84. Odliczamy do 10 komedii!

Zaczęły się wakacje. A jak wiemy, wakacje to czas radości, śmiechu, zabawy. Dzisiaj więc tematycznie zaproponuję Wam kilka komedii, które są na tyle ciekawe, że można je wyróżnić. Wiem, że nie wszystkie przypadną Wam do gustu. Zachęcam więc do poszerzania naszej listy. 8-)

  1. Millerowie
    Ta komedia została już opisana na moim blogu, jednak zdecydowanie uważam ją za najlepszą. Ciekawe teksty, ciągła akcja – to nigdy się nie znudzi. No chyba, że komuś nie przypada do gustu połączenie dilera, bezdomnej, striptizerki i dziwaka-prawiczka, którzy, udając rodzinę, próbują przemycić ogromne ilości narkotyków w camperze. Zdecydowanie polecam! (I dziękuję Lackofideas za polecenie.)
    43-2
  2. Zaplątani
    Bajka produkcji Disney’a. Historia Roszpunki, zamkniętej w wieży, którą odnajduje „książę”. Okazuje się, że nie do końca wszystko układa się tak jak w bajce, bo mężczyzna wcale nie miał ochoty jej uwolnić. Film wygrywa przez swoje teksty, które wciąż mnie śmieszą. Im starsza jestem tym lepiej je rozumiem, także polecam nawet dorosłym ;-) 84-2
  3. Duże dzieci
    Udana komedia z udziałem Adama Sandlera. Oglądałam ją kiedyś fragmentami, stąd też jej niepewne miejsce 3. Paczka przyjaciół razem z rodzinami spotyka się po latach na wakacjach. Film zaskoczył mnie… w sumie nie wiem czym. Może bezpośredniością. Oczywiście na końcu pojawia się wspaniały happyend, akcja całkiem przewidywalna, ale można się pośmiać. Muszę ją obejrzeć jeszcze raz dokładnie.
    84-3
  4. Za jakie grzechy, dobry Boże?
    Dobra komedia francuska. Akcja toczy się wokół rodziny, której 3 córki wydały się za imigrantów – Chińczyka, Żyda i Araba. Rodzice są już prawie na wyczerpaniu nerwowym, ponieważ nie pałają do mężów córek zbytnią sympatię. Pokładają więc 84-4nadzieje w ostatniej córce, która niestety zakochała się w czarnoskórym Afrykańczyku… Z tego musiała wyjść dobra komedia. Oglądałam ją już dwa razy i wciąż wywoływała uśmiech na mojej twarzy.
  5. Madagaskar
    Kolejna bajka znalazła się tutaj nie bez powodu. Kiedy byłam dzieckiem wcale mnie nie zszokowała, ani nie śmieszyła. Niedawno Młoda oglądała ją na jakimś kanale, a je pisałam wtedy notkę (widzicie jak ciężko pracuję). Przysłuchiwałam się, ale nie wdrażałam jakoś bardzo w tą bajkę. Muszę przyznać, że teksty, wypowiadane przez te zwierzaki wraz z wiekiem robią na mnie coraz większe wrażenie. Jedno, aż tak mnie zachwyciło, że oplułam monitor sokiem… Myślę, że taki komentarz i rekomendacje wystarczą abyście chcieli odświeżyć sobie ten film. :mrgreen:
    84-5
  6. Bruce Wszechmogący
    Ta komedia dostaje aż trzy plusy za świetnych aktorów: Jima Carrey’a, Morgana Freemana i Jennifer Aniston. Kolejny to dość ciekawy pomysł na film. Jest to historia reportera, który przez to, iż zbyt często narzekał na Boga, otrzymuje jego moce. Na końcu oczywiście happyend i fantastyczna przemiana bohatera. Zdecydowanie polecam, chociaż liczę, że większość z Was już oglądała.
    84-6
  7. Mów mi Vincent
    Ogólnie rzecz biorąc to ten film jest genialny, ale … nie jako komedia. Nie tylko ja zauważyłam, że jest to bardziej dramat. Myślę, że warto się z nim jednak zapoznać. Film opowiada o zrzędliwym staruszku alkoholiku i hazardziście, w którego rolę wcielił się Bill Murray. Nie lubi on ludzi, właściwie nie ma serca. Pewnego dnia do domu obok wprowadza się zapracowana kobieta i jej chudy syn. Główny bohater, Vincent decyduje się pomóc sąsiadce w opiece nad synem w zamian za uczciwy zarobek. Tak rozwija się więź między młodym chłopem, a staruszkiem.
    84-7
  8. Super zioło
    Losy dwóch kolegów, których głównym zainteresowaniem jest jaranie. Dostają się oni do college’u i dzięki specjalnej substancji osiągają niebywałe wyniki w nauce. Osobiście twierdzę, że ta komedia nie śmieszy tylko nałogowych palaczy i pijanych ludzi, co wynika z komentarzy na filmwebie. Komedia nie jest na bardzo wysokim poziomie, ale jest całkiem zabawna i najważniejsze – można ją oglądać po kilka razy.
  9. Kac Vegas w Bangkoku
    A tą komedię znają chyba wszyscy. Role obsadzone przez Bradley’a Coopera, Eda 84-8Helmsa, Zacha Galifianakisa (którego rola jest bezbłędna) oraz Justina Bartha. Jest to druga część z trzech. Standardowo, przyjaciele, na wieczorze kawalerskim jednego z nich, upijają się do nieprzytomności. Następnego dnia budzą się w Bangkoku i nie pamiętają jak się tam znaleźli. Na dodatek gubią młodszego brata panny młodej. Dobry film, ale nie wybitny. Nie przypominam sobie też, żebym oglądała kiedyś wcześniejszą część. Pomijam fakt, że drugą za to oglądałam już 3 razy…
  10. O dwóch takich co poszło w miasto…
    czyli historia Harolda i Kumara. To kolejna komedia, która ma swoje kontynuacje. Nie wydaje mi się jednak, żeby kolejne były w stanie pobić pierwszą część. Tutaj pojawia się podobny motyw jak w „Super zioło” – środki odurzające. Dwójka przyjaciół ma tzw. gastro i potrzebują zjeść coś dobrego. Decydują się jechać do „White Castle” na specjalnego hamburgera. Zastanawiam się jak dobry musiał on być, bo wszystkie trudności, które spotykają po drodze nie są w stanie ich powstrzymać. No cóż, ten film polecany jest tylko fanom gatunku.

