83. Tłum czarno-białych ludzi.

Dzisiaj rano widziałam z L. tłum czarno-białych ludzi. Wysypywali się za każdej mniejszej lub większej uliczki. Każdy z nich był na swój sposób podekscytowany. Najszczęśliwsi byli oczywiście ci, którzy w ręce trzymali świstek papieru. Kilkoro osobników bez papierka wydawało się być bardzo smutnymi, a ich miny zdawały się mówić „No to sierpień…”.

Nareszcie wakacje. Już jutro. Wciąż nie mogę uwierzyć, że to tak szybko. Nie zdążyłam pouczyć się, ponarzekać na naukę, poznać wszystkich ludzi z klasy. Z roku na rok jest coraz szybciej. Powtarzające się fragmenty rozmów, miejsc – zmieniają się tylko twarze.

Ale nie o tym dzisiaj. To znowu będzie niezidentyfikowana notka…

Muszę się z Wami podzielić moim bezcennym doświadczeniem ostatnich dni. Nauczyłam się, że podstawą jakiejkolwiek więzi z innym człowiekiem jest rozmowa. Mówi się, że z przyjacielem dobrze się też milczy. Może i racja, ale ten etap powinien być dopiero po zupełnym poznaniu człowieka, odkryciu jego wnętrza. Bo czym byłaby przyjaźń gdybyśmy tylko siedzieli i milczeli?

To wcale nie przypadek, że o tym piszę. Kilka dni temu spędziłam z moją przyjaciółką kilka najlepszych godzin w życiu. Możecie się zdziwić, ale my tylko rozmawiałyśmy. Zawsze wydawało mi się, że nasz kontakt ogranicza się do spraw teraźniejszych, aż nagle zdałam sobie sprawę jak mało o niej wiem. Jak mogę nazywać kogoś przyjacielem jeśli nie wiem o nim podstawowych rzeczy? Zaczęłam zadawać jej pytania, później ona mi, czasem były to banalne pytania o ulubione danie, a innym razem zupełnie poważne. Tak się rozkręciłyśmy, że nie miałam ochoty kończyć. Mam nadzieję, że spędzę z nią jeszcze niejedną taką chwilę. Te idiotyczne pytania pozwoliły mi ją lepiej poznać. Nawet mnie uczyniły szczęśliwszą. :D

Wczoraj byłam u L. w domu. Położyłyśmy się o północy, ale nagle żadnej nie chciało się spać i rozmawiałyśmy ponad 2 godziny. Można powiedzieć, że grałyśmy w „suche fakty”, jak nazwała to L. Na zmianę podawałyśmy jedną informację o sobie. Tutaj także pojawiały się tematy banalne, śmieszne, ale i poważne. Pokazywanie komuś innemu swojego bagażu doświadczeń (jakiegokolwiek nie byłby rozmiarów) jest trudne i wiąże się z uronieniem kilku łez. To była kolejna noc z cyklu niezapomnianych. Od początku roku szkolnego, kiedy poznałam L. miałam ochotę dowiedzieć się o niej czegoś więcej, poznać ją bliżej. I nareszcie nadeszła taka okazja. Tak samo było z A. (także z mojej nowej klasy).

Widzicie jak jedna rozmowa może zmienić nastawienie człowieka. Wiem, że osoby, którym ujawniałam także moje fakty z życia są tego warte. Rozmowa to podstawa.

Bez rozmawiania wszystko się psuje, matowieje, powszednieje. Przez brak rozmowy właśnie nie potrafię pogodzić się z bliską mi osobą. Spędzanie razem czasu nie pomaga, jeśli w sytuacji kryzysu unika się drugiej osoby. Brak rozmów prowadzi do tego, że jedno głupie zdanie przekreśla lata znajomości. Przecież to jakiś obłęd! Wytrwałość T. jest godna podziwu. Nie patrzy na mnie już od tygodnia, nie wita się ze mną, nie rozmawia, odpowiada tylko, kiedy ja zagadam. Podziwiam ją, bo mnie szlag trafia. Nie potrafię nie rozmawiać. Chociaż czasem jest już za późno by cokolwiek ratować. Kolejny ruch należy do niej.



Wystąpili:

L. – koleżanka z liceum,

A. – koleżanka z liceum,

M. – przyjaciółka, której dedykuję tę notkę,

T. – przyjaciółka, o której mowa w akapicie powyżej,

Dla M., bo marzyła się jej moda.

 83-1.jak-zmniejszyc-fotke_pl 83-2.jak-zmniejszyc-fotke_plWielki hug :* 83-3.jak-zmniejszyc-fotke_pl

/Siwa

77. Misz masz, robisz to masz.

Stwierdziłam, że daruję sobie tłumaczenia i przeprosiny za nieobecność oraz za to, że notka miała być wcześniej i miała być „marcowa”, a nie „kwietniowa”, za to, że jest pewnie dość słaba, bo mam mało weny, a jutro szkoła…

Z poleceniem Wam dobrego filmu miałam ogromny problem. Obejrzałam w tym czasie dwa, dość nowe filmy ( co do mnie nie podobne!). Jeden z nich to „Bóg nie umarł”, a drugi „Snajper”. Tematyką trochę odbiegają od siebie, ale oba są fantastyczne. Zdecydowałam, że w tej notce pokrótce opowiem Wam o „Bóg nie umarł”, a „Snajpera” zostawię sobie na inną, dłuższą notkę.
„Bóg nie umarł” to film o młodym człowieku, który musi obronić swojej wiary. Na studiach napotyka wykładowcę, który każe im napisać słynną myśl pewnego filozofa, czyli „Bóg umarł.”. Chłopak nie godzi się na to i próbuje udowodnić, że to nie jest prawdą. W tzw. międzyczasie poznajemy też innych ludzi, którzy mają zachwiania, kłopoty ze swoją wiarą i muszą dokonać wyboru, czy obronić swoich przekonań czy nie sprowadzać na siebie problemów. Na koniec filmu pojawia się intrygujący tekst z informacją, żeby wysłać do swoich znajomych wiadomość „Bóg nie umarł.”. Reakcje moich przyjaciół, którzy otrzymali tę wiadomość były dość .. ciekawe ;) Moim zdaniem film był wzruszający, zwłaszcza jeśli chodzi o osoby wierzące. Ale powinny go też obejrzeć osoby innego wyznania lub niewierzące czy wątpiące, żeby mogli zobaczyć życie z perspektywy wierzących. Zdecydowanie polecam :D

