dlaczego? Ponieważ nie wie o żadnym związku!
Ewa jest trzymana pod kloszem, a para ogólnie przeżywa kryzys. Musi się zmierzyć z rządami ojca Ewy, zazdrością chłopaka, brakiem czasu, a nawet pewną podrywaczką Cataliną…
Podpowiem tylko, że zakończenie jest bardzo zaskakujące. Nieprawdopodobne w swojej okrutności, a także mało wiarygodne i bardziej przypominające jakąś Brazylijską telenowelę. Cała książka jest utrzymana w takim nastroju.
Nie występuje tutaj dużo opisów, za to przeważają dialogi. Dzięki temu czyta się szybko i akcja idzie cały czas do przodu. W książce cały czas coś się działo, pomimo tego człowiek się nie gubi w wątkach. Powieść nie wymaga od czytelników myślenia, jest ŁATWA. Do przeczytania kiedy chcemy się rozerwać, cierpimy na chorobę uleczalną, aczkolwiek wyniszczającą organizm nazywaną miłością, albo po prostu lubimy mało ambitne powieści.
Całkiem ciekawa, duża czcionka ułatwia czytanie. Myślę, że taki styl jest po prostu typowy dla Sophie McKenzie. Polecam, ale nie aż tak jak poprzednie książki. :)

19

/Siwa

1.       
http://merlin.pl/Troje-to-juz-tlum_Sophie-McKenzie/browse/product/1,898111.html