103. Pożądany cudzoziemiec, czyli o trudnych tematach

Jeśli daliście się zwieść pierwszemu wrażeniu, jakie wywarł na Was tytuł, to chcę zaznaczyć, że się mylicie. WPIS NIE JEST O UCHODŹCACH.

Krótka geneza tytułu: Wpis jest recenzją filmu „Syn Szawła”. Jego bohater nazywa się Szaweł (Saul) Auslander, co tłumaczy się jako pożądany (Saul) cudzoziemiec (Auslander). Jest to film, który przedstawia historię członka Sonderkommando w Auschwitz-Birkenau. Holocaust, to właśnie „trudny temat”.

Na „Syna Szawła” wybrałam się w piątek wraz z K., N. i jeszcze jednym superbohaterem. Osobiście podziwiam ich wytrzymałość i stalowe nerwy. Nie mieli oni zbytniej okazji do rozrywki na tym filmie i prelekcja również nie należała do najłatwiejszych. Ale dzielnie wytrzymali 3 godzinie w sali studyjnej mniejszej niż mój pokój. Na dodatek nawet nie kręcili nosami, że najmłodszy uczestnik dyskusji (wyłączając nas) miał blisko 45 lat. Wiem, że wyjścia do kina ze mną nie należą do najłatwiejszych…

Na szczęście dla mnie po filmie odbyła się krótka prelekcja. Dyskusja toczyła się nie tylko wokół akcji filmu. Pojawiały się też kontrowersyjne zdania (co mi się podobało), ale również argumenty, których autorów podejrzewam o lekką głupotę, tudzież ignorancję (a to już zupełnie mi się nie podobało). Ostatecznie, wiele rzeczy zostało wyjaśnionych, cała symbolika filmu nabrała klarowności i już nie czułam się taka zdezorientowana. Dlaczego to mówię? Bo chcę Wam wszystkim polecić chodzenie na filmy z prelekcjami, ponieważ po nich nie da się powiedzieć „ten film był głupi”.

Ale do rzeczy.
Szaweł jest węgierskim Żydem. Pracuje w Sonderkommando i wie, że za kilka miesięcy podzieli los swoich rodaków. Pewnego dnia Szaweł jest świadkiem niesamowitego wydarzenia, gdzie młody chłopiec przeżył zagazowanie. Doktor SS uśmierca go jednak na miejscu, a Żyd bierze chłopca za swojego syna. Od tej pory stara się godnie pochować ciało dziecka. Robi to wbrew obozowym zakazom i wszystkim zasadom logiki.

1

„Syn Szawła” nie jest filmem TYLKO o holocauście. To przede wszystkim film o obronie godności człowieka, zachowania człowieczeństwa w obozowych warunkach. To historia człowieka postawionego w sytuacji granicznej, który znajduje punkt zaczepienia, pozwalający mu przetrwać. Jest to również film o obronie wiary i tradycji żydowskich. To dzieło na długo pozostaje w pamięci. W trakcie projekcji człowiek czuje, że nie wypada mu wziąć łyka napoju, nie wypada się poprawić, nie wypada rozmawiać. Nawet po projekcji pozostaje pewnego rodzaju brak komfortu życia. Widząc te okrutne obozowe warunki, miałam wrażenie, że nie wypada mi jeść ani nawet myć się, kiedy dotarłam do domu. Żaden film o holocauście nie jest łatwy. Ale po tym na nowo zaczęłam doceniać wolność, jaką mam i dobrobyt, w którym przyszło mi żyć.

Na uwagę zasługuje sposób prowadzenia kamery (za to zresztą film zdobył Brązową Żabę). Praktycznie przez cały czas trwania akcji kamera stoi za plecami Szawła, pokazuje go z profilu lub wskazuje na niego. To Saul jest tu głównym bohaterem i pokazuje to zamazywanie drugiego planu. Warto również zauważyć, że twórcy filmu postawili na muzykę diegetyczną, co pozwala na doświadczenie jeszcze większych doznań estetycznych.

