94. Lubimy zabijać, czyli krótki i długi film o zabijaniu.

Dzisiaj chciałabym poruszyć temat zabijania, a właściwie problemu jakim jest odbiór morderstwa przez współczesne społeczeństwo w oparciu o film Krzysztofa Kieślowskiego oraz serię „Igrzyska Śmierci”, który jest ostatnio fenomenem wśród młodzieży.

Tak wyglądałby wstęp do mojego przemówienia.

Gdyby to było przemówienie.

Gdyby to był język polski.

Gdyby to była poważna osoba.

Ale, to tylko mój blog. Więc, jak w temacie, wiecie o czym chcę napisać. Temat wielce nie „jajcarski” ani nawet zabawny, ale ciężko mi będzie pisać dla Was jak dla mojego wychowawco-polonisty. (Przed chwilą napisałam interpretację jakiegoś wiersza, więc limit pisania tekstów poważnych już wyczerpany.)

Wróćmy do tematu, bo skończy się na tym, że opowiem Wam co ostatnio robiła Siapa i czemu lata po ogrodzie jak potłuczona i szczeka na powietrze…

„Krótki film o zabijaniu”, który obejrzałam ostatnio, co prawda z przymusu, był jednym z najdziwniejszych, najstraszniejszych, najlepszych i najmocniejszych filmów ostatnich czasów. Moich czasów, bo film jest już całkiem stary. Wydarzenia rozgrywają się w Warszawie. Do stolicy przyjeżdża młody, zagubiony i małomówny chłopak, który próbuje uciec od traumy, jaka go spotkała w rodzinnej miejscowości. Morduje sobie taksówkarza. Właśnie tak – „morduje sobie”, ponieważ nie ma żadnego motywu i nie wiadomo do końca czy robi to z nudy, czy próbuje odreagować stres. Mało istotny jest w tym momencie wątek młodego adwokata, kara zabójcy i egzekucja. Większość osób (pokuszę się nawet o stwierdzenie, że wszyscy), którzy oglądali ten film twierdzą, że to sama scena morderstwa taksówkarza była dla nich najmocniejszym przeżyciem. Dlaczego jęki i charczenie duszonego mężczyzny, zakrwawiony wzrok ofiary, dobicie mężczyzny kamieniem wywiera na widzach takie wrażenie?

Moim zdaniem jesteśmy przyzwyczajeni do zabijania i mordowania ludzi, więc nie dziwi nas taki motyw w filmach. Jednak zawsze jest to ukazane w bardzo ogólny sposób. Strzał, uderzenie, upadek, krew, krew na podłodze, krew na rękach, zimne oczy trupa, koniec. Nie spotykamy się z katowaniem ofiary przez ponad 5 minut na oczach widzach. Reżyserzy zazwyczaj odpuszczają nam dźwięki wydawane przez zabijanych ludzi. Ja również nie mogłam tego słuchać i w najgorszych momentach odwracałam wzrok i zamykałam uszy.

Czym dla nas teraz jest zabijanie?

Wiele osób oglądało całą serię „Igrzyska Śmierci„, bądź czytało całą sagę. Można zaliczyć mnie w poczet dobrych fanów tej serii. Za sobą mam już nawet wizytę do kina na premierę ostatniej części. Prawie cała sala była pełna. Ale o czym myślimy po obejrzeniu takiego filmu?

Większość pewnie o tym, dlaczego Katniss wybrała Peet’ę a nie Gale’a.

Albo tak, jak ja – dlaczego musiał zginąć akurat Finnick?

Jak odbieramy zabijanie w tym filmie? Sam temat mordowania wyszukanymi sposobami jest jednym z głównych problemów. Prezydent Snow uwielbia bawić się ludzkim życiem i oglądać wyszukane egzekucje swoich wrogów. Czy jest to tylko fikcja literacka wymyślona przez Suzanne Collins, aby zabawić nastolatków współczesnego świata?

