37. Tak bardzo lato…

Na razie może się to nie przydać na nic, ale kiedy wyjdzie słońce…Ciepło, ciepło… Kilka moich sposobów na to co zrobić, żeby było nam nie tylko chłodniej, ale milej i weselej.

  1. Trochę życia. Czyli kwiaty :P Od kiedy na zewnątrz zaczęły się pojawiać ładne roślinki, wazon z kwiatami stoi na stoliczku w moim pokoju. Po pierwsze daje to zajęcie, bo trzeba kilka razy w tygodniu  wymienić „wiechcie”. Po drugie to dodaje koloru i życia pomieszczeniu. Ja akurat lubię jak mam jakieś kwiaty w pokoju, dlatego ciężko jest z zimie, a skoro już lat, to czemu mamy nie korzystać? Oczywiście nie polecam alergikom…
  2. Wysil zmysły. Jeśli nie masz kwiatów w pokoju a nie jesteś astmatykiem i lubisz różnego rodzaju zapachy, zainwestuj w kadzidełka. Oczywiście nie pal ich w środku dnia, kiedy w pomieszczeniu można się ugotować, tylko w mniej nasłonecznione dni, lub kiedy pada deszcz. Ja mam bardzo miły, aczkolwiek trochę ostry zapach wanilii.
  3. Chłodniej! Czas wyciągnąć wiatrak.  Postaw go w takim miejscu, żeby nie wiało cały czas na ciebie. Wystarczy ruch powietrza w końcu pokoju. Nie włączaj go na cały dzień, tylko na czas kiedy jesteś w pomieszczeniu, lub kiedy duchota cię do tego zmusza. To działa tak samo jak klimatyzacja. W nadmiarze jest niezdrowe!
  4. Ratunkiem okno. Zostaw otwarte okno na noc. Wzbraniaj się przed tym w czasie dnia, może jeszcze bardziej zaszkodzić… Jeśli nie boisz się komarów możesz spokojnie zgasić światło i położyć się w przyjemnym chłodzie. Nad ranem pamiętaj, żeby zamknąć okno i ochraniaj pomieszczenie przed zbytnim nasłonecznieniem, kiedy słońce jest z „twojej strony” i zasłaniaj żaluzje.
  5. Przegląd szafy. Ja niedawno robiłam sobie generalny remont, dowiedziałam się, że wielu rzeczy mi brakuje. Ciepłe swetry niech wylądują w pudłach na strychu, a na wierzch wyciągnij krótkie spodenki i bluzeczki! W końcu mamy lato, sprzyda się odświeżenie.
    A oto ja przy pracy :) Nie śmiejcie się, podziękowania dla kochanego kuzyna K.
    37-1
  6. Poprawa humory dla kobiet, czyli shopping! Skoro już mamy przegląd szafy to dobrym sposobem będzie uzupełnienie jej o kilka nowych ubrań. Dlatego idziemy na zakupy! Doskonała okazja na kupienie krótkiej bluzki, czy spodenek.
  7. Zrób coś szalonego. Pokonaj strach! Boisz się czegoś? Postaraj się to przemóc. Ja na przykład razem z przyjściem lata przełamałam swój strach do…skuterów. Miałam kartę motorowerową, ale zawsze bałam się gdzieś ruszyć na skuterze. Kuzyn K. (znowu) mnie do tego namówił i … spodobało mi się. Jakie wy macie strachy i co chcielibyście spróbować?
  8. Poznaj kogoś. Nie wiem czemu, ale ja tak mam, że lato to czas poznawania nowych ludzi i zawierania znajomości. Nie mówię tu już o wakacyjnej „miłości”, bo ja w coś takiego nie wierzę. Postaraj się w innych zauważać dobre rzeczy, jeśli dalej ci się to nie udaje po prostu nie mów nic :) Ja ostatnio zaczęłam tak robić. Poznałam wielu fajnych ludzi. Ale poznanie to nie tylko dodanie „znajomości” na fb i powiedzenie komuś „cześć”.  Spotkaj się z tą osobą „na żywo”! Wow. Jakie straszne… Nie bój się innych.
  9.  Własna ochłoda. Pod tą nazwą kryje się lemoniada. Najlepiej taka z kostkami lodu, mniejszą ilością cukru (ale nie przesadzajmy :P) i miętą na wierzch. Oczywiście własnoręcznie robiona. Mniam! Eksperymentuj…

A wy co dodalibyście jeszcze do tej listy? :)
Na koniec
* jedna z moich fot  trochę szalona bardziej… To było zdj pt. „LOL” robione przez moją siostrę :)
* zdjęcie twórcze robione przez przyjaciółkę M. :)
* Zdjęcie kochanej kuzynki – przyjaciółki robione przez Mua :* Tak bardzo lato!!!

37-2

37-3 37-4

/Siwa

31. Kopiuj – wklej stylu.

Z nowej kategorii – Nie każdemu musi się spodobać ta notka! Czyli moje zdanie i mój światopogląd.