 77-1

Książka nie będzie żadną nowością, bo jakoś nie mogłam znaleźć w „Empiku” takiej, która bardzo by mnie zaintrygowała. Zdecydowałam się więc na „Skórę” Adrienne Marii Vrettos z 2006 roku. To z kolei dość banalna książka o anoreksji. Banalna, bo opisana bardzo prosto, prawie nie było w niej mowy o tej chorobie. Takie efekt powstał poprzez uczynienie brata chorej narratorem. Wydarzenia z perspektywy młodego chłopaka, prawie dziecka, pokazują nam skomplikowany świat ludzkich relacji i uczuć. Wszystko to łączy się w fantastyczną całość! Bardzo spodobała mi się ta książka. Można powiedzieć, że czytanie jej jest jak płynięcie łódką. Najpierw jest spokojnie i nie zauważa się nawet, jak mijają kolejne kilometry (strony). Nagle, na samym końcu pojawia się wodospad i nie ma czasu na wycofanie się. Na końcu łódka roztrzaskuje się na samym dnie, co skutkuje pojawieniem się pojedynczej łzy. (Czy to ja na początku napisałam, że nie mam weny?!) W każdym bądź razie – bardzo polecam!

77-2

Z wybraniem świetnej piosenki także miałam problem. Wahałam się pomiędzy:

  •  Indilla „Tourner dans le vide”
  • Calvin Harris ft. Haim “Pray to God” (Jak bardzo tematycznie.)

A w końcu wybrałam Kodaline (zespół, który nie każdy zna) i „Honest” <3



 

No i koniec.

Koniec notki.

Koniec świąt.

Koniec odpoczywania.

Koniec lenistwa.

Koniec grania w „Państwa – miasta” z rodziną <3

Koniec jedzenia ile wlezie. (Taaaa, wiem, teraz czas „schuść”, jak to mówi moja Arleta, a tak serio, to wypadałoby ze sobą coś zrobić.)

A kiedy już myślę, że mam wolne, nagle w tygodniu okazuje się, że w weekend nie będę miała czasu nawet poczytać książkę. W tygodniu jestem tak zapracowana nad tym jak mieć dobre oceny, byle by się nie uczyć, że nie robię nic dla siebie. Jest mi też przykro, bo umawiam się już z ludźmi na terminy „za miesiąc”.

Ale może kiedyś :|

77-3

Pozdrawiam.

/Siwa


  1. http://www.filmweb.pl/film/B%C3%B3g+nie+umar%C5%82-2014-684049

  2. http://miastodzieci.pl/dla_rodzicow/92:/1273:8222skora8221-adrienne-maria-vrettos

  3. http://www.pinger.pl/szukaj/po_tagu/?t=Motywuj%C4%85ce%20cytaty

 

73. Był taki jeden chłopiec…

Wiecie już, że piszę o rzeczach „przeterminowanych”. Okazuje się też, że piszę o rzeczach oczywistych…

Ostatni tydzień poświęciłam na zaznajomieniem się z chłopcem, ale nie byle jakim chłopcem. Z „Chłopcem w pasiastej piżamie”. Mało osób wie, że jest także książka, a nie tylko film. Ja, jak zwykle, postanowiłam i przeczytać i obejrzeć, aby móc porównać. Jestem pod wrażeniem, zarówno książki jak i filmu.

Książkę (autor John Boyne) przeczytałam w kilka dni. Bardzo prosto napisana. Świat przedstawiony jest z perspektywy niemieckiego dziecka, więc czasem trzeba myśleć co on opisuje. Wzruszyła mnie prawie do łez. Na dodatek, czytając ją, zauważyłam, że sama się boję, a moje serce bije szybciej. Możecie sobie więc wyobrazić jak autor wyraźnie przedstawił świat Brunona.

Film (reżyseria Mark Herman) właściwie nie odbiega w niczym, jeśli chodzi o fabułę, od książki. Wiadomo, że film nie wyjaśni niektórych rzeczy, a zwłaszcza myśli ludzi. Na dodatek zmienione są dosłownie szczegóły np. to w jaki sposób Bruno przedostał się do obozu itp. Pozostawił dziwną pustkę, tak jakby coś było niedopowiedziane. Ja i K., z którym oglądałam film, stwierdziliśmy, że ojciec powinien jeszcze zobaczyć ciało syna – bolałoby bardziej.

Dlatego nalegam abyście nie tylko obejrzeli film, ale też przeczytali książkę. Można dowiedzieć się więcej. Ostatnio wydaje mi się, że książki to naprawdę świetne uzupełnienie filmu. Niestety działa to tylko przy dobrych produkcjach (np. „Igrzyska śmierci, które teraz czytam). Myślę, że „Chłopiec w pasiastej piżamie” jest wam dobrze znany. Kto jeszcze nie wie o kim mówię musi koniecznie to naprawić! Wydaje mi się, że chyba nie muszę wspominać o czym to jest…

„Ambicją Marka Hermana – reżysera ekranizacji – jest, by film znalazł się na liście obowiązkowych tytułów w ramach zajęć szkolnych i służył ku przestrodze pokoleniu, które już wkrótce opowieści o obozach zagłady może włożyć między krwawe anime.” – z okładki książki. Myślę, że nic więcej nie trzeba dodawać.