Sama autorka powieści powiedziała: „To nie jest książka dla dzieci. To jest powieść dla dojrzałych młodych ludzi, którzy rozumieją, że okrucieństwo jest częścią historii ludzkości, którzy potrafią dostrzec jego znamiona w najbardziej wyrafinowanych formach i którzy jak Katniss mają w sobie odwagę i determinację, by mu się przeciwstawić.” Może ktoś z Was pomyśli nie tylko o wątku miłosnym, ciekawych postaciach i dobrej akcji, ale skupi się też na tym, że morderstwa, które miały miejsce na arenie wcale nie były „tylko” morderstwami. Gdyby nasze społeczeństwo nie było tak znieczulone przez media, prawdopodobnie odwracalibyśmy wzrok od każdej sceny egzekucji, która pojawiła się w całym tym filmie.

Jeśli nie porusza nas mordowanie na ekranach to jak zareagujemy na okrucieństwo śmierci w prawdziwym życiu? Może jesteśmy już tak znieczuleni, że nawet nie odwrócimy wzroku? Może cierpienie drugiego człowieka stało się dla nas „chlebem powszednim”?

I tak oto przeszliśmy do poważnej refleksji.

Zostawiłabym to tak, żebyście mogli sobie w ciszy to przemyśleć, ale chciałam Was jeszcze przeprosić za brak notki w poprzednim tygodniu. Miałam o czym pisać, ale jedyne czym Bóg mnie ostatnio nie obdarzył hojnie jest CZAS.

Więc pozdrawiam serdecznie i zostawiam Wam trzy kropki na przemyślenia.

/Siwa

61. Krótki, ale konkretny horror.

Muszę się z Wami czymś podzielić. Kiedyś moja kochana siostra pokazała mi krótki filmik. Jest on na cda zapisany jako „krótki, ale konkretny filmik”. Tutaj macie „odsyłacz” na tą stronkę :)  Jeśli macie około 3 minut czasu to obejrzyjcie.

Do dalszego czytania notki potrzebna jest znajomość tego oto filmiku. Ale ostrożnie jeśli nie lubisz „horrorów”.


http://www.cda.pl/video/11776050/Krotki-ale-konkretny-horror

Jaka jest „tajemnica” tego filmiku?

Trwa około 3 minut, ale mocno odbija się na psychice. Ja zaraz na początku zasłaniałam się poduszką i stwierdziłam, że nie oglądam dalej, ale ta ciekawość…
-> No jak tu się powstrzymać skoro chcesz wiedzieć jak to się skończy.
 -> Z drugiej strony wiesz, że stanie się coś strasznego, bo sam tytuł to wskazuje, dlatego od samego początku się denerwujesz.
-> Sceneria jest zwyczajna i wydaje Ci się, że może się to zdarzyć także u Ciebie w domu.
-> Przedstawiona jest tam zwykła czynność, którą wykonujemy codziennie i dlatego to też nas przeraża.
-> Kobieta jest tam sama i nie ma od kogo uzyskać pomocy.
-> Nie wiesz co się stało później, bo ogólnie rzecz biorąc nie jest do końca powiedziane co się stało. Przy czym ta „buźka” niby jest śmieszna, ale i …dziwna.

Na pewno nie wszystkich to przestraszy, ale czytając komentarze pod filmikiem większość jest zdecydowanie pod wrażeniem jak taki krótki filmik może aż tak przerazić.

61-1

61-2

Oczywiście przy czytaniu komentarzy to ja prawie nie posrałam się … ze śmiechu. No cóż, później zwykle kończy się tak, że śmieję się w najlepsze, nie mogę się uspokoić i stwierdzam, że więcej nie czytam, bo docieram do krańców internetu. (Stałym czytelnikom przypominam notkę o Klaudii, królowej rapu – możecie znaleźć w archiwum.)

