38. Dolny Śląsk, Karpacz, Słoneczniki, rowerki i inne szczyty, które zdobywałam :)

„Kronikę wakacyjną” czas zacząć. :)

Moje wakacje ( nie wiem jak wasze) zaczęły się już w piątek 27.06 o godzinie 13. Nie zgadniecie co w tedy robiłam. Siedziałam sobie w autobusie, jadąc z powrotem do szkoły, z której wyszłam szczęśliwa kilka godzin wcześniej. Zmęczona, spocona i przede wszystkim zdenerwowana. Moja czarna sukienka doprowadzała mnie do szału. Było mi niewygodnie i chciałam już tylko do domu. Nie było mi to niestety dane jeszcze przez półtorej godziny. Zajebiste uczucie siedzieć sama w szkole (byłej) z dwoma nauczycielkami i dyrektorką, bo coś jeszcze ode mnie chciały…
Mniejsza z tym. Piosenką moich wakacji będzie „Dni, których nie znamy” Grechuty, ponieważ ją pierwszą usłyszałam zaraz po wiadomościach. Ciepłe wakacje rozpoczęłam zjedzeniem „Solo” na przystanku. Chociaż tyle na osłodę życia. Do tej pory jak to piszę budzą się we mnie stare pokłady frustracji z tego dnia.

Kolejny dzień (sobota) spędziłam prawie calusieńki z Małą. Czego to my nie robiłyśmy! Było bardzo fajnie. Raz do roku należy jej się dzień ze mną. :) Mam nadzieję, że kochana Dani mnie pochwali za piękną opieką nad dzieckiem, chociaż już starszym :D haha.

I niedziela… Tutaj się działo. W sumie raczej zleciało…  Po południu wybrałam się z przyjaciółką T. na rowery. Najpierw pod dużą górę, a później zjazd z wielką prędkością. Ja się wybawiłam :) Jeszcze później w pobliskiej miejscowości był festyn. Dużo osób, można było pogadać… Ogółem zarąbiście gdyby nie to, że jak wracałam to zlało mnie do reszty. Wyobraźcie sobie, na rowerze w strugach deszczu -,- Niezapomniane uczucie.

Poniedziałek. Hmmm.. Właściwe co napisać. Z rana dopełniłam formalności w liceum, a później z Nowego Sącza do Krakowa i z Krakowa do … Jeleniej Góry. 12 godzin w podróży. 11 w autobusie.  W międzyczasie gość, który darł się do telefonu zamiast mówić. Mega wrażenia, zwłaszcza, że to już mój trzeci raz. Przyjechałyśmy (z siostrą) po 22. Nareszcie w domu.. albo prawie domu…

Wtorek – Kurde wreszcie wakacje! Można spać do południa, zamulać nad kompem, telewizorem i książką. Ale nie na długo. Tutaj jest tylu ludzi, że się nie da. Dlatego uwielbiam to miejsce. Wieczorem pomimo brzydkiej pogody przejażdżka na rowerze. Nareszcie trochę aktywności. Szkoda, że wszystko mija tak szybko.

Środek tygodnia, może czas ruszyć dupsko. Tak więc po długim spaniu (wieczorem do późna graliśmy w super grę i oglądaliśmy mecz)i ogarnięciu się pojechałam się przejechać. Oczywiście było już po południu ^^ Ze Ścięgien pojechałam do Kowar i do Karpacza. Było fajnie chociaż byłam sama. Zjadłam najlepsze lody jakie mogą być tam podawane. Potem wróciłam do domu. Zmęczona ale zadowolona. To nie był koniec moich wypadów, bo później kuzynka wzięła mnie z ośmioletnim K. nad zaporę w Karpaczu. Po drodze spotkaliśmy dziwnie grubego psa. Nie wiem czy ktoś go spasł specjalnie i czy nie wywalił go na wakacje. (Przestroga! Nie róbcie tego…)

38-1 38-2

Właściwie nie wiem, co robiłam w czwartek. Tutaj (na Śląsku) wszystko mi się pomieszało. Nie wiem, który dzień tygodnia. Wydaje mi się, że jestem tu cały miesiąc, albo jeden długi dzień…
Wieczorem kolejna przejażdżka. Właściwie spodobało mi się to, szkoda, że nie uprawiam żadnych sportów regularnie… No ale cóż! Nie wszyscy są do tego stworzeni. Ale dwa plusy z mojego rowerownia:
+ Powtórka z poruszania się po drodze i zwłaszcza czytania znaków
+ Poprawa kondycji, nawet jeśli dystanse nie są znowu jakieś wielkie.