To by było tyle odnośnie „Chłopca…”. Ja zaczęłam już ferie i jak na razie są one beznadziejne. Jedynie co mi się udaje to… yy czytanie. Taaak! Czytanie „Igrzysk..” wychodzi mi doskonale. Poza tym to totalna klapa. Czuję, że zmarnuję ten czas i nawet nie zdążę odpocząć od szkoły. Z niecierpliwością czekam na koncert „Happysadu” i wyjazd do Jeleniej Góry w następnym tygodniu. Na koniec macie Zeusa i „Hipotermię”. Dawno nie słuchałam rapu…



„Nie mam pojęcia co się stało ze mną,
Coś zamieniło światło w ciemność…”

73-2

/Siwa

72. Muzyka przekuwa mi uszy.

Wyobraźcie sobie pewną sytuację. Jedziecie autobusem i słyszycie fragment (właściwie końcowy) jakiejś piosenki. Jest to typowa „łupanka”, więc nie możecie się powołać na żadne słowa z tekstu. Po skończeniu utworu zakładacie słuchawki i nie myślicie już o tym. Kilka dni później (i tak dzień pod rząd) słyszycie znów tą samą piosenkę. Nie zapominajmy, że to jest autobus, więc w sumie słyszycie niewiele, tylko kilka nutek, które są mocno urzekające. Potraficie już nawet zanucić (dość nieskładnie) refren. Ale wciąż nie macie pojęcia co to za piosenka ani kto ją śpiewa, a kiedy słyszycie ją po raz setny już w tym samym autobusie, pojazd nagle wydaje tak głośne dźwięki jak samolot przy starcie. Mocno irytująca sytuacja, nie możecie jej nijak zmienić bo nie znacie żadnego słowa, które pomogło by w wyszukaniu piosenki w Internecie.

I nagle, tak z niczego, „skacząc” po kanałach muzycznych, napotykacie te, utrwalone już w mózgu, nuty z autobusu. Jakież to zdziwienie kiedy piosenka, którą szukaliście jest jedną z najbardziej znanych w ostatnim czasie. Są tam nawet słowa, których nigdy nie usłyszeliście! Jakby tego było mało, wykonują ją dość znani artyści… Prawie się pobeczałam. Trochę ze szczęścia, ale ten jęk, który wtedy wydałam bardziej świadczył o pogardzeniu dla mojej głupoty.

Po tym „krótkim” wstępie przejdźmy do (naprawdę krótkiej) notki, której tematem będzie MUZYKA.

Nie jest już taka piękna i delikatna. Raczej ciężka i brutalna. Wciska się na siłę do mózgu. Czasem najbardziej głupia nie potrafi wyjść przez cały dzień. Większość „nowoczesnych” piosenek właściwie wcale nie ma tekstu. Najwyżej jakaś powtarzająca się sekwencja słów. Albo jeszcze gorszy przypadek: słowa (po obowiązkowym sprawdzeniu na tekstowo.pl) okazują się beznadziejne, płytkie i niewarte uwagi. Jako przykład dam „Work bitch” B. Spears… Ręce załamują się same.

Czasem piosenka jest nawet ciekawa, tekstu już nie chcecie sprawdzać, aby się nie załamać (ja tak robię dość często…) i oglądacie teledysk. Z premedytacją, albo przez przypadek. Uwierzcie mi, istnieje bardzo małe prawdopodobieństwo, że teledysk Was urzeknie. Powiem więcej. Czasem zdarzają się już tak specyficzne przypadki, że teledysk potrafi obrzydzić nie tylko piosenkę ale i życie.

Kiedy usłyszycie pierwszy raz w radiu nową piosenkę zdarzy się, że bardzo się Wam spodoba. Wyszukujecie wtedy jej tytuł i ściągacie (wiem, wiem…) na telefon. Słuchacie ją w takiej częstotliwości,  w jakiej sobie chcecie. Znowu włączacie radio i tu… niespodzianka! Wasza piosenka! Na początku jest euforia i dzikie tańcowanie. Ale uwierzcie mi (dzisiejsza notka +20% do wiary) po kilku dniach znudzi się Wam. I piosenka nie będzie już sprawiała żadnej przyjemności. Będziecie nią „rzygać” kiedy usłyszycie ją w radiu, a na liście utworów na telefonie nie będziecie jej już chcieli widzieć. Radio wciska nam nową piosenkę, a później puszcza ją tak często, że powoli nie wytrzymujemy i najlepsza nawet piosenka staje się tą znienawidzoną i nagle… taką nudną.

Wnioski:

1)      Najlepiej nie słuchać radia. Może tylko czasem, może tylko wiadomości, ale te nowe stacje (nadaję nawet na swoją ulubioną „Eskę”) popełniają właśnie ten ostatni, opisany przeze mnie błąd.

2)      Stare piosenki były lepsze. I nikt mi nie wmówi, że Metallica czy Scorpions są gorsi niż Brzozowski. Nie trzeba rozumieć tekstu (chociaż czasem warto) wystarczy ta piękna muzyka bez syntezatorów, piękne dźwięki gitary i te solówki *_*

3)       Wszystko zależy od gustu. Jedni lubią disco-polo inni techno. Niektórym podobają się łupanki, innym nie. Inni znowu nie cierpią słuchać muzyki klasycznej a inni uwielbiają. Dlatego proszę nie czuć się urażonym…

A oto piosenka, którą poznaliście we wstępie, która przez pewien czas zajmowała dość sporą część mojego mózgu. (Jak mogłam nie poznać, że to Calvin Harris? ;_;)



/Siwa

59. Inspiracje na październik :D

Niektórzy z Was już pewnie zauważyli, że to po prostu zwyczaj. Co miesiąc odwalam coś takiego. Tym razem nic się nie zmieniło. Może tylko to, że piszę ten post nie na początku a na końcu października.