 

Kolejne miejsca zostawiam dla Was. :lol:

Pozdrawiam i życzę wesołych wakacji.

/Siwa

P.S. Już w poniedziałek wybieram się na Dębowiec, więc mnie trochę nie będzie, ale później wszystko Wam opowiem! ;)

Zdjęcia z
http://www.filmweb.pl/
oraz
http://joemonster.org/art/28755

55. Hera, koka, hasz, lsd – moje przemyślenia…

Dzisiaj notka, która nie powstałaby bez współpracy z Beatrycze, której serdecznie dziękuję :D Temat ma to do siebie, że większość już o nim pisała, a przynajmniej 50% społeczeństwa wie, o czym mowa. (Tylko 50%, bo dużo osób nie ma dostępu do internetu, albo ich to nie obchodzi.)

Ktoś pewnie już na wstępie się poddał, bo przecież to nudny temat. Na początku były tylko i wyłącznie notki, które mówiły o tym „szokującym” filmiku. A teraz czas na tzw. Analizę i interpretację :D (Sorry, jestem na humanie i lekko mi odbija.)

Wszyscy już wiemy, że ta piosenka zdecydowanie nie promuje narkotyków ani innych środków odurzających. Ale mniej osób spodziewałoby się, że piosenka owa ma już swoje lata, a Karolina wykonuje tylko jej cover. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z piosenką The Tiger Lillies, ponieważ to właśnie jest oryginał.

Sama historia występu Karoliny Czarneckiej nie jest już dla nikogo zagadką. Wykonała ją na Festiwalu Piosenki Aktorskiej. Nie wygrała nic, ale jak określił to Onet; „wygrała internety – jak to ma w zwyczaju mawiać młodzież” . Filmik krążył po YouTubie bardzo długo, a jak mówi sama autorka, dostawała odezwy od młodych ludzi, że narkotyki są super. Lekko powiewa głupotą.

Karolina po tak dużym zainteresowaniu nagrała teledysk do tej piosenki. Potrzebowała 8 tysięcy, a otrzymała … 36. Ludzie jak chcę to pomagają. Teledysk także możecie zobaczyć na YouTubie.



Czarnecka ubrała tam swój boski sweterek i znowu wykonuje te same ruchy (inaczej mówiąc – układ taneczny). Tym razem jednak występuje przed mniejszą publicznością. Ktoś mógłby powiedzieć, że dziwną publicznością.