W piątek spotkałam się z moją koleżanką. Pojechałyśmy do Jeleniej Góry. Czy to nie dziwne (ale i fajne zarazem), że pomimo tego, iż widujemy się tylko dwa razy w roku (na wakacje i ferie) to i tak mamy o czym gadać? Niby super, ale tak się tylko da na chwilę, bo z osobami, które są mi bliskie widując się 7 razy w tygodniu i tak nie mogę się z nimi „nagadać”.
Wiadomość dnia! Dostałam się do wymarzonego liceum :) Za pierwszym razem i to od razu do mojej klasy, czyż nie cudownie? ^^

Sobota wcale nie była dniem wypoczynku… Po przyjeździe rodziców poszliśmy w gór. Karkonosze są naprawdę piękne. Zamiast na nudną i naszym zdaniem banalną Śnieżkę wybrałyśmy się (same kobiety ^^) na Pielgrzymy i Słoneczniki. Nie wiem co jeszcze opisać, bo nie da się. Tak bardzo bolą nogi, takie piękne widoki, taka euforia – cały ten pakiet zdobędą tylko ci, którzy tego spróbowali.

38-4

38-3

38-6

Niedziela wcale nie zapowiadała się źle, bo nie bolały mnie nogi tak jak np. moją siostrę (pozdro) :D Czyli nie jest najgorzej z moją kondycją. Jedyne co później się działo to pożegnania i wyjazd do domu. Tak mi się powiedziało do siostrzyczki: „Muszą być pożegnania, czasem ze łzami, żeby później móc się stęsknić i ucieszyć się na powitanie”.
Dwa kolory lata:
- niebieski, a właściwie błękit – jak niebo w pogodne poranki, tylko z kilkoma pierzastymi chmurkami.
- złoty – kolor zboża, które tak przyjemnie szumi i porusza się falami na wietrze.

Tak widzę lato…

A jako, że zdobyłam szczyt ^^ to może taka piosneczka:



 

37. Tak bardzo lato…

Na razie może się to nie przydać na nic, ale kiedy wyjdzie słońce…Ciepło, ciepło… Kilka moich sposobów na to co zrobić, żeby było nam nie tylko chłodniej, ale milej i weselej.