Zaczniemy tym razem od filmu.
Jestem w pełni przekonana, że fani sience- fiction są już z nim zaznajomieni. Może nie tylko oni. Mowa o filmie „Wyspa” (ang. „The Island” – no wow, odkryłam Amerykę!) z 2005 roku. Opowiada o mężczyźnie i kobiecie (tak, na koniec będą razem…nie łudźcie się!), którzy żyją w bardzo dziwnym świecie. Wmawia się im, że są wybrańcami, że przeżyli skażenie na Ziemi, a w loterii mogą wygrać wyjazd na wyspę (ich jedyną nadzieję). Oczywiście okazuje się, że to wszystko to jedna wielka ściema i…
Resztę pozostawiam już Wam. Wiele osób na pewno to oglądało, jeśli tak to napiszcie co o tym myślicie. Dla osób, które jeszcze nie wiedzą o jakim filmie mówię to podpowiem, że wszyscy pomykają tam w białych strojach, a główni bohaterowie są bardzo … ładni ^^
Obejrzałam część tego filmu jakieś dwa lata temu, kiedy byłam sama w domu. Z racji, że nie widziałam go do końca i przerwałam w najgorszym momencie to miałam dziwne myśli przez jakiś dobry miesiąc… Teraz dziękuję mojej kuzynce za to, że zdecydowała się go ze mną obejrzeć :D

Jeśli chodzi o modę to ostatnio zwariowałam na punkcie owych butów.

59-1

Nie potrafię ich nazwać, a jedyne co mi przychodzi na myśl to trepy. Kupiłam je sobie niedawno w CCC, są jeszcze z tego modelu w kolorze bordowym i brązowym, ale i tak szare są najlepsze. Powiem Wam, że to świetna rzecz na jesień. Nie ma co ubierać trampek, czy adidasów kiedy za oknem plucha, albo zimno. A one na razie sprawdzają się idealnie.

Nie jestem pewna co mi ostatnio odwala, ale zaczęłam słuchać takich sieczek. Ktoś nazwałby to danym gatunkiem muzycznym, ale jak dla mnie to co robią niektórzy „wykonawcy” wcale nie jest do muzyki podobne. Są oczywiście słynni DJ’e i może od nich zaczniemy. Tutaj polecam piosenkę „Blame” Calvina Harrisa, „Five hours” Deorro i „Faded” ZHU. Ostatnią z nich możecie odsłuchać.



Wiem, sama się obrażam… :P

Co do kosmetyków, to ostatnio z koleżanką spróbowałyśmy takiego „innego” balsamu z firmy AVON. O „smaku” owoce leśne i wanilia. Zalety:
- ma dwa kolorki, czyli wychodzą takie ładne paseczki,
- genialny zapach,
- ładnie lśni,
- nawilża i pozostawia taką miękką skórę.
Coś co potrzebuję na tą jesień :P

59-2

Jak wiemy październik to miesiąc walki z rakiem piersi. Było organizowanych dużo akcji związanych z tym. Wiele firm postanowiło przeznaczyć dochód, lub jego część właśnie na pomoc walki z rakiem. Znakiem rozpoznawczym jest wstążka i kolor różowy. Na facebooku jak co roku ruszyła akcja z dodawaniem postów, wiele kobiet się do tego włączyło. W tym roku trzeba było napisać gdzie najbardziej lubisz zostawiać torebkę. Czasem wychodziły z tego zabawne zdania. „Lubię w pokoju na biurku” brzmi podejrzanie ^^ My dajemy niewiele, ale pomagamy i to jest świetne!

Ostatnio idąc z siostrą z przystanku zobaczyłyśmy małego kotka, który siedział i miauczał w niebogłosy. Szło z nami jeszcze kilka osób, ale wzięłyśmy go do domu i zajęłyśmy się nim. Nie będę teraz przedstawiać tego jak on się miewa, ale tutaj zdecydowanie trzeba coś powiedzieć. Mianowicie: jakim prawem ktoś wyrzuca bezbronne kocięta tak na środku drugi, bo nie chce się nimi zajmować. Ja wiem, że kot to jest problem, bo nikt go nie chce wziąć później, ale na pewno są też inne opcje, a nie topienie ich, czy wyrzucanie. To samo tyczy się małych szczeniaków…
* Nie wspominam już o tym, co niektóre matki robią ze swoimi dziećmi, ale skupmy się na razie na zwierzakach. Bo temat zła w świecie jest nieograniczony.

Inaczej niż zazwyczaj, dzisiaj na koniec książka. Nie miałam ostatnio czasu, bo byłam zbyt zajęta „Dżumą”, z którą chyba w sumie też kiedyś zrobię notkę ^^ No bo czemu nie? Dlatego w październiku to WY podajcie propozycję jaką książkę przeczytać. Ja przyjmę każdą myśl i postaram się wypożyczyć np. daną powieść i przeczytać ją ;) Może niektóre natchną mnie do napisania kolejnych notek :D

Czekam na Wasze propozycje:
- Jaką książkę przeczytać?
i Co zrobić, żeby nie pozbywać się małych kotków w sposób niegodny myślącego człowieka? Podawajcie swoje propozycje, może ktoś kiedyś pomyśli o tym właśnie w taki sposób…

/Siwa

2.
http://www.avon.sklep.pl/dwufazowy-balsam-do-ciala-owoce-lesne-i-maslo-shea.html

43. O wszystkim, nie o niczym…

Ostatnio u mnie nic ciekawego. Właściwie co można napisać o nockach z przyjaciółkami i przesiadywaniem w domu kiedy na zewnątrz leje deszcz? -,-

Naszło mnie więc na napisanie czegoś, co będzie połączeniem recenzji książki, filmu, o fajnych kosmetykach i ubraniach oraz kilku innych rzeczach.