Ogólnie rozwalił mnie ten filmik, musiałam się nim z Wami podzielić :D Obejrzyjcie i podzielcie się emocjami xD

/Siwa

 

43. O wszystkim, nie o niczym…

Ostatnio u mnie nic ciekawego. Właściwie co można napisać o nockach z przyjaciółkami i przesiadywaniem w domu kiedy na zewnątrz leje deszcz? -,-

Naszło mnie więc na napisanie czegoś, co będzie połączeniem recenzji książki, filmu, o fajnych kosmetykach i ubraniach oraz kilku innych rzeczach.

Zacznijmy więc od książki, którą wszystkim polecam:
„Mroczne umysły” – brzmi intrygująco, tajemniczo i lekko wieje grozą. Taka też jest prawda.  Po krótce: Amerykańskie dzieci zaczynają chorować i umierać. Niedługo później rząd zaczyna „usuwać” dzieci, które mają dziwne zdolności, w celu „zaleczenia ich”.  Ruby trafia do takiego właśnie obozu. Nie traktuje się tam ich jak ludzi i stara się zniszczyć ich radość i chęć życia. Główna bohaterka przy segregacji została wzięta za zieloną  (jedną z pięciu grup). W rzeczywistości jest jednak pomarańczowa. Żeby wyjaśnić, co oznaczają poszczególne kolory:
- Pomarańczowy – Dzieciaki zakwalifikowane do tego koloru potrafią czytać w myślach, a nawet przy pomocy wymazywania i zmieniania wspomnień zmieniać zachowania ludzi. Niestety zastały uznane za niebezpieczne i prawdopodobnie wymordowane. Ruby jest jedną z ostatnich, jednak ukrywa to żeby przeżyć.
Zielony – Fotograficzna pamięć, coś jak bardzo dobry matematyk.
-Niebieski – Możliwość przesuwania przedmiotów przy pomocy siły woli.
Żółty – Czyli kontrolowanie elektryczności.
Czerwony – Niestety najmniej opisywany w tej książce. Ten kolor oznacza umiejętność „wybuchania czegoś”, czyli wywalania w powietrze. :D
Mniejsza z tym. Ruby ucieka, poznaje nowych kompanów i stara się dotrzeć do kogoś, kto pomógłby jej zapanować nad umiejętnościami.
Więcej nie będę się rozpisywać, bo to dość zawiłe… Może po prostu przeczytajcie! Jest już druga część (pewnie niedługo u mnie w domu ^^) „Nigdy nie gasną”. Polecam!

43-1

Ostatnio obejrzałam też świetny film pt. „Millerowie”.  Tutaj (
http://serialomaniaczka.crazylife.pl/2014/06/13/millerowie/
) macie opis mojej koleżanki dotyczący tego filmu. Ale powiem Wam, że połączenie dilera, striptizerki, prawiczka, uciekinierki, udawanej rodziny, podróży camperem i historii wielkiego przemytu daje genialną komedię! Warte zobaczenia, bo można się pośmiać (jak nigdy) :)

43-2

 Co do kosmetyków: Kupiłam sobie w Rossmanie dwa lakiery „Celebrity Nails Wibo”. Dwa fajne kolory – jasny zieleń i pomarańcz. Bardzo żywe idealne na lato, ale nie wiem czemu lepszy jest pomarańczowy. Wystarczyła jedna warstwa i już wyglądały pięknie. Poprawiły mi humor.
Wprawdzie nie moje zdjęcia, ale wyglądały podobnie. Chcę jeszcze tylko powiedzieć, że kolory w opakowaniu nie do końca przekładają się na rzeczywistość, ale to nie oznacza, że mi się nie podobają :D

43-3 43-4

A z działu modowego, co mi się ostatnio spodobało to:

 43-5

Ktoś powie, że są brzydkie, ale ja jestem „za”. Wygodne, solidnie wykonane, pomimo wyglądu lekko ortopedycznego są piękne. Potrzebne mi są takie na wyjazd i zwiedzanie. A wy jak uważacie? :D

 Co ostatnio zaczęło mnie denerwować?