  1. Trochę życia. Czyli kwiaty :P Od kiedy na zewnątrz zaczęły się pojawiać ładne roślinki, wazon z kwiatami stoi na stoliczku w moim pokoju. Po pierwsze daje to zajęcie, bo trzeba kilka razy w tygodniu  wymienić „wiechcie”. Po drugie to dodaje koloru i życia pomieszczeniu. Ja akurat lubię jak mam jakieś kwiaty w pokoju, dlatego ciężko jest z zimie, a skoro już lat, to czemu mamy nie korzystać? Oczywiście nie polecam alergikom…
  2. Wysil zmysły. Jeśli nie masz kwiatów w pokoju a nie jesteś astmatykiem i lubisz różnego rodzaju zapachy, zainwestuj w kadzidełka. Oczywiście nie pal ich w środku dnia, kiedy w pomieszczeniu można się ugotować, tylko w mniej nasłonecznione dni, lub kiedy pada deszcz. Ja mam bardzo miły, aczkolwiek trochę ostry zapach wanilii.
  3. Chłodniej! Czas wyciągnąć wiatrak.  Postaw go w takim miejscu, żeby nie wiało cały czas na ciebie. Wystarczy ruch powietrza w końcu pokoju. Nie włączaj go na cały dzień, tylko na czas kiedy jesteś w pomieszczeniu, lub kiedy duchota cię do tego zmusza. To działa tak samo jak klimatyzacja. W nadmiarze jest niezdrowe!
  4. Ratunkiem okno. Zostaw otwarte okno na noc. Wzbraniaj się przed tym w czasie dnia, może jeszcze bardziej zaszkodzić… Jeśli nie boisz się komarów możesz spokojnie zgasić światło i położyć się w przyjemnym chłodzie. Nad ranem pamiętaj, żeby zamknąć okno i ochraniaj pomieszczenie przed zbytnim nasłonecznieniem, kiedy słońce jest z „twojej strony” i zasłaniaj żaluzje.
  5. Przegląd szafy. Ja niedawno robiłam sobie generalny remont, dowiedziałam się, że wielu rzeczy mi brakuje. Ciepłe swetry niech wylądują w pudłach na strychu, a na wierzch wyciągnij krótkie spodenki i bluzeczki! W końcu mamy lato, sprzyda się odświeżenie.
    A oto ja przy pracy :) Nie śmiejcie się, podziękowania dla kochanego kuzyna K.
    37-1
  6. Poprawa humory dla kobiet, czyli shopping! Skoro już mamy przegląd szafy to dobrym sposobem będzie uzupełnienie jej o kilka nowych ubrań. Dlatego idziemy na zakupy! Doskonała okazja na kupienie krótkiej bluzki, czy spodenek.
  7. Zrób coś szalonego. Pokonaj strach! Boisz się czegoś? Postaraj się to przemóc. Ja na przykład razem z przyjściem lata przełamałam swój strach do…skuterów. Miałam kartę motorowerową, ale zawsze bałam się gdzieś ruszyć na skuterze. Kuzyn K. (znowu) mnie do tego namówił i … spodobało mi się. Jakie wy macie strachy i co chcielibyście spróbować?
  8. Poznaj kogoś. Nie wiem czemu, ale ja tak mam, że lato to czas poznawania nowych ludzi i zawierania znajomości. Nie mówię tu już o wakacyjnej „miłości”, bo ja w coś takiego nie wierzę. Postaraj się w innych zauważać dobre rzeczy, jeśli dalej ci się to nie udaje po prostu nie mów nic :) Ja ostatnio zaczęłam tak robić. Poznałam wielu fajnych ludzi. Ale poznanie to nie tylko dodanie „znajomości” na fb i powiedzenie komuś „cześć”.  Spotkaj się z tą osobą „na żywo”! Wow. Jakie straszne… Nie bój się innych.
  9.  Własna ochłoda. Pod tą nazwą kryje się lemoniada. Najlepiej taka z kostkami lodu, mniejszą ilością cukru (ale nie przesadzajmy :P) i miętą na wierzch. Oczywiście własnoręcznie robiona. Mniam! Eksperymentuj…

A wy co dodalibyście jeszcze do tej listy? :)
Na koniec
* jedna z moich fot  trochę szalona bardziej… To było zdj pt. „LOL” robione przez moją siostrę :)
* zdjęcie twórcze robione przez przyjaciółkę M. :)
* Zdjęcie kochanej kuzynki – przyjaciółki robione przez Mua :* Tak bardzo lato!!!