Zacznijmy więc od książki, którą wszystkim polecam:
„Mroczne umysły” – brzmi intrygująco, tajemniczo i lekko wieje grozą. Taka też jest prawda.  Po krótce: Amerykańskie dzieci zaczynają chorować i umierać. Niedługo później rząd zaczyna „usuwać” dzieci, które mają dziwne zdolności, w celu „zaleczenia ich”.  Ruby trafia do takiego właśnie obozu. Nie traktuje się tam ich jak ludzi i stara się zniszczyć ich radość i chęć życia. Główna bohaterka przy segregacji została wzięta za zieloną  (jedną z pięciu grup). W rzeczywistości jest jednak pomarańczowa. Żeby wyjaśnić, co oznaczają poszczególne kolory:
- Pomarańczowy – Dzieciaki zakwalifikowane do tego koloru potrafią czytać w myślach, a nawet przy pomocy wymazywania i zmieniania wspomnień zmieniać zachowania ludzi. Niestety zastały uznane za niebezpieczne i prawdopodobnie wymordowane. Ruby jest jedną z ostatnich, jednak ukrywa to żeby przeżyć.
Zielony – Fotograficzna pamięć, coś jak bardzo dobry matematyk.
-Niebieski – Możliwość przesuwania przedmiotów przy pomocy siły woli.
Żółty – Czyli kontrolowanie elektryczności.
Czerwony – Niestety najmniej opisywany w tej książce. Ten kolor oznacza umiejętność „wybuchania czegoś”, czyli wywalania w powietrze. :D
Mniejsza z tym. Ruby ucieka, poznaje nowych kompanów i stara się dotrzeć do kogoś, kto pomógłby jej zapanować nad umiejętnościami.
Więcej nie będę się rozpisywać, bo to dość zawiłe… Może po prostu przeczytajcie! Jest już druga część (pewnie niedługo u mnie w domu ^^) „Nigdy nie gasną”. Polecam!

43-1

Ostatnio obejrzałam też świetny film pt. „Millerowie”.  Tutaj (
http://serialomaniaczka.crazylife.pl/2014/06/13/millerowie/
) macie opis mojej koleżanki dotyczący tego filmu. Ale powiem Wam, że połączenie dilera, striptizerki, prawiczka, uciekinierki, udawanej rodziny, podróży camperem i historii wielkiego przemytu daje genialną komedię! Warte zobaczenia, bo można się pośmiać (jak nigdy) :)

43-2

 Co do kosmetyków: Kupiłam sobie w Rossmanie dwa lakiery „Celebrity Nails Wibo”. Dwa fajne kolory – jasny zieleń i pomarańcz. Bardzo żywe idealne na lato, ale nie wiem czemu lepszy jest pomarańczowy. Wystarczyła jedna warstwa i już wyglądały pięknie. Poprawiły mi humor.
Wprawdzie nie moje zdjęcia, ale wyglądały podobnie. Chcę jeszcze tylko powiedzieć, że kolory w opakowaniu nie do końca przekładają się na rzeczywistość, ale to nie oznacza, że mi się nie podobają :D

43-3 43-4

A z działu modowego, co mi się ostatnio spodobało to:

 43-5

Ktoś powie, że są brzydkie, ale ja jestem „za”. Wygodne, solidnie wykonane, pomimo wyglądu lekko ortopedycznego są piękne. Potrzebne mi są takie na wyjazd i zwiedzanie. A wy jak uważacie? :D

 Co ostatnio zaczęło mnie denerwować?

Może taki mały przykład z telewizji. Oglądamy z mamą wieczorem jakiś kanał, a była to bodajże jedynka lub dwójka, a tu nagle gość wyjeżdża z reklamą „Permen Kinga”, albo innego leku. Oczywiście wszyscy wiedzą do czego to służy, bo nie żyjemy w średniowieczu, ale nie podobają mi się te reklamy. Jak ma usiąść małe dziecko przed telewizorem. Nawet nie mówię, że same, ale np. z rodzicami, którzy chcą odpocząć. Aż tu nagle ktoś im truje o impotencji itp. -,- Żenua…

A co ostatnio jest, jak dla mnie, ok?

Blogerzy. I nie chodzi tu o wszystkich. Mianowicie o chłopaków. Kiedyś nie było ich prawie wcale, a niedawno zauważyłam, że powstaje coraz więcej blogów, których autorami są mężczyźni lub chłopaki. Fajnie tak czasem poczytać jak wygląda świat ich oczami. :D

Na koniec jeszcze świetna piosenka, którą też  się ostatnio zachwyciłam:  Artur Rojek „Syreny”



To na razie tyle. A jak układała by się wasza lista na wakacje?

Z tego miejsca pragnę także gorąco pozdrowić Kingę, a właściwie Kiki, której zawdzięczam wiele, a zwłaszcza dobre słowa (np, po znalezieniu się mojej notki na Onecie, kiedy skakała razem ze mną, chociaż tak na prawdę nie ze mną) :)

/Siwa


  1. http://www.empik.com/mroczne-umysly-bracken-alexandra,p1091124422,ksiazka-p

  2. http://www.filmweb.pl/film/Millerowie-2013-152844

  3. http://czella84.blogspot.com/2014/04/wibo-celebrity-nails-nr-6-fresh-grass.html

  4. http://czarodziejka87.blogspot.com/2014/03/lakiery-wibo-celebrity-nails-wszystkie.html

  5. http://www.zalando.pl/vagabond-flora-sandaly-bialy-va111i000-a11.html

 

42. Przedstawiam Wam: Natalia Kukulska

Dokładnie 10 notek temu było o Agnieszce Chylińskiej. Dziś na dawno już złożone zamówienie Serialomaniaczki będzie o Natalii Kukulskiej.

Jak dla mnie jest to kobieta skromna, bardzo utalentowana, o której słychać tylko czasami. Bliżej jej postać przybliża nam Wikipedia.
Natalia Maria Kukulska urodziła się w 1976. Jej rodzicami są Anna Jantar i Jarosław Kukulski (piosenkarka i kompozytor). W 1986 roku wydała płytę „Natalia” gdzie znalazły się takie utwory jak „Puszek Okruszek” albo „Co powie tata”. Później było już tylko lepiej – „Bajki Natalki” i „Najpiękniejsze kolędy”. W wieku dziewiętnastu lat jej album „Światło”  uzyskał status złotej płyty. W latach późniejszych piosenkarka wydała pięć albumów studyjnych, z których trzy uzyskały status złotej, a jeden status platynowej płyty.