Tutaj pokuszę się o własną interpretację teledysku. :D
Karolina jako świetna aktorka dalej odgrywa rolę naćpanej dziewczynki.
Możliwe, że publiczność to osoby uzależnione, świadczyć może o tym ich wygląd, a także zachowanie.
Tutaj nie wyglądają na tak „szczęśliwych” jak  śpiewająca.
W krytycznym momencie piosenki ( o dotarciu Jimmy’iego do nieba ) jedna ze słuchaczek nie wytrzymuje i zaczyna krzyczeć.
Właściwie to obrazuje takie „przed” i „po” zażywania narkotyków. Na początku wydaje się tak fajnie, ale i tak kończy się na zrujnowaniu życia i zdrowia. Oczywiście w najlepszych przypadkach. Ale przecież i tak dzisiejsza młodzież woli zinterpretować to jako zachęcanie do brania narkotyków.

Teledysk sam w sobie jest niepokojący i jak dla mnie mówi bardzo dużo. Tak samo skomentowała go Karolina Czarnecka.
To przerażające jak ludzie potrafią wyrzec się mózgu. Mowa tutaj oczywiście o tych, którzy zinterpretowali jej występ jako pochwałę zabawy z narkotykami…

Post ten miał na celu zwrócenie uwagi na problem narkotyków poprzez interpretację teledysku Karoliny Czarneckiej do piosenki „Hera, koka, hasz, lsd”. Jeszcze raz dziękuję Beatrycze za współpracę, pomoc przy tej notce i nie tylko :D

P.S. Licznik odwiedzin znowu skoczył (do 22 tysięcy). Sądzę jednak, że niewiele w tym mojej zasługi. Dziękuję za to moim stałym czytelnikom za to, że są <3

/Siwa

43. O wszystkim, nie o niczym…

Ostatnio u mnie nic ciekawego. Właściwie co można napisać o nockach z przyjaciółkami i przesiadywaniem w domu kiedy na zewnątrz leje deszcz? -,-

Naszło mnie więc na napisanie czegoś, co będzie połączeniem recenzji książki, filmu, o fajnych kosmetykach i ubraniach oraz kilku innych rzeczach.

Zacznijmy więc od książki, którą wszystkim polecam:
„Mroczne umysły” – brzmi intrygująco, tajemniczo i lekko wieje grozą. Taka też jest prawda.  Po krótce: Amerykańskie dzieci zaczynają chorować i umierać. Niedługo później rząd zaczyna „usuwać” dzieci, które mają dziwne zdolności, w celu „zaleczenia ich”.  Ruby trafia do takiego właśnie obozu. Nie traktuje się tam ich jak ludzi i stara się zniszczyć ich radość i chęć życia. Główna bohaterka przy segregacji została wzięta za zieloną  (jedną z pięciu grup). W rzeczywistości jest jednak pomarańczowa. Żeby wyjaśnić, co oznaczają poszczególne kolory:
- Pomarańczowy – Dzieciaki zakwalifikowane do tego koloru potrafią czytać w myślach, a nawet przy pomocy wymazywania i zmieniania wspomnień zmieniać zachowania ludzi. Niestety zastały uznane za niebezpieczne i prawdopodobnie wymordowane. Ruby jest jedną z ostatnich, jednak ukrywa to żeby przeżyć.
Zielony – Fotograficzna pamięć, coś jak bardzo dobry matematyk.
-Niebieski – Możliwość przesuwania przedmiotów przy pomocy siły woli.
Żółty – Czyli kontrolowanie elektryczności.
Czerwony – Niestety najmniej opisywany w tej książce. Ten kolor oznacza umiejętność „wybuchania czegoś”, czyli wywalania w powietrze. :D
Mniejsza z tym. Ruby ucieka, poznaje nowych kompanów i stara się dotrzeć do kogoś, kto pomógłby jej zapanować nad umiejętnościami.
Więcej nie będę się rozpisywać, bo to dość zawiłe… Może po prostu przeczytajcie! Jest już druga część (pewnie niedługo u mnie w domu ^^) „Nigdy nie gasną”. Polecam!

