48. Jeśli nie chcesz zginąć, nie zapomnij zapukać. – o filmie „Młodzi gniewni”.

„Młodzi gniewni” to taki fajny, stary film.

Wiem. Lepiej zacząć nie mogłam. :D

Reżyserem jest John N. Smith, a ogólnie film wyszedł w 1995 roku (Uwaga! Nie mylić z „Młodzi gniewni – historia Rona Clarka”). I takie tam ble, ble, ble…

Szukając po kanałach jakiegoś fajnego filmu po 22 znalazłyśmy go opisanego jako „dramat”. Z racji, że T., moja przyjaciółka, nie lubi dramatów nie miałyśmy zamiaru go oglądać. Ale cóż, z braku laku dobry kit. Oglądałyśmy od (prawie) początku do końca. I nie żałujemy. To właściwie jeden z niewielu filmów (który znowu aż tak fantastyczny nie jest) z którego wyciągnęłam wnioski.

Jest to historia nauczycielki, pani Louanne Johnson, która w jakiś tam sposób znajduje się w szkole w Los Angeles. Oczywiście dostaje bardzo trudną klasę. Jej uczniowie, w większości czarna młodzież, mieszkają w bardzo biednych, a nawet niebezpiecznych dzielnicach. Przez to muszą sobie radzić w życiu i nie wiele myślą o nauce, a co dopiero o literaturze. Na szczęście (dla nich) Louanne naucza w nietypowy sposób. Zabiera ich do parku rozrywki, organizuje konkursy, w których nagrodą jest kolacja w bardzo drogiej restauracji, czy uczy sztuk walki na zajęciach. Ogólnie bardzo ciekawa sprawa, na którą aż przyjemnie się patrzy.

Nauczycielka w niedługim czasie zmienia nastawienie nastolatków. Uczy ich jak być wrażliwym na piękno, jakimi zasadami się kierować itd. Sposoby jej nauczania nie podobają się dyrektorowi, który z całą swoją „świtą” nie jest przyzwyczajony do takich metod, nie ma dobrego kontaktu z młodzieżą, a nawet ustala swoje własne zasady.

Ten film nie byłby dramatem gdyby nie końcówka. Niestety niebezpieczne dzielnice dają o sobie znać i ginie jeden z bohaterów (nie zdradzę Wam kto ^^). Bardzo dobry film, spełnia swoją rolę. Godny obejrzenia, uczy wielu rzeczy. Na dodatek można popatrzeć na inne reali, jego zaletą są też ciekawi bohaterowie. Trzeba także wspomnieć o bardzo ładnej (jak na tamte czasy) Michelle Pfeiffer.

A czego właściwie nauczył mnie ten film: (między innymi)

- Nie liczy się status społeczny. W każdej sytuacji ma się prawo do kształcenia i uczenia się nowych rzeczy.

- Nie ważne jest czy jesteś biedny, bogaty, ładny, brzydki, mądry, mało inteligentny, czarny, biały, ani skąd pochodzisz. Ważne, że jesteś wartościowym człowiekiem. Możesz być z tego dumny.

- Nauka to nie tylko sztywne siedzenie w ławkach. To odkrywanie świata i własnej wrażliwości na piękno.

- Jeśli nie chcesz zginąć nie zapomnij pukać. (To wydaje się dziwne, ale po obejrzeniu nabiera sensu).

Chcecie poznać o co chodzi z tym ostatnim? Obejrzyjcie film! :D
Tutaj link do „Młodzi gniewni” na cda.
KLIKAJ

A na koniec link do notki mojej czytelniczki :D (mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko) o Ice Bucket Challenge. Ja już nie będę się o tym rozpisywać, ale chcę żebyście to przeczytali i się wypowiedzieli, co na ten temat myślicie :)
KLIKAJ
P.S. Takie małe zadanie domowe, bo już jutro szkoła :(

48


  1. http://chomikuj.pl/marcin22980/*e2*96*88+FILMY+TRYLOGIE+*2cWSZYSTKIE+CZ*c4*98*c5*9aCI…+LEKTOR+PL/M*c5*81ODZI+GNIEWNI+1*2c2

 

/Siwa

 

43. O wszystkim, nie o niczym…

Ostatnio u mnie nic ciekawego. Właściwie co można napisać o nockach z przyjaciółkami i przesiadywaniem w domu kiedy na zewnątrz leje deszcz? -,-

Naszło mnie więc na napisanie czegoś, co będzie połączeniem recenzji książki, filmu, o fajnych kosmetykach i ubraniach oraz kilku innych rzeczach.