Może taki mały przykład z telewizji. Oglądamy z mamą wieczorem jakiś kanał, a była to bodajże jedynka lub dwójka, a tu nagle gość wyjeżdża z reklamą „Permen Kinga”, albo innego leku. Oczywiście wszyscy wiedzą do czego to służy, bo nie żyjemy w średniowieczu, ale nie podobają mi się te reklamy. Jak ma usiąść małe dziecko przed telewizorem. Nawet nie mówię, że same, ale np. z rodzicami, którzy chcą odpocząć. Aż tu nagle ktoś im truje o impotencji itp. -,- Żenua…

A co ostatnio jest, jak dla mnie, ok?

Blogerzy. I nie chodzi tu o wszystkich. Mianowicie o chłopaków. Kiedyś nie było ich prawie wcale, a niedawno zauważyłam, że powstaje coraz więcej blogów, których autorami są mężczyźni lub chłopaki. Fajnie tak czasem poczytać jak wygląda świat ich oczami. :D

Na koniec jeszcze świetna piosenka, którą też  się ostatnio zachwyciłam:  Artur Rojek „Syreny”



To na razie tyle. A jak układała by się wasza lista na wakacje?

Z tego miejsca pragnę także gorąco pozdrowić Kingę, a właściwie Kiki, której zawdzięczam wiele, a zwłaszcza dobre słowa (np, po znalezieniu się mojej notki na Onecie, kiedy skakała razem ze mną, chociaż tak na prawdę nie ze mną) :)

/Siwa


  1. http://www.empik.com/mroczne-umysly-bracken-alexandra,p1091124422,ksiazka-p

  2. http://www.filmweb.pl/film/Millerowie-2013-152844

  3. http://czella84.blogspot.com/2014/04/wibo-celebrity-nails-nr-6-fresh-grass.html

  4. http://czarodziejka87.blogspot.com/2014/03/lakiery-wibo-celebrity-nails-wszystkie.html

  5. http://www.zalando.pl/vagabond-flora-sandaly-bialy-va111i000-a11.html

 

32. Przedstawiam wam: Agnieszka Chylińska.

To notka specjalnie dla Beatrycze :) Będzie w niej mowa o idolce owej blogerki, czyli Agnieszce Chylińskiej.
Ogólnie to polska wokalistka i autorka tekstów. Jest to też osobowość medialna. Właściwie prawie każdy zna chociaż jedną z jej piosenek. Najczęściej te starsze, kiedy śpiewała w zespole O.N.A. np. „Kiedy powiem sobie dość”. Dawniej rockmenka, teraz poszła w stronę pop’u, ale sama nie uważa tego za ucieczkę na rzecz „lalalalilili”.
Jej głos jest bardzo charakterystyczny, mocny i z „pazurem”. Jako wokalistkę bardzo ją podziwiam. Jej teksty są całkiem…głębokie? Czyli żadne łupanki, beznadziejne powtarzanie tych samych bezsensownych zdań. Ja poznałam Chylińską 5 lat temu, kiedy wyszła jej piosenka „Nie mogę Cię zapomnieć”.  Wcześniej też o niej słyszałam, tylko nie rozpoznawałam. :D

Co do kariery muzycznej Agnieszki nie ma się do czego przyczepić. Śpiewa świetnie, a jej głos jest jednym z najbardziej charakterystycznym w Polsce. Na dodatek zdobyła bardzo dużo nagród – aż ciężko wymieniać… Od 2009 roku prowadzi działalność solową.