43-1

Ostatnio obejrzałam też świetny film pt. „Millerowie”.  Tutaj (
http://serialomaniaczka.crazylife.pl/2014/06/13/millerowie/
) macie opis mojej koleżanki dotyczący tego filmu. Ale powiem Wam, że połączenie dilera, striptizerki, prawiczka, uciekinierki, udawanej rodziny, podróży camperem i historii wielkiego przemytu daje genialną komedię! Warte zobaczenia, bo można się pośmiać (jak nigdy) :)

43-2

 Co do kosmetyków: Kupiłam sobie w Rossmanie dwa lakiery „Celebrity Nails Wibo”. Dwa fajne kolory – jasny zieleń i pomarańcz. Bardzo żywe idealne na lato, ale nie wiem czemu lepszy jest pomarańczowy. Wystarczyła jedna warstwa i już wyglądały pięknie. Poprawiły mi humor.
Wprawdzie nie moje zdjęcia, ale wyglądały podobnie. Chcę jeszcze tylko powiedzieć, że kolory w opakowaniu nie do końca przekładają się na rzeczywistość, ale to nie oznacza, że mi się nie podobają :D

43-3 43-4

A z działu modowego, co mi się ostatnio spodobało to:

 43-5

Ktoś powie, że są brzydkie, ale ja jestem „za”. Wygodne, solidnie wykonane, pomimo wyglądu lekko ortopedycznego są piękne. Potrzebne mi są takie na wyjazd i zwiedzanie. A wy jak uważacie? :D

 Co ostatnio zaczęło mnie denerwować?

Może taki mały przykład z telewizji. Oglądamy z mamą wieczorem jakiś kanał, a była to bodajże jedynka lub dwójka, a tu nagle gość wyjeżdża z reklamą „Permen Kinga”, albo innego leku. Oczywiście wszyscy wiedzą do czego to służy, bo nie żyjemy w średniowieczu, ale nie podobają mi się te reklamy. Jak ma usiąść małe dziecko przed telewizorem. Nawet nie mówię, że same, ale np. z rodzicami, którzy chcą odpocząć. Aż tu nagle ktoś im truje o impotencji itp. -,- Żenua…

A co ostatnio jest, jak dla mnie, ok?

Blogerzy. I nie chodzi tu o wszystkich. Mianowicie o chłopaków. Kiedyś nie było ich prawie wcale, a niedawno zauważyłam, że powstaje coraz więcej blogów, których autorami są mężczyźni lub chłopaki. Fajnie tak czasem poczytać jak wygląda świat ich oczami. :D

Na koniec jeszcze świetna piosenka, którą też  się ostatnio zachwyciłam:  Artur Rojek „Syreny”



To na razie tyle. A jak układała by się wasza lista na wakacje?

Z tego miejsca pragnę także gorąco pozdrowić Kingę, a właściwie Kiki, której zawdzięczam wiele, a zwłaszcza dobre słowa (np, po znalezieniu się mojej notki na Onecie, kiedy skakała razem ze mną, chociaż tak na prawdę nie ze mną) :)

/Siwa


  1. http://www.empik.com/mroczne-umysly-bracken-alexandra,p1091124422,ksiazka-p

  2. http://www.filmweb.pl/film/Millerowie-2013-152844

  3. http://czella84.blogspot.com/2014/04/wibo-celebrity-nails-nr-6-fresh-grass.html

  4. http://czarodziejka87.blogspot.com/2014/03/lakiery-wibo-celebrity-nails-wszystkie.html

  5. http://www.zalando.pl/vagabond-flora-sandaly-bialy-va111i000-a11.html

 

33. O filmie „Spring Breakers”

Dawno/niedawno oglądałam z kuzynką film o tym właśnie tytule- „Spring Breakers”. Właściwie byłyśmy same w domu i nie wiedziałyśmy co robić. Postanowiłyśmy obejrzeć jakiś film. Ja bałam się oglądać horroru, który przyniosła, więc zaproponowałam film z Seleną Gomez.