Prywatnie Natalia jest szczęśliwą żoną Michała Dąbrówki – instrumentalisty i muzyka, a także matką dziewięcioletniej teraz Ani. Oczywiście bardzo dużo osób pamięta ją tylko jako córkę muzycznej legendy – Anny Jantar. Niektórzy nawet uważają, że tylko dzięki niej zrobiła karierę muzyczną. Ja myślę wręcz odwrotnie. Gdyby nie miała talentu zbyt wiele by nie zdziałała i nie utrzymała się na rynku muzycznym.

Według mnie Natalia Kukulska jest bardzo „nudną” osobą dla dziennikarzy (o ile można ich tak nazwać) kolorowych pisemek. Niby gdzieś tam była na okładach, wystąpiła w programie śniadaniowym i właściwie każdy ją kojarzy, ale nawet jej strona na Wikipedii nie jest jakoś strasznie rozległa. Nie dziwię się. Natalia jest z osób, które wolą zachować swoje życie prywatne dla siebie. Czasem widać ją tylko w „Show” albo innym dennym pisemku na zdjęciu z jakiejś gali, czy ładnie się ubrała czy popełniła jakąś gafę modową.

A co ja myślę o niej? (Jeżeli kogokolwiek interesuje moja opinia.)
Bardzo miła, sympatyczna – na tyle się wydaje.
Podoba mi się to, że nie robi z siebie gwiazdy i nawet to, że mało o niej słychać. Dzięki temu robi to co kocha, my możemy ją podziwiać, a ona dalej w miarę możliwości może prowadzić normalne życie.
Jest ładna w tedy jak się uśmiechnie.  Ładnie wyglądała w krótkich blond włosach.

 

Kiedyś plotkarskie czasopisma podejrzewały, że Kukulska choruje na anoreksję. Podobno było to spowodowane problemami finansowymi (podobno dlatego zgodziła się reklamować pastę „Sensodyne”) i stresem. Jakaś „życzliwa przyjaciółka” udzieliła wywiadu „Życiu na gorąco” gdzie powiedziała, że w czasie trasy koncertowej Natalia mało jadła i ma obsesję na punkcie liczenia kalorii.

Wstyd się przyznać ale ja poznałam ją dopiero w 2010 roku, kiedy to nagrała ścieżkę dźwiękową do filmu „Och Karol 2”. Film obejrzałam, piosenkę bardzo polubiłam.

„Wierność jest nudna”


A tutaj z 1986 roku „Co powie tata” w wykonaniu Natalki z pięknymi dużymi okularami. :D Podczas oglądania sama się uśmiechałam.


I na koniec jedna z nowszych, bo z 2011 przy współpracy z mężem. Jak dla mnie nie jest już taka fajna. Dawniej to było coś, a teraz takie naciągane.


Podsumowując: O artystce przycichło w ostatnim czasie. Nie szokuje, żeby można było o niej pisać. Nie wydaje piosenek. Koncertuje sporadycznie na ważniejszych imprezach. Z tego co znalazłam, jej ostatni wpis na blogu był z 2011 roku, więc coś tu jest nie halo :/ Na dodatek była to dość niemiła moim zdaniem odezwa do jakiegoś pseudo dziennikarza, który podał na jej temat fałszywe informacje. Nawet nie wiem jak to skomentować…

To chyba na tyle. Jeszcze tylko kilka fotek. :)

42-1

42-2 42-3


  1. http://www.kozaczek.pl/plotka.php?id=28161

  2. http://www.plotek.pl/plotek/1,78649,7693169,Nowy_fryz_Natalii_Kukulskiej__HIT_czy_KIT_.html

  3. http://moda.wieszjak.polki.pl/aktualnosci/268805,Natalia-Kukulska-w-Jury-3-edycji-Konkursu-Fashion-Designer-Awards-2011.html

Pomagała
http://pl.wikipedia.org/wiki/Natalia_Kukulska
.

 

/Siwa

39. Polskość w muzyce – czyli moje rozkminy.

Polskość w muzyce, czyli zapraszam do krainy Donatana i Piersi.
Tak, to głównie oni kojarzą mi się z ukazywaniem kultury polskiej.
Czy do końca KULTURY? Nie wiem, czy można użyć aż tak „mocnego” określenia.

Donatan. Nieee nie o „My Słowianie” z Cleo, o tym możecie poczytać wszędzie. Powiem wam o utworze z płyty „Równonoc”. Bardzo fajne klimaty, dużo znanych raperów, świetne teledyski, genialne piosenki. I nie jest to tylko „Nie lubimy robić”, co znają wszyscy oglądający i słuchający Eskę. Moją ulubioną piosenką jest akurat „Niespokojna dusza”.  (KLIK)
Kto słyszał?

Wracając do tematu (Czemu ja tak często zaczynam mówić o czymś innym, niż miałam w planach?). Kto słyszał „Budź się”? Wsłuchajcie się w słowa. Można nazwać patriotyczną nutą? Obrazuje rzeczywistość w niektórych rejonach Polski. (Btw. Mam ta piosenkę ustawioną jako… budzik hehe :D)



Taaaka nuta <3 Ale wiem, że nie wszystkim się spodoba :) No cóż, nie ma jeszcze takiego, co by Polakom dogodził. (Kolejny stereotyp czy prawda?)

Dalej piosenka Piersi  „07 zgłoś się”.



Tutaj za wiele dodawać nie muszę.