Zacznijmy więc od książki, którą wszystkim polecam:
„Mroczne umysły” – brzmi intrygująco, tajemniczo i lekko wieje grozą. Taka też jest prawda.  Po krótce: Amerykańskie dzieci zaczynają chorować i umierać. Niedługo później rząd zaczyna „usuwać” dzieci, które mają dziwne zdolności, w celu „zaleczenia ich”.  Ruby trafia do takiego właśnie obozu. Nie traktuje się tam ich jak ludzi i stara się zniszczyć ich radość i chęć życia. Główna bohaterka przy segregacji została wzięta za zieloną  (jedną z pięciu grup). W rzeczywistości jest jednak pomarańczowa. Żeby wyjaśnić, co oznaczają poszczególne kolory:
- Pomarańczowy – Dzieciaki zakwalifikowane do tego koloru potrafią czytać w myślach, a nawet przy pomocy wymazywania i zmieniania wspomnień zmieniać zachowania ludzi. Niestety zastały uznane za niebezpieczne i prawdopodobnie wymordowane. Ruby jest jedną z ostatnich, jednak ukrywa to żeby przeżyć.
Zielony – Fotograficzna pamięć, coś jak bardzo dobry matematyk.
-Niebieski – Możliwość przesuwania przedmiotów przy pomocy siły woli.
Żółty – Czyli kontrolowanie elektryczności.
Czerwony – Niestety najmniej opisywany w tej książce. Ten kolor oznacza umiejętność „wybuchania czegoś”, czyli wywalania w powietrze. :D
Mniejsza z tym. Ruby ucieka, poznaje nowych kompanów i stara się dotrzeć do kogoś, kto pomógłby jej zapanować nad umiejętnościami.
Więcej nie będę się rozpisywać, bo to dość zawiłe… Może po prostu przeczytajcie! Jest już druga część (pewnie niedługo u mnie w domu ^^) „Nigdy nie gasną”. Polecam!

43-1

Ostatnio obejrzałam też świetny film pt. „Millerowie”.  Tutaj (
http://serialomaniaczka.crazylife.pl/2014/06/13/millerowie/
) macie opis mojej koleżanki dotyczący tego filmu. Ale powiem Wam, że połączenie dilera, striptizerki, prawiczka, uciekinierki, udawanej rodziny, podróży camperem i historii wielkiego przemytu daje genialną komedię! Warte zobaczenia, bo można się pośmiać (jak nigdy) :)

43-2

 Co do kosmetyków: Kupiłam sobie w Rossmanie dwa lakiery „Celebrity Nails Wibo”. Dwa fajne kolory – jasny zieleń i pomarańcz. Bardzo żywe idealne na lato, ale nie wiem czemu lepszy jest pomarańczowy. Wystarczyła jedna warstwa i już wyglądały pięknie. Poprawiły mi humor.
Wprawdzie nie moje zdjęcia, ale wyglądały podobnie. Chcę jeszcze tylko powiedzieć, że kolory w opakowaniu nie do końca przekładają się na rzeczywistość, ale to nie oznacza, że mi się nie podobają :D

43-3 43-4

A z działu modowego, co mi się ostatnio spodobało to:

 43-5

Ktoś powie, że są brzydkie, ale ja jestem „za”. Wygodne, solidnie wykonane, pomimo wyglądu lekko ortopedycznego są piękne. Potrzebne mi są takie na wyjazd i zwiedzanie. A wy jak uważacie? :D

 Co ostatnio zaczęło mnie denerwować?

Może taki mały przykład z telewizji. Oglądamy z mamą wieczorem jakiś kanał, a była to bodajże jedynka lub dwójka, a tu nagle gość wyjeżdża z reklamą „Permen Kinga”, albo innego leku. Oczywiście wszyscy wiedzą do czego to służy, bo nie żyjemy w średniowieczu, ale nie podobają mi się te reklamy. Jak ma usiąść małe dziecko przed telewizorem. Nawet nie mówię, że same, ale np. z rodzicami, którzy chcą odpocząć. Aż tu nagle ktoś im truje o impotencji itp. -,- Żenua…

A co ostatnio jest, jak dla mnie, ok?

Blogerzy. I nie chodzi tu o wszystkich. Mianowicie o chłopaków. Kiedyś nie było ich prawie wcale, a niedawno zauważyłam, że powstaje coraz więcej blogów, których autorami są mężczyźni lub chłopaki. Fajnie tak czasem poczytać jak wygląda świat ich oczami. :D

Na koniec jeszcze świetna piosenka, którą też  się ostatnio zachwyciłam:  Artur Rojek „Syreny”



To na razie tyle. A jak układała by się wasza lista na wakacje?