Brała udział w kilku produkcjach filmowych, a nawet podkładała głos w jednym z filmów animowanych. Całkiem nieźle. Możemy ją oglądać w TVN’owskiej produkcji „Mam talent”. Od kiedy odszedł Kuba Wojewódzki jest główną prowadzącą jury. Jako osobę oceniającą bardzo ją cenię. Nie jeździ bez powodu, ani nie słodzi jak szanowna pani Foremniak. Na dodatek na czymś się zna. Wie jak się wybić w mediach, jakie osobowości są doceniane no i zwłaszcza zna się na muzyce. Czyli odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu :)

Ogólnie o Chylińskiej: Kobieta wiecznie zbuntowana, chociaż w ostatnim czasie ogarnęła się i „powiedziała sobie dość”. Na ciele widać jeszcze wiele znamion jej buntu, czyli tatuaże, które są wszędzie. Nie mam nic do nich, ale jak dla mnie trochę ich dużo… Taka uroda. Na dodatek bardzo lubi eksperymentować z włosami. Dawniej miała krótką fryzurę. Teraz postawiła na długie, ale kolor bywał zmienny. Sama nie wiem w jakim jej lepiej. Czarny bardzo pasował do jej uosobienia. W blondzie także nie jest jej źle, w tym odcieniu „wygrzeczniała”.

Jeszcze może trochę o teledysku do piosenki „Nie mogę Cię zapomnieć”. Wyreżyserował go Jacek Kościuszko. W sumie nie jest on fantastyczny. Właściwie to cały teledysk jest nakręcony w przyciemnionym, dziwnym pomieszczeniu. A ona stoi ubrana w czarne coś, co eksponuje jej ciało, tatuaże i… mięśnie? Także stoi, czy tam tańczy, czy jakby to nazwać a czasami tapla się w wodzie. I tyle. Utwór ten lubię, właściwie nie ma jej piosenki, która mi się nie podoba, ale też za nią nimi szaleję. Jeśli chodzi o teledyski to całkiem yyy średnie. Nic ciekawego i nie są też mega mega złe.

Prywatnie Agnieszka Beata Chylińska, matka 3 dzieci; Ryszarda, Estery i Krystyny. Ma starszego brata także utalentowanego.
W sumie tyle co o tej piosenkarce, teraz częściej kojarzonej z „Mam talent”.

Jeszcze na koniec kilka jej zdjęć w czarnych i blond włosach i kilka piosenek. Piszcie w jakim kolorze jej lepiej? Które jej piosenki lubicie? Za co ją podziwiacie/lub nie? :)



Agnieszka dawno, dawno temu…

32-132-2

Agnieszka w wersji mniej strasznej, za to dalej czarnej ( tutaj mi się podobała):

32-3 32-4

A tutaj całkiem blond :)

32-5 32-6

Na internecie można znaleźć sporo materiałów dotyczących Chylińskiej. Jest wiele ciekawych wywiadów i artykułów. Większość skupia się na jej metamorfozie. Sama powiem, że jestem zaskoczona jak zmieniła się na korzyść. Teraz wygląda na taką uśmiechniętą i spełnioną, na rzecz rodziny odrzuciła też używki i imprezy. Na dodatek spójrzcie na jej zęby! To jest dopiero zmiana (sama bym tak chciała, ale może kiedyś…).
Jak dla mnie osoba na 3 razy tak. Przechodzi dalej :) Byle do przodu i trzymać tak jak teraz. Jest świetnie. Jej starsza wersja trochę przerażała…

Podrzucam wam jeszcze linka do jej oficjalnej strony gdzie możecie obejrzeć jej występ w show Kuby Wojewódzkiego – serdecznie polecam. 
http://chylinska.com/

/Siwa


  1. http://namonciaku.pl/3miasto/1,113054,9410873,Kiedys_miala_ciezkie_glany_i_energie.html

  2. http://24.pl/chyli-ska-chce-usun-tatua-e/

  3. http://giernik.pl/gra-komputerowa-w-teledysku-chylinskiej,artykul.html?material_id=4cd58ebd7233c7f05f000000

  4. http://muzyka.interia.pl/pop/news/chylinska-to-nie-jest-ucieczka,1386840,50

  5. http://www.styl.pl/gwiazdy/slawni/news-agnieszka-chylinska-zostala-mama-w-kapciach,nId,1001914