Reasumując teksty obydwu piosenek:
Kiedy mówią o Polsce zazwyczaj są powielane pewne stereotypy. Zauważcie, że w obydwu piosenkach, chociaż tak różnych od siebie, powtarzają się jakieś elementy.
- Piękne kobiety (kto usłyszał?) – na ja rozumiem, to akurat komplement ale chyba ja jestem wyjątkiem :P
- wódka, wódka, wódka i inne alkohole – no co wy z tym?! Ja rozumiem, że Polacy rzeczywiście piją, uważają to za tradycję czy ock? Znam takich co potrafią i piją dopóki nie zasną, bo brak alkoholu na stole nie jest dla nich wyzwaniem, ale poznałam też ludzi, którzy bez picia na imprezach bardzo dobrze się bawią. Może nie wiem co to znaczy bo jeszcze nie piłam ale jak dla mnie to nie na tym polega, żeby tylko się popisać kto wypije więcej… Żałosne, ale czy my się tylko z tym kojarzymy?
- imprezy, dobra zabawa do końca – czyli potrafimy się bawić, a to co, inni nie potrafią? Tylko, że my też czasami włączamy do tego robienie bydła, gburów, bitki…
- Jesteśmy z siebie dumni i ze swoich korzeni. Najlepsi, znani na całym świecie. Tsaa..żeby tylko pod tym dobrym względem. Szczerze powiedziawszy to ja wolę, żeby Polska była kojarzona z zacofaniem niż taki rozwojem jak w Austrii (kobieta z brodą)…

No tak, a wy co uważacie? Czy Polska jest brana pod uwagę bardzo stereotypowo? A z czego jeszcze poza tym jesteśmy znani? :)

/Siwa

 

25. Przedstawiam wam – Dawid Kwiatkowski.

Na tym blogu nie mówię tylko o swoich zainteresowaniach, nie zajmuję się tylko modą, nie tylko recenzuję książki i filmy, ale także będę wam przybliżać pewne postacie. Znane lub mało znane. Nie będzie to ciąg informacji skopiowanych z Wikipedii, tylko podstawowe informacje, skąd tą osobę znamy, co mi się w niej podoba, za co ją cenię, lub czemu nie. Całkiem prosty system.
Od razu zaznaczam, że jeśli kogoś urażę, lub obrażę opinią o jego idolu, to z góry przepraszam, zapraszam do przedstawienia swojego stanowiska w komentarzach, lub po prostu zagryzienia warg i tyle. :D
No to zaczniemy może od Dawida Kwiatkowskiego, czyli polskiego Justina Biebera, o którym można powiedzieć, że już dawno myślałam. Nieee, nie będzie to kolejne hejtowanko. :P
Dawid Kwiatkowski ma 18 lat, czyli jest całkiem młody. Zauważyłam, że urodził się 1 stycznia, w sumie całkiem ciekawie… Miejsce urodzenia: Gorzów Wielkopolski.
Osiągnął sukces sam, w październiku 2013 roku otrzymał statuetkę „Odkrycie Roku” na gali Glam Awards 2013. Zrobił covery kilku piosenek, np. „Jak zapomnieć”.



Ta piosenka akurat bardzo mi się spodobała, chociaż oczywiście wolę oryginał. Na dodatek można obejrzeć klip, jak powstawała piosenka. Pokazuje to, że ambitnie rozwija swoją karierę.
Bardzo podziwiam go za to, że sam dążył do spełnienia swoich marzeń. I do czego doszedł? Wydał własny album „9893”, napisał kilka bardzo dobrych piosenek, ma rzeszę fanów, udziela się społecznie (wziął udział w koncercie na XXII finale WOŚPu – wow, szlachetnie).
Teraz odwiedza różne miasta Polski ze swoimi koncertami. Tłumnie przybywają na nie jego fanki. I zapewne rzucają tam swoimi stanikami, czy czym tam, co mają, albo czego nie mają.
Chłopak ogólnie bardzo pozytywny, nie mam do niego nic poza podziwem.
Wygląda jak wygląda. Może i trochę pedalsko, ale to zależy od punktu widzenia, czy ktoś potrzebuje mężczyzny, czy „ładnego skejcika”.  No cóż, ich wybór.
Kwiatkowski ma nawyk układania swojej grzywki na bok, a także robienia sobie zdjęć wszędzie. Dosłownie, wszędzie!
Teraz Dawida możemy oglądać w nowym programie „Dancing with the stars…” gdzie jego partnerką jest Janja Lesar. Podobno ma wielkie szanse na wygranie. Ciekawe czy fanki poświęcą dla niego swoje grosze i będą głosować…



Dawid w tym wywiadzie wypowiada się bardzo swobodnie, nie ma problemu z obecnością kamer, nie wiem czy przeszkadza mu obecność fanek, a w każdym bądź razie się do tego nie przyzna. Jedyne co nie spodobało mi się w jego wypowiedzi to „mam 18 lat i będę robił co chcę”, chociaż sam nie zauważa, że jest marionetką w rękach wielkich korporacji. A ostrzegam, że zbytnia chęć pokazania niezależności, szokowania itp. nie rzadko skutkuje tym, że społeczeństwo dzieli się na fanów i przeciwników.
Nie znalazłam filmiku jak Dawid tańczył i szczerze powiedziawszy nie chce mi się szukać, może kiedyś obejrzę, jak macie linka to podajcie w komentarzach. :)

Moja ulubiona piosenka Kwiatkowskiego to „Tathagata”, czyli piosenka, której da się słuchać, chociaż nie są najgorsze. Całkiem ciekawy tytuł jakby się tak zastanowić…
Żeby napisać o Dawidzie trzeba się trochę wczuć w rolę fanki, polubić go, dowiedzieć się wiele o nim, a przede wszystkim wzbudzić w sobie chęć spotkania swojego idola.
Jedyne uczucie jakie ja w sobie wzbudziłam to chęć porozmawiania z nim, przeprowadzenia z nim wywiadu. W sumie mam ochotę zadać mu kilka bezkompromisowych pytań, może kiedyś to się uda :D

 http://www.youtube.com/watch?v=IqjNdKiGTIg 

Słuchałam kilku jego singli – ale dużo ich nie ma, więc Dawid jak na razie się nie popisał, ale czekamy xD

Ciekawostka 1. Nazwa albumu to kod do telefonu autora. Sam wypowiedział się o tym tak: „Jest to kod do mojego telefonu a zakładając ten kod myślałem o czymś dla mnie bardzo ważnym i to cała tajemnica :)”  (źródło:
http://pl.wikipedia.org/wiki/9893
).