Zacznijmy od początku, czyli ogółem o filmie. Nakręcono go w 2012 roku, a swoją premier w Polsce miał we wrześniu w 2013. Całkiem niedawno był w kinach. Reżyserem, a zarazem scenarzystą jest Harmony Korine. Film określany jako dramat. Ja sama nie wiem, czy przypięłabym mu taką plakietkę… Swoimi słowami o fabule: Cztery dziewczyny, każda gorsza od poprzedniej, studiujące postanawiają jechać na ferie. (W USA są to chyba ferie świąteczne, więc to NIE SĄ WAKACJE.) Niestety brakuje im pieniędzy. Żeby zdobyć potrzebną gotówkę uciekają się do przestępstwa – kradną pieniądze w restauracji. Ta scena jest akurat bardzo ważna w całym filmie, bo to później pokazuje jak dziewczynom spodobał się napad.
Jak dla mnie to było trochę wyrazem kompletnej desperacji i braku alternatyw. Całkiem nie rozumiem ich zachowania i nie potrafię ich usprawiedliwiać. Wracając do akcji: Dziewczyny wybierają się na szalone ferie. Chodzą tam w samych strojach bikini, piją, palą, ćpają i imprezują z rzeszą młodych ludzi. Sceny to pokazujące są bardzo zbereźne i bezwstydne, właściwie rozpierdol na całego.
W pewnym momencie trafiają do aresztu, kompletnie spłukane. Czeka ich kilkudniowa odsiadka lub zapłacenie kary. Jakiś zbawiciel wypłaca za nich kaucję. (Co do tej sceny – całkiem nielogiczne; w samym bikini przed sądem)
Zbawicielem okazuje się bezwzględny mafiozo, alfons, czy jak go tam zwał. Ogólnie kupa chama, bardzo zboczonego, świńskiego, lubującego się w napadach, pieniądzach, drogich gadżetach i broni. Brzydal to potęgi entej, odstraszający swoim wyglądem zaczyna się interesować tą najmniej „szaloną” z całej czwórki. W końcu ta „najsłabsza” wraca do domu.
Mafiozo zajmuje się pozostałą trójką i razem z nimi wiedzie ciekawe życie pełne rabunków i rozrób. Do czasu, aż jedna z nich zostaje ranna i tez wraca do domu. Zostają dwie, które wiodą z tym całym alfonsem całkiem ciekawe życie (pod względem erotycznym również). Koniec filmu jest bardzo głupi. Trzeba wspomnieć, że ich opiekun miał wroga (byłego przyjaciela) i na koniec w trójkę (on i dwie dziewczyny) planowali zemstę.
Ostatnie sceny są jak rodem z „Terminatora”. Dziewczyny idą i rozwalają bronią wszystko po drodze. Zabijają ludzi pracujących dla tłustego czarnucha (sory za wyrażenie, nie jestem rasistką, ale tak pasuje tutaj to określenie na tego jego „wroga”). Ich mafiozo ginie od kuli, one się tym jednak zbytnio nie przejmują i KONIEC.

Postaci były dziwne, ale ciekawe. Zacznijmy po kolei:
Selena Gomez wcieliła się w Faith (co oznacza wiara). Taka też była jej bohaterka. Katoliczka, spotykająca się z dobrymi ludźmi, mająca niedobre koleżanki. To ona pierwsza nie wytrzymuje na „wspaniałych” feriach i chce wracać do domu. Trochę nieśmiała, skromna, cnotliwa (?!), miła, wrażliwa. Nie chciała się bawić „aż tak” i nie za wszelką cenę. Jedyny minus tej roli był taki, że za szybko zniknęła i więcej się nie pojawiła. Z racji, że bardzo lubię tą aktorkę (troszkę mniej jako piosenkarkę, ale również) chciałam ja widzieć, a tu kicha…
Vanessa Hudgens  grała Candy. Dziewczyna najgorsza z całej czwórki. Bez skrupuł potrafiła robić innym krzywdę i łamać prawo. Serce okazywała tylko swoim przyjaciółkom, sama jednak została w miejscu akcji. Był moment w filmie gdzie „niby się opamiętała”, ale chyba nic z tego nie wyszło. Zboczona, jeśli tak można nazwać brak jakichkolwiek zasad we współżyciu z innymi…  Bohaterka jest uosobieniem imprezowiczki, szalonej i gotowej na wszystko, niebojącej się konsekwencji.  Gra aktorki bardzo mi się spodobała. Przełamała stereotyp swojej „słodkości i niewinności”.
Ashley Benson była w tym filmie Brit. Razem z Candy została ona do końca. Była tak somo bezwzględna jak jej przyjaciółka, tylko jakby mniej gadała, więcej myślała, była sama ze sobą. Miała pociągi do „grubego ćpania” i lubiła pić alkohol przy pomocy pistoletu na wodę (wyglądem przypominał prawdziwy). Jak dla mnie ta bohaterka powinna popełnić samobójstwo w sposób, jaki często poiła się trunkami ^^ W tedy byłoby ciekawie i nie skończyłby się tak beznadziejnie.
Rachel Korine , czyli Cotty. Ta dziewczyna została postrzelona i dopiero w tedy wróciła do domu. Jak dla mnie najmniej urodziwa z wszystkich czterech. Opisując ją musiałabym powtórzyć wszystkie poprzednie cechy, więc nie będę się powtarzać.
James Franco jako dziwny, bogaty, złotozębny Alien. To on był opiekunem dziewczyn i wprowadził ich do świata kryminału. Typ spod ciemnej gwiazdy. O nim świadczą jego czyny. Zły człowiek – nic więcej do dodania.