Najważniejsze jest jednak to, że reżyser nie stroni od ciężkich tematów i nie daje nam komfortu odizolowania się od problemu. Na pewno wielu widzów będzie zszokowanych ilością nagich ciał, które traktuje się jak przedmioty. Wlecze się je po ziemi, ustawia w wielkie kopce, pali w krematoriach… Mamy tutaj do czynienia z zupełnym brakiem szacunku dla godności ludzkiej. A Laszlo Nemes nie boi się mówić o tym wprost. Osobiście ogromne wrażenie wywarła na mnie jedna z początkowych scen, kiedy Saul wraz z reszta Sonderkommando przytrzymują drzwi od łaźni. Panicze krzyki i uderzenia w drzwi ludzi, którzy giną przez zagazowanie, do tej pory znajdują się gdzieś w kącie mojej głowy.

Słowem zakończenia – polecam ten film dla ludzi wrażliwych na ludzką krzywdę, ale odpornych na mocne obrazy. Wydaje mi się, ze potwierdzeniem genialności tego filmu jest Oscar, który epika filmowa zdobyła w kategorii „Najlepszy film nieanglojęzyczny”. Jeśli już oglądaliście ten film to podzielcie się swoimi wrażeniami. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji to podsuńcie tytuł jakiegoś dzieła o podobnej tematyce, który również wywarł na Was ogromne wrażenie.

/Siwa

1.
http://www.filmweb.pl/film/Syn+Szaw%C5%82a-2015-725060

57. Bo życie jest piękne :)

Czy życie jest piękne? A Wy jak sądzicie?
Niektórzy już wiedzą, że jesień nie jest moją ulubioną porą roku.
Nie będę tutaj udowadniać czemu, bo mam milion powodów.
Czasem wieczorami kładę się na łóżku i tak strasznie skupiam się na tym, żeby umrzeć. Nie, nie jestem samobójcą. Jeszcze nigdy mi się nie udało (wow, logika…). I zawsze liczę, że uda mi się przed następnym angielskim… ;)

Wracając do sedna sprawy. Dzisiaj oprzemy się na filmie pt. „Życie jest piękne”. Piękny, wzruszający, włoski film z 1997 roku. Obejrzałam go na lekcji polskiego i, co ciekawe, spodobał mi się. My, uczniowie mamy to do siebie, że cokolwiek oglądamy/czytamy w szkole jest po prostu nudne i złe!

Guido przeżywa różne śmieszne przygody, w końcu w poznaje dziewczynę. Kończy się jak kończy, mają razem dziecko i żyją bardzo szczęśliwie. I tutaj pojawia się druga rzeczywistość. Guido jest Żydem i wraz ze swoim synkiem zostaje zabrany do obozu koncentracyjnego. Jego żona zgłasza się dobrowolnie. Guido, żeby nie martwić swojego syna wymyśla pewną zabawę. Pobyt w obozie to gra. Kto przetrwa do końca wygrywa czołg!

Więcej nie mówię. Obejrzyjcie sami. Ja gorąco polecam. Jeśli nie macie czasu w najbliższym tygodniu, to dopiszcie chociaż ten film do swojej listy (jeśli takową macie ^^). Zobaczycie, czy dzieciak w końcu wygra ten czołg…

Ten mistrzowski sposób przekazania tak okrutnej prawdy działa mocno na psychikę. Bo kiedy jest źle czyż nie lepiej pomyśleć, że inni mieli gorzej. Przecież to tylko jedynka, jedna lekcja, spóźniony autobus, ból głowy, deszcz za oknem, czy zła koleżanka… To TYLKO coś, co może niedługo minie. Powiem Wam, że życie jest piękne. W całkowitym tego słowa znaczeniu. Cieszmy się, że nikt nie czyha na nasze życie, że ta jedynka nie przekreśla całej przyszłości. I powtarzaj sobie w chwilach szarości i słabości: ŻYCIE JEST PIĘKNE ;) Bo jest!

Dostałam ostatnio od mamy taką genialną białą, żelową bransoletkę z napisem „Powiedz STOP narzekaniu”. I chyba zacznę to robić. ^^

57

Jeśli masz taki problem, że uważasz, że życie jednak nie jest piękne napisz do mnie na adres fruzia@o2.pl ;) Może razem znajdziemy jakieś plusy. W każdym bądź razie ja jestem do dyspozycji :D

/Siwa