Mowa tutaj oczywiście o perfidnym odpatrywaniu stylu. Właściwie to wcale nie jest taki prosty temat, bo jest bardzo dużo różnych sytuacji, które można przy tym poście napisać i określić całkiem inaczej.
Występują różne rodzaje kopiowania stylu (mowa tutaj oczywiście o wyglądzie, głównie o ciuchach ubraniach):
1. Inspirowanie się. Czyli widzę kogoś, podoba mi się jego styl i staram się swoje ubrania dobrać w taki zestaw jaki miała ta osoba. Często podobają nam się celebryci, osoby na zdjęciach, modelki, osoby mijane na ulicy, rzadko osoby, z którymi spotykamy się na co dzień.
2. Grupa osób o tym samym stylu. Mowa tutaj nie tylko o subkulturach, ale w każdym środowisku np. w szkole jest grupa osób, które mają swój świat i ubierają się podobnie, jednak każdy po swojemu. Wyróżniamy tutaj punków, metalowców, hipisów, a nawet (UWAGA!) typowe modnisie. Trzymają się w grupkach i pomimo tego, że wszystkie skupiają się na modzie i może trochę przeszkadza im nieoryginalność, to i tak ubierają się podobnie. Zazwyczaj są to wysokie buty, bluzki z najnowszych kolekcji markowych sklepów, a nawet podobne uczesanie…
3. Bycie nieoryginalnym markowym. Grupa osób, które chcąc nie chcą irytują mnie. Przykład? Niedawno popularnością cieszy się nowa kolekcja Nike’ów – Air Max’y. Cała szkoła zalana „airkami” -,- Wszyscy je mają. Przepraszam, wszyscy którzy mają kasę i się z nią obchodzą. Przyznam, mi też się podobają, ale po pierwsze mnie na nie nie stać, a po drugie mi nie są potrzebne dla szpanu.  Wychodzi na to, że mają wszystko  markowe. W takiej sytuacji konieczne jest noszenie metki na wierzchu, bo może ktoś nie zauważy, że to z tej mega słynnej, drogiej firmy… Nie zapomnij zrobić sobie zdjęcia z nowymi Conversami.
4. Kopiowanie ogólnie przyjętych norm. Wszyscy czeszą wysokie kucyki? Ja też! Wszyscy noszą trampki? Ja też! Wszyscy noszą kolorowe rurki? Ja też! Wszyscy ubierają leginsy? Ja też! Co z tego, że nie wyglądam w nich dobrze… Prosty przykład. Inspirowanie się ogółem i przyjętymi na dany okres zasadami. Nie pozwala wyrażać własnego ja. Bardzo często można zwariować od zmieniającej się mody.
5. Kupowanie w sieciowych, albo znanych sklepach. Tutaj czasami jest zasada kto pierwszy ten lepszy. Skoro ja pierwsza kupiłam te buty to ta szmata z 2d nie ma prawa ich nosić! No bez przesady. Ja wiem, że to może irytować, ale czasami pocieszam się myślą, że wyglądam w danej rzeczy lepiej (całkiem nieskromni, prawda? ^^). W takiej dużej szkole nie trudno jest spotkać kogoś, kto będzie miał to samo co  my. Ja mam tak bardzo często. Bywa! :D
6. Kupuję, bo ktoś kupił, czyli upatrzyłam sobie kogoś i robię to co on. To raczej powinno się nazywać: Jestem czyjąś kopią i staram się kogoś na siłę na naśladować i robić to co on. Nie wiem kim jestem, nie wiem co moje, kupuję, bo ktoś to ma, a nie dlatego, że dobrze wyglądam… Proste i całkiem nielogiczne. Nie śmiejcie się, ale zdarzają się takie przypadki. Tylko, że dziewczyna nie kopiowała całej mnie, ale kilka z moich ubrań. Mocno irytujące, ale cóż poradzisz…
7. Moja koleżanka takie ma. To podejście do sprawy dzieli się na dwa rodzaje: tych, którzy pytają o zdanie i tych, którzy po prostu kopiują. Przykład: Spodobały mi się leginsy mojej bardzo dobrej koleżanki, zamiast kupić i pokazać jej, że mam takie same najpierw spytałam jej czy mogę i gdzie kupiła. Brzmi absurdalnie, ale wolę to niż niedomówienia i późniejsze gadanie, że specjalnie kupiłam, a jej się to nie będzie podobało… Dlatego rzadko kupuję coś, co wiem, że ma moja przyjaciółka, czy bliska koleżanka, Z doświadczenia wiem, że później niektórzy komentują niby przypadkiem „o popatrz! Masz taką bluzkę jak ja!” itp… Wolę spytać (jeśli jest to ktoś bliższy niż znajomy a zakup to nie spontan).

No i tak to właśnie jest. Wszystko wydaje się takie dziwne i dziecinne. Wiem, że w dorosłym życiu nikt nie będzie na tom patrzył, ale teraz w szkole gdzie prawie każdy się zna, nie da się uniknąć niedomówień. Ja też jakoś wcześniej nie zauważałam, że ktoś ma coś takiego jak ja, albo, że kopiuje mój styl, ale od kiedy jestem w trzeciej klasie gimnazjum zauważam coraz więcej takich przypadków…

A Wy czym/kim się inspirujecie w ubiorze? Pomijając moje dwie czytelniczki Beatrycze i Dani, które z tego co wiem, kochają ciemności i glany.