Kuzynce film się nie spodobał. Znudził ją trochę. Mnie za to trzymał w napięciu i oczekiwaniu na śmierć jednej z bohaterek. (wiem, to dziwne, ale co poradzę…) Zakończenie rzeczywiście mnie zszokowało  ale w sposób negatywny. Film trochę nierealny, bo dawno zajęłaby się nimi policja. Trzeba jednak pochwalić za ciekawy pomysł.
Film nie jest dla wszystkich, dlatego nie wszystkim go polecam. Mocno poryty i ukazujący jak młodzież potrafi się bawić. Bez skrupuł obnaża wszystkie zachowania dzisiejszych bezmyślnych, młodych ludzi, którzy dążą tylko do zapewnienia sobie rozrywki. Dlatego też film ten jest tak wymowny. Ale to tylko i wyłącznie moje zdanie.

/Siwa

33-1 33-2 33-3

33-4 33-5 33-6 33-7

Korzystałam z:
http://www.filmweb.pl/film/Spring+Breakers-2012-639024#


  1. http://blogs.kqed.org/pop/2013/03/28/dress-like-a-girl-criminal-in-spring-breakers/

  2. http://hilariousbookbinder.blogspot.com/2013/04/alien-love-or-let-me-count-ways-spring.html

  3. http://thefilmstage.com/reviews/tiff-review-spring-breakers/

  4. http://www.aceshowbiz.com/still/00007631/spring-breakers-ap05.html

  5. http://cathode13.blogspot.com/2013/09/femme-fatale-friday-spring-breakers.html

  6. http://www.johnlikesmovies.com/spring-breakers-review/

  7. http://comingsoontrailers.org/spring-breakers-2012.htm

16. O filmie „Babcia Gandzia”

No tak, czyli już wiecie, czym zajmę się w tej notce. Film oglądałam już bardzo dawno, ale teraz przyszło mi na myśl, żeby o nim napisać, bo nie był on aż tak rozgłaśniany i nie każdego mógł zainteresować.
O czym jest? Cóż, sam tytuł już brzmi dość kontrowersyjnie. To właśnie tytułowa Babcia jest bohaterką. Samo zestawienie tych dwóch wyrazów ciekawi widza, zwłaszcza młodego. Gandzia, czyli marihuana, narkotyk, coś „dla młodych”, niebezpiecznego, a zarazem służącego jako rozrywka. Z drugiej strony Babcia, czyli krucha staruszka, z ciasteczkami i wnusiami u boku, miła, słodka, uśmiechnięta. Ten opis jednak nie pasuje do Paulette (imię bohaterki). Nie akceptuje ona swojego wnuka, którego ojcem jest murzyn, niechętnie się nim zajmuje. Nie lubi pomagać swojej córce, ani innym sąsiadom. Utrzymuje kontakty tylko z kilkoma przyjaciółkami i na tym kończy się grono jej znajomych. Kiedy mija się Paulette na ulicy, ma się ochotę jak najszybciej uciec, nie jest ona osobą życzliwą.
Pewnego dnia Babcia postanawia handlować narkotykami, zauważa, że można mieć z16-1 tego zyski, dlatego kontaktuje się z osiedlowym mafiozo, który tak na prawdę jest tylko czubkiem góry lodowej. Tak rozpoczyna się przygoda Paulette z narkotykami. Musi zmierzyć się z konkurencja, pozyskać klientów oraz umiejętnie sprzedać towar.  Ta część filmu przypomina już trochę komedię i robi się coraz ciekawiej. Co jednak, gdy ktoś będzie chciał się zemścić za podebranych klientów? Co zrobi Paulette, żeby uwolnić się od narkotyków i wyjść już na prostą?
Muszę rozwiać wszelkie wątpliwości tych, którzy jeszcze filmu nie widzieli – Sama Paulette nie zażywa narkotyków! Cała akcja dzieje się w Paryżu, ale w tym filmie tego nie widać. Można to jedynie usłyszeć przez mowę aktorów. Sam wygląd miasta nie przypomina tego ze zdjęć, tego cukierkowego, sielankowego. Niestety ten film poza tym, że ma bawić pokazuje tez druga stronę medalu, ja to tak w każdym bądź razie widzę.
Paulette jest obojętna i nieczuła dla innych ludzi, ponieważ sama nie potrafi dać światu swojego serca, przez to, że spotyka tak wiele zła. Na samym początku jest ukazana scena, jak zamaskowana szuka jedzenia w śmietniku. Emerytki nie stać na wyżywienie i przeżycie, dlatego radzi sobie jak może, m.in. zarabia przed dilowanie. Później dopiero odkrywa wartości jakimi są rodzina, przyjaciele, chwile spędzone ze swoim wnukiem, życzliwość w stosunku do innych. Nie ma się co oszukiwać, ten film pokazuje także brutalną rzeczywistość, a Paulette nie jest gorsza, ona po prostu się „dostosowała”.
Gorąco polecam ten film, zwłaszcza, że trwa on ok 90 minut, więc mniej niż zazwyczaj. Spójrzcie na bohaterkę nie tylko jako zabawną Babcię Gandzię, ale i Paulette z problemami.