  6. http://www.se.pl/rozrywka/plotki/agnieszka-chylinska-urodzia-maa-kryske_301122.html
     

30. Przedstawiam wam: Klaudia i rap.

Przygotowując się do tej notki (pisząc o jakiejś osobie, czymś z internetu zawsze zaznajamiam się z materiałami – jak prawdziwy dziennikarz ^^) tak strasznie się uśmiałam, że to przerażające. Tak, wiem – Masło maślane, a na dodatek nie mówi się „strasznie uśmiałam”, ale to naprawdę było straszne. Mogę wziąć moją siostrę na świadka, że w pewnym momencie wstałam od laptopa i położyłam się na kanapie śmiejąc się jak opętana i nie mogąc się uspokoić. To było traumatyczne przeżycie. Pierwszy raz stwierdziłam, że internet ryje banię i ja tam więcej nie wracam…

Dzisiaj zajmiemy się tematem gwiazdy Klaudii. Jest to nastoletnia gwiazda internetu. Nagrała kilka filmików, a właściwie tylko dwa. Za to tak dobrze zapadły one w pamięć użytkownikom portali, takich jak Fb. Na dodatek na niektórych stronach (dość poważnych) dziennikarze „z zawodu” rozpisywali się o niej.
Widzieliście kiedyś filmiki Klaudii? Czy Cloodii?

Ich tematem jest rap. Teksty pisze ona sama, nie są więc one zbytnio ambitne. Niektórzy uważają, że mówi prawdę o polskim rapie – może i mają trochę racji. Zamiast opowiadać, może po prostu obejrzyjcie:



A tu drugi. Tylko uwaga, bo bez cenzury! A tam są takie straszne słowa.



Co tu dużo mówić. Przecież słyszycie o czym mówi, nie muszę więc cytować jej tekstów. Mówią bardzo szczerze o polskim, ulicznym rapie.
Najbardziej śmiałam się z komentarzy znalezionych na portalach.
Oto kilka z nich, które po prostu zwaliły mnie z nóg. Mówią one to, co ja chciałabym przekazać, ale czasami bez cenzury!

Mój ulubiony, który mówi o wszystkim co i ja chciałabym wam powiedzieć. Jeśli ona robi to dlatego, żeby ukazać prawdę o polskim rapie – to bardzo mądrze, ale jeśli taka po prostu jest – to straszne…

30-1

Dalej: Mistrzowie internetu…

30-2

 

30-3

30-4

30-5

30-6

Ja zazwyczaj bardziej się śmieję z komentarzy, niż całego filmiku, czy zdjęcia. :) Jeśli chcecie rozpocząć karierę w internecie np. od rapu, uważajcie bo możecie wylądować na Beka z Nastolatków :)

/Siwa

Moje źródła:
https://www.facebook.com/TheNegatyw/posts/362992840509692
i
http://glamrap.pl/bv/10664-klaudia-powraca-rap-zmienil-moje-zycie-2
Zapraszam do zaglądnięcia :)

 

28. Piosenka „Rolowanie”

No tak, jak zwykle, coś starego, a ja pisze o tym dopiero teraz. Mam zwyczaj pisania o rzeczach przeterminowanych i nie będących już na topie, czy w centrum zainteresowania. Nie biegam tam, gdzie akurat skupia się medialny szum, dlatego rzadko poczytacie tu o aktualnych plotkach, bardziej przypomnicie sobie dawne afery czy hity.

Kto nie słyszał? Łapa w górę!
Ja natknęłam się na tą piosenkę na Facebook’u, bo ktoś ją udostępnił.
Oto słynna piosenka „Rolowanie” Nataszy Urbańskiej.



