92. Nie zamknę świata w obiektywie.

Często jest tak, że do pewnych przemyśleń dorastam później niż wszyscy. A kiedy już coś odkryję to wydaje mi się to niesamowite i muszę się z kimś tym podzielić, podczas gdy inni doszli do tego etapu już 2 lata wcześniej i jest to dla nich oczywistością.

No cóż, ale, że ja jestem inna, ten blog jest inny (w sumie nie jest, aż taki wyjątkowy), to tematyka też musi być inna i w moim stylu.

Zrozumiałam ostatnio, że nic nie dorówna chwili. Nic nie odda jej emocji, barw, kolorów, ulotnej chwili, przestrzeni. Najlepszy nawet fotograf nie jest w stanie uchwycić świata tak pięknego jakim jest. Jeśli więc zdjęcie jest wyjątkowo genialne, to wyobraźcie sobie, jak musi to wyglądać na żywo.

Każda nasza chwila to taka magiczna cząstka składająca się na całość. Przechowujemy je w maleńkich flakonikach na półkach naszej głowy i otwieramy je tylko w niektórych momentach.

Piękna takich chwil nie uchwyci nie tylko fotografia, ale nawet żadne słowa nie są w stanie opisać magicznego momentu. Dla kogoś to może być tylko nic nieznaczący incydent, ale ty byłeś tak podekscytowany i urzeczony, że zabrało ci mowę.

Żadne słowa nie oddadzą tej chwili, kiedy stoisz na skale na urwisku i czujesz, że latasz, a domy są taak daleko.

Żadne zdjęcia nie oddadzą tej chwili, kiedy siedzisz pomiędzy dwójką swoich przyjaciół, oglądacie film i jecie własnoręcznie upieczone krakersy i jest tak idealnie.

Żadne słowa nie oddadzą tej chwili, kiedy siedzisz na trawie, a twój pies dyszy koło ciebie i razem oglądacie całą miejscowość z góry.

Żadna fotografia nie odda tej chwili, kiedy jedno spojrzenie, jedno przytulenie zmienia wszystko. Kiedy już jest dobrze, już nie trzeba słów.

Żadne słowa nie opiszą tego uczucia, kiedy wstajesz najwcześniej w domu i widzisz najpiękniejsze wschody słońca.

Żadna fotografia nie odda tej chwili, kiedy twoja koleżanka z ławki widzi, że płaczesz, wie dlaczego i bez zbędnych słów cię przytula, a potem jest już tylko lepiej.

Żadne słowa nie oddadzą tej chwili, kiedy piszesz z ludźmi, z którymi nie widziałeś się i nie rozmawiałeś od kilku miesięcy i wydaje się, że nic już tego nie zmieni.

Żadna fotografia nie odda tej chwili, kiedy bez końca zatracasz się w muzyce.

Żadne słowa nie opiszą tego momentu, kiedy przeżywasz losy bohatera książki bardziej niż własne życie.

Żadne słowa nie opiszą tej chwili, kiedy czytasz komentarze pod wypocinami, które piszesz, kiedy słyszysz dobre słowo na temat swoich artykułów, kiedy ludzie cię chwalą, ale w dobry sposób.

Właśnie dlatego mam aparat, ale używam go rzadko, albo tylko na specjalnych sesjach. Dlatego nigdy się nie przekonam do robienia zdjęć w muzeum, w górach, na wakacjach, w każdym miejscu gdzie się było. Bo pomimo tego, jak piękne to zdjęcie nie będzie, to i tak nie przeniesiesz się tam jeszcze raz, nie uchwycisz całego piękna.

Nie powiedziałam tego pierwsza, i pewnie nie ostatnia, że świata nie da się zamknąć w obiektywie.

A wy jaką chwilę (z pozoru mało ważną, ale dla was magiczną) chcielibyście zachować na zawsze? Pomyślcie o czymś najmniej oczywistym, o czymś mało zauważalnym. :D

/Siwa