37-2

37-3 37-4

/Siwa

9. Sposoby na wiosenną chandrę :)

Nadchodzi wiosna (o ile już nie jest z nami, ale nie jestem pewna). Razem z nią przychodzą nieciekawe humory, zawsze tak jest i nazywa się to przesilenie wiosenne. Wszystko budzi się do życia i my tez musimy się obudzić. Jak to zrobić, kiedy za oknem czasami szaro, a czasami słońce, a tu nie ma co robić?
Przede wszystkim nie poddawaj się nudzie! Znajdź sobie jakieś zajęcie, coś w czym jesteś dobry/a. Każdy ma jakieś hobby i coś w czym jest dobry – zaangażuj się! Lubisz fotografię? Wyjdź i zobacz jak świat czeka na ciebie. Lubisz pisać? Wykorzystaj swój potencjał. Może umiesz grać na jakimś instrumencie? Przypomnij sobie pozytywne utwory, naucz się grać czegoś nowego, spróbuj pokazać światu swój talent. Proste?
Co z tego, że słońce czasami się chowa za chmurami. Ciesz się każdym dniem i wykorzystuj go na maksa. Nie poddawaj się rutynie, bo przez to traci się sens w życiu. Tylko szkoła  – dom – komputer – telewizja – łóżko – szkoła – dom… itp. -,-
To mocno dołujące.  Przez to zaczęłam się zastanawiać co ja robię na tym świecie, skoro moje życie jest szare i zawsze takie same. Trzeba przede wszystkim wziąć się za swoje życie i każdego dnia robić coś innego. Po szkole spotykać się ze znajomymi, spędzać czas na świeżym powietrzu.
Sama miałam jakiś taki dziwny okres w moim życiu spowodowany nie tylko pogodą, ale też zachowaniem ludzi ważnych w moim życiu.
Jak sobie poradziłam? Sama, bez pomocy psychologów zmotywowałam się do działania i konsekwentnie realizuję swój plan. Zrobiłam sobie listy (2). Jedną z nich zatytułowałam „Co czyni mnie szczęśliwą?”.
Oczywiście znalazło się tam spędzanie czasu z odpowiednimi przyjaciółmi, szczere rozmowy z nimi, spontaniczne wypady… Sama ich obecność daje mi radość, nawet jeśli czasami jest źle, to pomagają mi. Dalej znalazło się przebywanie na świeżym powietrzu. To powinno pomóc każdemu. Spacer pozwala się dotlenić np. w przerwie w odrabianiu lekcji i lepiej się myśli.
Do listy dodałam też ruch i wysiłek fizyczny. Zwłaszcza na wiosnę spalenie paru kilo by się sprzydało. A także dlatego, że daje to satysfakcję i  radość. Ja akurat lubię biegać, kiedy tylko jest odpowiednia pogoda idę się przebiec. To jedna z niewielu dyscyplin sportowych, w której jestem w miarę dobra. Do wysiłku fizycznego dokładam jeszcze przejażdżki rowerowe, jazdę na rolkach, pływanie, gry zespołowe (siatka, ręczna, piłka nożna, badminton). Każdy znajdzie coś swojego, a wiosna to akurat odpowiedni czas żeby zacząć ćwiczyć i dbać o siebie.
Co do dbania o siebie – nikt chyba nie lubi kiedy ma zaniedbane włosy, zniszczoną cerę itp. Wiadomo, że każdy wolałby wyglądać pięknie i promiennie. Trzeba więc zadbać o siebie, spróbować trochę pokombinować z kosmetykami czy fryzurą. Mnie na dodatek bardzo cieszy zajmowanie się modą i samo modne ubieranie się. To nastraja pozytywnie. Warto dorzucić kilka kolorowych dodatków (zielony, żółty, jasny niebieski, czerwony) do swojego stroju, aby trochę go ożywić.
Jesteś posiadaczem/posiadaczką jakichś zwierząt? Pamiętaj, że dla nich wiosna to też nowy okres, kiedy można się już przejść na dłuższy spacer poszukać wiosny. Nie zapominaj też, że to np. pies jest podobno najlepszym przyjacielem człowieka – nie zdradzi, nie okłamie, jest wierny i zawsze słucha ( nie koniecznie komend).
Nastrajaj się też pozytywnie dzięki muzyce. Nie słuchaj cały czas tych samych dołujących piosenek. Przypomnij sobie stare piosenki, które są nie raz lepsze niż te w radiu. -,- Trochę radosnych nut nie zaszkodzi. Nie zamykaj się w swoim wnętrzu… Otwórz się na innych, głównie na przyjaciół, rodzinę, znajomych, bliskich.