/Siwa

17. Wyczucie stylu w chińskim supermarkecie

Kiedyś, a było to już kilka tygodni temu, byliśmy z rodzicami w chińskim supermarkecie, gdzie kupujemy coś, co jest potrzebne, ale nie potrzebujemy  tego na długo. Tym razem trafiło na buty dla taty.
Połączenie ja +moja siostra nie jest dobre, zwłaszcza kiedy mamy dobre humory i zwyczajnie nam odpier*ala. Współczuję moim rodzicom, kiedy taka faza dopada nas na zakupach z nimi. Chodzimy po sklepach i śmiejemy się w głos, wybieramy śmieszne ciuchy i musimy być naprawdę zmorą dla ekspedientek bez poczucia humoru…
Wracając do tematu: Wchodzimy kulturalnie do sklepu. Albo może nie aż tak kulturalnie, bo drzwi są automatycznie rozsuwane. Nie mogłam powstrzymać się i wybiegłam do przodu, stanęłam przed nimi i wykonałam ruch ręką jak jakiś magik. Drzwi otworzyły się w tym samym momencie, ku uciesze mojej młodszej siostrzyczki. Ludzie w środku oczywiście już na nas dziwnie patrzą, a rodzice kręcą głowami i śmieją się pod nosem.
Kiedy już jesteśmy w środku, tak jakoś wyszło, że ja zarządziłam, żeby każdy znalazł to co potrzebuje i żebyśmy szybko szli. Mama i tata z Małą poszli w swoją stronę, a ja akurat skierowałam się na dział z obuwiem. Trochę pośmiałyśmy się z  siostrą z totalnych kiczów, ale kiedy doszłyśmy do manekina nie wytrzymałam i stwierdziłam, że muszę zrobić zdjęcie.
Manekin sam w sobie był dziwny, bo żółty, na dodatek jago twarz była wymalowana markerem. Ktoś nawet usta maźnął czerwonym, a oczy niebieskim. Całkiem nieźle się prezentował, nie ma co. Efektu dopełniał jeszcze strój. Ktoś, kto ubierał tą kukłę miał niewymowne poczucie humoru. Pomijam już perukę, ale ten strój kąpielowy jest po prostu szałowy! Ale system rozwalają buty. Te gumowe, nie wiem nawet jak je nazwać, ktoś używa ich na co dzień, lub na basenie, bo jeszcze nie spotkałam się z osobą w takich butach na zakupach np… Manekin został gwiazdą, nie wiem czy dzięki całkowitemu braku wyczucia stylu, czy czyjegoś poczucia humoru :)

17

/Siwa

15. Buciki dla dzieciaka.

Czy aż dla takiego dzieciaka? Nie powiedziałabym. Moja siostra jest już dość duża, ale jeśli chodzi o jedną rzecz to bardzo jej zazdroszczę…
Kiedy ona nie ma butów rodzice lecą zaraz jej jakieś kupić. Jak już są w jakimś sklepie to zawsze znajdzie się coś fajnego. Odpowiedni krój, kolory, rozmiar, a i cena jak na takie buty przystępna. Na dodatek dzieci mają zawsze duży wybór, praktycznie w każdym sklepie coś znajdują. Więc jak nie tu to tam i już po problemie.
Moje zakupy to dopiero problem, ale o tym nie będę się rozdrabniać w tej notce.  Chodzi o to, że jak ja potrzebuję sobie coś kupić, to nigdy nie znajduję niczego odpowiedniego. Ostatnio sama oszalałam na punkcie butów Małej. Są takie jakie ja potrzebuję – wysokie, wygodne. Co z tego, że różowe i z Minnie? :D Są słodkie i czasami chciałabym się cofnąć do tych czasów, gdzie nikt nie pytał, czemu taki kolor. Tylko, że za „naszych czasów” nikt się modą nie przejmował – miało być wygodnie, żeby można było biegać. Teraz zazdroszczę siostrzyczce, że rodzice ją tak rozpieszczają pod tym względem i że żyje w czasach, gdzie nawet dzieci są modnie ubieranie. (No bo ona ma kurtkę z Reserwed Kids, a ja muszę się zadowolić tą siostry, albo pożyczać jej nową -,- )
Właściwie to, że Mała jest tak ubierana to trochę moja wina i mojej starszej siostry. To my chcemy, żeby zawsze ładnie wyglądała. Co nie zmienia faktów, że chciałabym tak jak dziecko. Wejść do sklepu, mieć w czym wybierać, kupić buty ładne, takie jakie mi się podobały, a nie takie jakie były tylko na stanie…
To co, mała prezentacja bucików? <3
15-1

15-2 15-3

 

15-4
Młoda jako modelka <3

/Siwa