Z tego miejsca pragnę także gorąco pozdrowić Kingę, a właściwie Kiki, której zawdzięczam wiele, a zwłaszcza dobre słowa (np, po znalezieniu się mojej notki na Onecie, kiedy skakała razem ze mną, chociaż tak na prawdę nie ze mną) :)

/Siwa


  1. http://www.empik.com/mroczne-umysly-bracken-alexandra,p1091124422,ksiazka-p

  2. http://www.filmweb.pl/film/Millerowie-2013-152844

  3. http://czella84.blogspot.com/2014/04/wibo-celebrity-nails-nr-6-fresh-grass.html

  4. http://czarodziejka87.blogspot.com/2014/03/lakiery-wibo-celebrity-nails-wszystkie.html

  5. http://www.zalando.pl/vagabond-flora-sandaly-bialy-va111i000-a11.html

 

3. Seriale polskie, czyli co za chłam

Kiedyś (podstawówka :P ) przychodziła godzina 20:20 bodajże, a ja odkładałam lekcje i siadałam grzecznie przed telewizorem i zaczynałam swój wieczorny maraton. „Barwy szczęścia” (były fajne, bo zawsze coś się działo i trwały niecałe 20 minut), potem „M jak miłość” ( to to dopiero był serial, oglądałam od kiedy pamiętam), kiedy nie było tego drugiego, to włączałam „Ojca Mateusza” ( na początku z ciekawość, bo widziałam kilka odcinków pierwowzorów, a poza tym lubię seriale detektywistyczne). Teraz telewizji nie oglądam wcale, albo jak siadamy w weekend rodzinnie przed jakimś filmem, który serwuje nam TVP, Polsat albo TVN. Filmy to inna bajka, ale seriale, które warto obejrzeć można naprawdę u palców jednej ręki liczyć…
Jednym z nich, „tych wyróżnionych”, jest Polski serial ( niestety tylko 13-odcinkowy ) „Paradoks”. Genialny serial kryminalno- detektywistyczny, z Bogusławem Lindą. Nie było tam sielanki, czasami bardzo okrutny, ale na pewno każda rozwiązana sprawa była  zaskoczeniem. Był nadawany dość późno i czasami zdarzało się, że wszyscy szli spać, a ja sama siedziałam w ciemnościach i przeżywałam tak bardzo, że później nie mogłam zasnąć. Kto oglądał? Jeśli nie oglądałeś to szybko możesz to nadrobić, w końcu to tylko 13 odcinków …
Drugi serial. Który pamiętam ledwo, ledwo, ale wiem, że był genialny to „Egzamin z życia”. Ostatnio przypomniał mi się, kiedy słyszałam piosenkę Iry „Parę chwil”, która rozpoczynała go. Szczerze nie pamiętam już dokładnie co tam było, ale dużo ciekawych postaci, masę wątków, które było życiowe, choć czasami też brutalne. Serial ten dawał mi dużo emocji i polecam go każdemu, kto nie wie już co oglądać.
Jeszcze jeden polski „brutalny” serial. Czemu brutalny? Bo ukazujący prawdę i realia Polski, czyli „Głęboka woda”. Serialu tego chyba nie muszę nikomu przedstawiać, bo wszyscy słyszeli o TEJ opiece społecznej. Wada ujemna – godzina emitowania tego serialu. Każdy chciałby obejrzeć taki wartościowy serial, a nie tylko osoby, chodzące spać o 24:00 bo nie spieszą się nazajutrz do pracy czy szkoły -,- Jak dla mnie to jeszcze jeden minus, ale to tylko takie moje osobiste upodobania, mianowicie Marcin Dorociński. On gra już dosłownie wszędzie. Czy Polska nie ma już innych aktorów?!
A to tylko seriale polskie… Jeśli przypomnę sobie o jakichś innych wartościowych serialach, to na pewno napisze Wam. Na razie te trzy.
„Brwy nieszczęścia” dzieją się zbyt szybko i już po krótkiej przerwie w oglądaniu nie da się połapać w nowych bohaterach… „M jak miłość” jest już po prostu nudne. „Klan”, „Pierwsza miłość” itp. tez odpadają. Oglądałam też kiedyś „Galerię” i „Na dobre i na złe”, ale teraz mam coraz mniej wolnych godzin i szczerze powiedziawszy marnowałabym tylko swój cenny czas na jakąś bezwartościową akcję.
A czy wy pamiętacie jeszcze jakieś seriale polskie, które „da się oglądać”?
/Siwa