Co jeszcze znalazło się na mojej liście? PISANIE BLOGA oczywiście. To daje mi radość – pisanie notek, wymyślanie nowych tematów, patrzenie jak się zmienia… Zastanawianie się czy zyskam dzisiaj nowego czytelnika…
A może trochę życia z kultury na wiosnę? Proponuję sprawdzić co grają w pobliskim kinie, czy nie ma jakichś ciekawych wystaw sztuki, lub spektaklu w teatrze. Wypożycz ciekawą książkę i poczytaj, włącz telewizor, ale nie oglądaj dennych telenoweli czy seriali paradokumentalnych tylko coś co Cię nauczy lub zapewni rozrywkę, zwróć uwagę na hity dnia – może warto obejrzeć coś co rekomendują inni i napisać własną opinię?
Nie zapominaj o marzeniach. Wiosna powinna być pozytywnym czasem wyrwania się ze snu zimowego. Ty też oderwij się od rzeczywistości. Postaw sobie jakieś cele, dąż do spełnienia marzeń!
Ja dopisałam jeszcze między innymi podróżowanie, bo to pomaga odkryć piękno świata nas otaczającego, małe zakupy, takie, żeby dawały mi radość ale żeby nie ucierpiał na tym mój budżet, pisanie opowiadań, bo to uwalnia pokłady mojej wyobraźni, taniec, bo to wyzwala emocje, nawet jeśli nie umiemy tańczyć.
Przede wszystkim jednak postanowiłam sobie, że każdy dzień będę witać z uśmiechem, będę miłą dla świata, ale ograniczę kontakty z ludźmi, którzy mnie ranią i będę ich traktować tak, jak na to zasłużyli. Grunt to cały czas się uśmiechać i wmawiać sobie, że jest dobrze.
Jeszcze jednym takim punktem jest przytulanie, bo to podobno ono zwalcza depresję, a oto krótki fragment jednego tekstu:
„Samanta stanęła przed wejściem i nacisnęła dzwonek. Bez zastanowienia weszła do środka i w tedy na ganek weszła Karolina, młodsza siostra Tamary.
- Cześć, masz siostrę w domu? – spytała Samanta ciszej niż zwykle i szybko spuściła wzrok.
- Tamara! Ktoś do ciebie! – krzyknęła Karolina w głąb domu i odeszła od drzwi zostawiając tam samą dziewczynę.
Chwilę później pojawiła się tam Tamara. Lekko się uśmiechała, ale jej oczy ukazywały zmartwienie.
Stały tak kilka minut, bez słów. Ciała mówiły wszystko. Tamara delikatnie poklepała Samantę po plecach, tym gestem mówiła, że wszystko będzie w porządku, że się ułoży. Za to druga dziewczyna w tej milczącej minucie przelewała cały swój smutek, żal, złość i samotność, która wypełniała jej serce w ostatnim czasie.
Tamara nie wiedziała co jest tego przyczyną, ale nie potrzebowała tłumaczeń, wiedziała, ze tylko tak może jej pomóc, obecnością. W pewnym momencie plecy Samanty dziwnie zadrżały, a oczy wypełniły łzy. „Nie pozwolę ci płakać” – pomyślała Tamara i te słowa w jakiś dziwny sposób zabrzmiały w głowie jej przyjaciółki. Nie potrzebowała więcej – to zwykłe przytulenie mówiło wszystko, bez słów, było w nim więcej uczuć niż w niejednym wyznaniu. Doskonała terapia i prawdziwie niesamowite uczucie.
- Świat jest piękny…- wyszeptała jej do ucha Tamara.
- Tylko ludzie to ku*wy..- dokończyła cicho Samanta.
W tedy dziewczyny spojrzały sobie w oczy i zwolniły uścisk.
W sercu Samanty znalazło się dziwne uczucie ulgi i spokoju, jakby pozbyła się wszystkich zmartwień.
- Dziękuję, że jesteś… – powiedziała dziewczyna.
Najpiękniejsze słowa jakie usłyszała w ostatnim czasie Tamara i najpiękniejszy gest jaki mogła podarować drugiej osobie.”

Piękne prawda?
Prawdziwe.

Przepraszam, że trochę długa ta notka i chaotyczna, ale na wiosnę zdobądźcie troszkę pozytywnej energii jak ja. Może będzie lepiej, ważne tylko, żeby mieć w życiu cel i przede wszystkim SENS.
A co wy lubicie? Co was czyni szczęśliwymi ludźmi, albo co sprawia, że jesteście smutni, albo przygnębieni?  Macie jakieś inne sposoby na wiosenną chandrę?

/Siwa