Jeśli chcecie się bardziej wczuć w klimat filmu (narkotyki, haj, itp.) to polecam piosenkę Ganja Mafii – Wiesz co się kruszy. Jak dla mnie najlepsza z całej płyty GM.



P.S. Przepraszam, że nie podaję takich informacji jak rok produkcji, reżyseria, scenografia, aktorzy, ale kogo to zainteresuje bardziej na pewno znajdzie na necie, jak dla mnie takie informacje są zbędne w podawaniu w notce, chociaż często sama się z nimi zaznajamiam. Chodzi tylko o to, żeby powiedzieć Wam co ja myślę o filmie, a nie przepisywać bezmyślnie danych, czy opisu z neta, więc chociaż nie szczegółowo to zawsze to MOJE. :) Czekam na wasze opinie o filmie.

/Siwa


  1. http://www.filmweb.pl/film/Babcia+Gandzia-2012-651613

14. O książce „Kiedyś”

Niedawno przeczytałam świetną książkę. Napisała ją Paulina Edyta Łapińska. Najlepsze jest to, że napisała ją jako nastolatka o nastolatkach dla nastolatków.
Książka jest fantastyczna! Słyszałam o niej już dawno, ale stwierdziłam kilka lat temu, że jestem jeszcze za młoda. Nie wiem czemu jej w tedy nie pożyczyłam, ale kiedy przeczytałam ją teraz, wiem, że to dokonały wybór.
Książka nosi tytuł „Kiedyś” i z zewnątrz nie wygląda wielce zachęcająco. Okładka jest utrzymana w kolorach raczej ciemnych, ponurych. Sama ilustracja za wiele nie mówi o treści.
Jest to powieść o szesnastoletniej Toli, której życie wcale nie jest kolorowe. Jej mama jest ciężko chora, wychowuje się bez ojca i poza przyjaciółmi nie ma nikogo. Tola nie szuka miłości, za to naprawdę może liczyć na wsparcie przyjaciół. Pomagają sobie nawzajem we wszelkich trudnościach. Właściwie przyjaźń ukazana w tej książce jest wspaniała i jak dla mnie prawie idealna. Dzięki niej Tola nie potrzebuje nic innego i radzi sobie z problemami. Każdy chciałby mieć takie wsparcie jakie miała ta dziewczyna. Warto przeczytać tą książkę, żeby ją poznać, porównać ze swoimi kontaktami z bliskimi.
Powieść tą czyta się bardzo szybko. Ułatwia to też dobrze dobrana czcionka. Narracja jest znakomita i ciekawią też szczegółowe opisy niektórych czynności, czy rzeczy. Najbardziej zaskakuje to, kiedy uświadomimy sobie, że pisała ją piętnastolatka.
Książka jest fantastyczna, także dlatego, że nie kończy się tak jak wszystkie. Nie ma tam happy endu, ponieważ w prawdziwym życiu też tak nie jest! Przez co książka jest bardzo życiowa. Serdecznie zachęcam do przeczytania :)

/Siwa