Ciekawostka 2. Dawid prowadzi własnego bloga. Sama tam zajrzałam przy okazji pisania notki.
http://dawidkwiatkowskiofficial.blogspot.com/
– zajrzyjcie, poczytajcie co on o tym sądzi, pooglądajcie klipy do jego piosenek, popatrzcie na zdjęcia. :)

Ciekawostka 3. Dawid już występował w programie „Pytanie na śniadanie” . Nie był to jedyny jego występ w telewizji. Z okazji udziału w programie coraz częściej udziela wywiadów dla mediów. Jego działalność piosenkarza nie kończy się tylko na Facebooku, YouTube, ale teraz rozszerza się coraz dalej i dalej…

Ciekawostka 4. Dawid współpracował z Pawłem Kómorem, coś tam razem śpiewali, ale tym już się za bardzo nie interesowałam i nie chciałam się rozpisywać. Jego brat Michał także jest piosenkarzem.

Ciekawostka 5. Jego fanki nazywane są kwiatonators. Jedyne co u mnie wzbudzają to niesmak, politowanie i pożałowanie. Ich zachowanie jest dziwne, żeby nie powiedzieć kosmiczne – na wszystkich portalach społecznościowych można znaleźć taką grupę. Nie skomentują one postu Dawida czy jego piosenki normalnie i inteligentnie tylko coś w stylu „Dawiiiideeek <3 <3 <3 Muuuujjj tyyy, lofffciam cieeeee :********* bosszzz jaki ty boosssskiii aaaa” -,- Poza tym nie używają czegoś takiego jak maść na ból dupy, powszechnie znany i używany w internecie produkt.

Ale Dawid jak dla mnie jest całkiem sympatycznym chłopakiem, wierzącym w siebie i  dążącym do swoich celów. Powodzenia!

25-2 25-3 25-4 25-5


  1. http://www.sadistic.pl/dawid-kwiatkowski-vt259386.htm

  2. http://wars-stars.pl/war/7516-dawid-podsiadlo-czy-dawid-kwiatkowski

  3. http://przeambitni.com/2013/12/16/dawid-kwiatkowski-polskim-justinem-bieberem/

  4. https://wars-stars.pl/star/2723-dawid-kwiatkowski

22. Muzyka – piosenki na ratunek :)

Piosenki, które zaraz wam pokażę pomagają mi czasami wziąć się w garść i iść dalej. Myślę, że przynajmniej jedną z nich znacie. Są troszkę zróżnicowane, bo jedna reprezentuje polski rap, który nie każdemu może się spodobać. Niektórych odstręczają przekleństwa itp., ale chcę wam pokazać, że te piosenki też mają w sobie jakieś przesłanie. Druga to piosenka polskich wykonawców – Braci Cugowskich, a trzecia to zagraniczna produkcja.
1. Cała piosenka jest wspaniała, ale ja przytoczę wam tylko ulubione fragmenty z niej.

„Nigdy nie dam ci o sobie zapomnieć, możesz być pewien
Nie jestem z tych co dzwonią do siebie tylko w potrzebie”

„Nie wystąpię już nigdy w roli twego obrońcy
Zamiast palcy serdecznych używasz wskazujących
Nie uznaję warunków i porzucam naiwność
Grzechy ciężkie, bo lekkie bardzo łatwo udźwignąć
Już mi zbrzydło to wszystko i pierdolę ten kodeks
Dziś przytulę cię tylko po to, by zaraz odejść
Te uczucia nietrwałe i dlatego tak cenne
Tylko szkoda, że nasze serca nie są wymienne”

 http://www.youtube.com/watch?v=0M_GCpTS78g 

2. To teraz może Bracia… Tutaj najbardziej wzruszający jest refren i pomimo tego, że jest on dość smutny to mnie motywuje.

 http://www.youtube.com/watch?v=o_1twHhqOOw

22-3

 

3. Teraz utwór fantastycznego Davida Guetty. Pasuje do tej tematyki ze względu na refren.

“I’m bulletproof, nothing to lose
Fire away, fire away
Ricochet, you take your aim
Fire away, fire away
Shoot me down
But I won’t fall
I am titanium
You shoot me down
But I won’t fall
I am titanium”

“Cut me down
But it’s you who’ll have further to fall
Ghost town and haunted love
Raise your voice, sticks and stones may break my bones
I’m talking loud, not saying much”

Tłumaczenie pierwszego fragmentu jest całkiem zrozumiałe. To tłumaczenie drugiego:
Podcinasz mnie
Ale to ty jesteś tym, który później upadnie
Miasto duchów i nawiedzonej miłości
Podnieś swój głos, kije i kamienie mogą złamać mi kości
Mówię głośno, nie przekazując wiele

Tutaj strona, na której znajdziecie dokładne tłumaczenie całej piosenki (z tej strony także korzystałam ja)
http://www.tekstowo.pl/piosenka,david_guetta,titanium__feat_sia_.html

 http://www.youtube.com/watch?v=JRfuAukYTKg

Pochwalcie się w komentarzach, które z tych trzech piosenkę słyszeliście i co o nich sądzicie. Muzyka jest dla mnie czymś w życiu bardzo ważnym i czasami kiedy mam doła to ona jest ze mną zawsze I mi pomaga :D To taki związek bez zobowiązań…

/Siwa

  1. Tekst pierwszej piosenki brałam z
    http://www.tekstowo.pl/piosenka,pih___chada,puszka_pandory.html
  2. Obrazek z 
    http://www.temysli.pl/36147/Mialas_nie_plakac.html
    Sorki, że urwany…