Sama artystka i jej wybranek są czasami ofiarami internetowych żartów. Nie wiem co Natasza chciała pokazać przez tą piosenkę, ale nie wszystkim się ona spodobała.
Kiedy pierwszy  raz przesłuchałam tego utworu byłam ogromnie zdziwiona, jak takie coś może w ogóle mieć miejsce. Myślałam też, że muzyka schodzi na psy, a Natasz zrobiła coś takiego jak Michał Wiśniewski z „Filiżanką”, czyli totalnie się ośmieszyła. Nie oszukujmy się, ta piosenka została hitem tygodnia i cieszyła się popularnością. Ale była to zła sława.
Kiedy przesłuchałam jej po raz drugi, a było to w dość dużym odstępstwie czasowym, doszłam do całkiem innych wniosków.

Weszłam na tekst tej piosenki i lekko się zdziwiłam, bo nie do końca była ona po Polsku, a ja po prostu wcześniej jej słów nie rozumiałam.

„Wielki mi big dil
After czy before
Podniósł mi się flor
Fejs demolejszen
Weź mnie na danceflor
Zrobię ci hardkor
Tamten to ashol
Zero temptejszen

Mam lajki na fejsie
W realu gubię się
Jestem królową z bajki
Grandmatka truje mnie

Dziary że ho ho
Oldskulowy dżo
O co kaman no
Nie rób tragejszen

Chce zresetować się
Chce eksajtować się
Jestem królową z bajki
Grandmatka truje mnie

Rolowanie blanta na backstejdżu
Jakaś soda jakiś dżus…”

I tak dalej…
Ciężko zrozumieć? Mi też było trudno :)
Nie wiem czy dobrze zrozumiałam to, co Natasza miała nam do przekazania, ale sam wygląd tekstu kłuje w oczy. Pełno tam niby bliskich nam zwrotów, ale gardzących w poprawną polszczyznę.
Jak często przecież używamy języka angielskiego zamiennie z polskim, wplatając do naszej pięknej ojczystej mowy jakieś dziwne zamienniki.  Tak to właśnie wygląda – żałośnie.
W sumie ja bardzo lubię angielski, ale zazwyczaj używam go osobno, w jakiś zwrotach,  czy rozmowach z innymi, a nie zamiennie z polskim.
Może nazwiecie mnie świrniętą, doszukującą się problemów, karykatura polonistki, ale tak jest, że nasz show-biznes (nawet tutaj wyraz pochodzi z angielskiego…) truje nas takimi zwrotami, a niektórzy nijak nie potrafią tego ogarnąć.
I ktoś powie, że nie rozumie tekstu, nie weźmie go do siebie, ale jak dla mnie jest on pełen ironii i karykaturalnie pokazuje, jak ludzie postrzegają świat. Jak dla mnie to odrażające i straszne. Po raz kolejny zadaję sobie pytanie – Co się dzieje z tym światem? I wierzę, że nie tylko ja (szesnastolatka, która jeszcze gówno za przeproszeniem wie).
Weźcie to do siebie i szanujcie nasz piękny polski język.

Wracając do piosenki. Teraz kiedy jej słucham pokazuje mi smutną prawdę. Nie da się jej jednak słuchać cały czas. To jak rozpracowywanie wiersza na lekcji polskiego. Musisz się domyślać, co znaczyły poszczególne wersy, czy intencje autora. Czasami jednak nauka przydaje się w praktyce :) Teledysk szczerze powiedziawszy mnie przeraża i przyprawia o dreszcze. Zwłaszcza to jak Natasza miota się po łazience :O
Na dodatek wygląda w niektórych momentach jakby, za przeproszeniem, nie mogła dojść… Klipem piosenka nie zaskakuje. No chyba, że negatywnie…

Dziękuję za uwagę, zapraszam do przesłuchania i do komentowania :) Trzymajcie się.

/Siwa

Tekst brałam z
http://www.tekstowo.pl/piosenka,natasza_urba_ska,rolowanie.html
możecie tam też znaleźć tłumaczenie.